poniedziałek, 27 wrzesień, 2021
pluken
Home / Komentarze i opinie / Bezpieczeństwo / Ukraina i NATO: na wschodzie bez zmian
Fot. facebook.com/NavalSOFCenter
Fot. facebook.com/NavalSOFCenter

Ukraina i NATO: na wschodzie bez zmian

Share Button

Przebieg szczytu NATO w Brukseli (14 czerwca 2021 roku) oraz spotkania Biden-Putin w Genewie (16 czerwca 2021) potwierdził dotychczasowy status quo w relacjach nie tylko Rosji, ale także Ukrainy z Sojuszem Północnoatlantyckim.

Faktycznie jedynym wartym odnotowanie pozytywem z zeszłomiesięcznego spotkania liderów USA i Rosji jest usankcjonowanie rozmowami obu polityków swego rodzaju deeskalacji we wzajemnych relacjach. Obie strony zgodziły się co do konieczności współdziałania na rzecz kontroli zbrojeń nuklearnych oraz w kilku pomniejszych kwestiach. Cała reszta to faktycznie usankcjonowanie stanu trwającej od kilku lat co najmniej (przynajmniej od 2014 roku) kolejnej „zimnej wojny” pomiędzy USA (i szerzej NATO) a Rosją. Ów spadek napięcia można by uznać za dyplomatyczny sukces i „dobrą monetę” jednak na przeszkodzie takiemu podejściu stoją dwie zasadnicze kwestie. Pierwsza z nich to fakt, iż sam w sobie uścisk dłoni przed kamerami niczego nie oznacza: deeskalacja napięcia nie jest w żaden sposób usankcjonowana, a umowny podział wpływów opiera się na balansie sił i strachu przed konsekwencjami ich użycia. Drugą kwestia jaka wyklucza poprawę samopoczucia w najbliższym czasie jest fakt utrzymującej się rosyjskiej obecności wojskowej w pobliżu granic Ukrainy: znaczna część sprzętu wojskowego, jaki trafił na poligony zlokalizowane na Krymie i wzdłuż zachodniej granic FR pozostał na miejscu, a w ciągu najbliższych 6-8 tygodni należy oczekiwać kolejnej dużej koncentracji wojsk w związku z planowanymi na wrzesień tego roku ćwiczeniami Zapad-21, które odbędą się w Rosji i na Białorusi.

Odnosząc się do tej ostatniej kwestii, trudno oprzeć się wrażeniu, że strona rosyjska najpierw samodzielnie stworzyła problem (w postaci dużej koncentracji wojsk) tylko po to, by móc go potem (pozornie) rozwiązać w geście własnej „dobrej woli”. Niestety, w budowaniu atmosfery zagrożenia w sposób zasadniczy Moskwie pomogły zachodnie media i komentatorzy wskazujący na rychłą i nieuchronną ofensywę SZ FR przeciwko Ukrainie celem zajęcia kolejnych obwodów w pobliżu Krymu lub Donbasu – podczas gdy pobieżna nawet obserwacja sytuacji i działań rosyjskiej armii polegających na przerzucie wojsk wskazywała, że prawdopodobieństwo eskalacji napięcia do poziomu wybuchu otwartego konfliktu o dużej skali jest małe lub nie ma go w ogóle.

Bez alternatyw i iluzji

Równocześnie, trudno uznać za wielki sukces potwierdzenie przez szczyt NATO tego, że Ukraina stanie się kiedyś członkiem Paktu. To faktycznie powtórzenie tego, co zostało powiedziane i napisane po szczycie w Bukareszcie w 2008 roku. Z kolei wysuwanie argumentu o korupcji jako przeszkodzie we wstąpieniu do Sojuszu jest zwyczajnie śmieszne – gdyby faktycznie był to istotny czynnik, część państw praktycznie w ogóle nie miałaby szans się tam znaleźć.

Tym samym, niemal pewne jest, że Ukraina jeszcze wiele lat pozostanie poza NATO. To zła wiadomość nie tylko dla Ukrainy, ale także dla Polski i całego naszego regionu. Brak realnych gwarancji bezpieczeństwa to był, jest i będzie czynnik zachęcający Federację Rosyjską do działań takich jak w 2014 roku na Krymie i Donbasie. Równocześnie, nie widać szans, by udało się rozwiązać sytuację na Donbasie metodami rozmów i negocjacji z Rosją (która zresztą uparcie odżegnuje się od jakichkolwiek związków z DNR/LNR) – najbardziej realnym scenariuszem jest utrzymujący się długie lata (dziesięciolecia) status quo na tym obszarze. Tym samym, Ukraina pozostając w „szarej strefie” bezpieczeństwa pomiędzy NATO i UE a Rosją, formalnie zdana jedynie na własne siły – będzie pozostawać długo w stanie potencjalnego (i w określonych obszarach zupełnie realnego) zagrożenia i tym samym niestabilności – a wraz z nią cały region.

Polskie zaangażowanie na rzecz Ukrainy w Sojuszu

„Polska wiele robi dla członkostwa Ukrainy w NATO, jest także największym z krajów regionu Europy Środkowo-Wschodniej, które stały się członkami NATO. Krytycznie ważnym jest tworzenie koalicji krajów, które rozumieją jakim zagrożeniem jest Rosja. Uwagę należy zwrócić zwłaszcza na współpracę pomiędzy Ukrainą a Polską i Rumunią, a także w trójkącie Polska-Ukraina-Turcja” – mówi w komentarzu dla polukr.net Ostap Kryvdyk, dyrektor Centrum Analitycznego Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego. Warto w tym miejscu zauważyć, że polska aktywność w polu współpracy wojskowej z Ukrainą na płaszczyźnie szkoleniowej istotnie zasługuje na pozytywną ocenę – są to realizowane stale przedsięwzięcia takie jak LITPOLUKRBRIG, udział Polski w Joint International Training Group-Ukraine w Jaworowie czy współpraca szkoleniowa polskich i ukraińskich jednostek specjalnych. Większej aktywności należałoby  z pewnością oczekiwać jeśli chodzi o współpracę przedsiębiorstw zbrojeniowych i na poziomie politycznym – zwłaszcza międzyrządowym.

Przedsięwzięcia takie, jak trwające właśnie manewry „Sea Breeze-21” z udziałem przedstawicieli 32 państw (w tym Polski), jak również planowane na drugą połowę lipca na Ukrainie ćwiczenia „Three Swords” – z udziałem dowództwa LITPOLUKRBRIG, to aktualnie może nie jedyne, ale chyba jednak najskuteczniejsze narzędzia pozytywnego wpływania na politykę bezpieczeństwa Ukrainy. Takie i podobne działania pozwalają na budowanie z jednej strony interoperacyjności ukraińskiej armii z krajami członkowskimi Sojuszu Północnoatlantyckiego, z drugiej zaś na wymianę doświadczeń, a w ramach tego procesu – na pozyskanie wiedzy na temat doświadczeń, jakie Siły Zbrojne Ukrainy uzyskały (i nadal uzyskują) w trakcie konfliktu zbrojnego z Rosją. Biorąc pod uwagę skalę wyzwań jakie tworzy dla NATO, a zwłaszcza państw wschodniej flanki NATO rozwój zdolności wojskowych Federacji Rosyjskiej, taka wiedza jest praktycznie bezcenną. To także sygnał dla samej Rosji wskazujący, że państwa Paktu Północnoatlantyckiego mają zdolności do prowadzenia działań o takiej skali i w takich lokalizacjach oraz stale ją rozbudowują. Jest to czynnik w sposób istotny wpływający na ograniczenie i korektę zamiarów rosyjskiego kierownictwa co do prowadzenia agresywnej polityki nie tylko wobec Ukrainy ale i państw NATO położonych nad Morzem Czarnym.

Dariusz Materniak

Share Button

Czytaj również

Fot. pl.wikipedia.org

Rosyjska koncentracja wojsk: testowanie zachodu po raz kolejny

O ile jak na razie nie wiadomo, czy koncentracja rosyjskich jednostek wojskowych w pobliżu granicy …