czwartek, 21 Listopad, 2019
pluken
Home / Komentarze i opinie / Krótkowzroczna Europa, czyli wątpliwy „sukces” PARE
Fot. Fot. facebook.com/leonid.emec
Fot. Fot. facebook.com/leonid.emec

Krótkowzroczna Europa, czyli wątpliwy „sukces” PARE

Share Button

Przegłosowanie rezolucji pozwalającej na powrót Federacji Rosyjskiej do PARE (z ukr. Parlamentarna Asembleja Rady Europy; pol. Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy) to świadectwo co najmniej naiwności, a przy tym wielkiej nieodpowiedzialności krajów, które zdecydowały o takim scenariuszu rozwoju wydarzeń.

Co warte odnotowania, przeciwko tej decyzji zagłosowały (co oczywiste) Ukraina, a także Gruzja, Polska, kraje bałtyckie, Wielka Brytania i Szwecja. Dzień później, delegacje Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Słowacji i Gruzji zdecydowały o opuszczeniu obrad Zgromadzenia i wyjeździe do swoich stolic na konsultacje. Wcześniej o zawieszeniu swojego udziału w pracach PARE poinformowała delegacja ukraińska.

Polaryzacja pomiędzy zachodnią i południową a środkową, północną i wschodnią częścią Europy w tej sprawie jest kolejnym potwierdzeniem rozbieżności stanowisk i podejść do problemu agresywnej polityki Rosji. Tą odmienną percepcję można obserwować od bardzo dawna na różnych szczeblach i forach międzynarodowych, nie jest zatem ona zaskoczeniem także na forum Rady Europy. Nie jest zaskoczeniem także konsekwentne dążenia państw zachodnich do „normalizacji” relacji z Rosją, zwłaszcza tych w sferze gospodarczej, gdzie potencjalne zyski finansowe z odbudowy stosunków i ograniczenia i/lub zniesienia sankcji są istotnym czynnikiem wpływającym na decyzje polityczne. Jedyne, co może budzić zdumienie i zarazem zażenowanie, to chyba tylko postawa krajów takich jak Holandia, obywatele której stali się przypadkowymi ofiarami toczącego się na Donbasie konfliktu (blisko 200 z 298 pasażerów zestrzelonego nad Donbasem samolotu MH17 było obywatelami Holandii).

Decyzję o bezwarunkowym powrocie Rosji do obrad Zgromadzenia trudno nazwać inaczej niż bezwarunkową kapitulacją, okraszoną dodatkowo głęboką naiwnością. Porównania z konferencja w Monachium z 1938 roku nasuwają się same (nie pierwszy raz zresztą), choć skala i charakter wydarzenia są rzecz jasna inne. Rzecz jasna pojawiają się argumenty, iż PARE to forum, na którym będzie można dyskutować z Rosją o zakończeniu konfliktu na Donbasie, jednak czy nie jest naiwną wiara w to, że takie rozmowy w ramach Rady Europy przyniosą jakiekolwiek rezultaty, jeśli przez pięć lat nie udało się osiągnąć praktycznie nic w Mińsku czy w ramach formatu normandzkiego? Pytanie wydaje się być retorycznym.

Równolegle, otwartym pozostaje pytanie, na ile ma sens opuszczenie przez Ukrainę obrad PARE wobec pojawienia się tam Rosji. Z jednej strony jest to naturalna reakcja na działania godzące w podstawowe wartości, jakie leżą u podstaw powołania tego rodzaju instytucji. Z drugiej strony „nieobecni nie mają racji” – trudno zaś choćby w części nie przyznać jej tym, którzy twierdzą, że opuszczając forum Zgromadzenia, Ukraina traci możliwość prezentowania swojego stanowiska i wskazywania na forum PARE naruszeń popełnianych przez Rosję. Być może rozwiązaniem tego dylematu byłoby powierzenie przez Kijów misji reprezentowania swoich interesów krajowi trzeciemu, prezentującemu podobne poglądy i punkt widzenia na działania Rosji, z którym Ukrainę łączą partnerskie i bliskie stosunki oraz zaufanie.

Na przykład Polsce.

O ile jesteśmy na to gotowi.

Dariusz Materniak

Share Button

Czytaj również

Fot. defence-ua.com

W Kijowie odbyła się konferencja poświęcona stuleciu polsko-ukraińskich relacji dyplomatycznych

W piątek, 27 września 2019 roku w Kijowie odbyła się międzynarodowa konferencja naukowa z okazji …