czwartek, 18 Październik, 2018
pluken
Home / Wiadomości / Oksana Syroid, wiceprzewodnicząca Rady Najwyższej Ukrainy: polityka Polski zagraża obywatelom Ukrainy w Polsce
Оксана Сироїд.  Фото: POLUKR. net / Андрій Поліковський
Оксана Сироїд. Фото: POLUKR. net / Андрій Поліковський

Oksana Syroid, wiceprzewodnicząca Rady Najwyższej Ukrainy: polityka Polski zagraża obywatelom Ukrainy w Polsce

Share Button

We wtorek, 6 lutego, prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, wcześniej przyjętą przez Sejm i Senat. Zaraz potem odesłał ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, aby ten sprawdził, czy odpowiada ona wymogom związanym z ochroną wolności słowa. Nowelizacja przewiduje m.in. odpowiedzialność karną za używanie terminu „polskie obozy śmierci”, a także za zaprzeczanie „zbrodniom ukraińskich nacjonalistów”, którzy współpracowali z III Rzeszą przeciwko obywatelom II RP. Nowelizacja doprowadziła do kryzysu w relacjach Polski z Ukrainą i Izraelem, skrytykowały ją także USA i Francja. Prezydent Petro Poroszenko 1 lutego oświadczył, że ustawa „nie odpowiada priorytetom partnerstwa strategicznego pomiędzy Polską a Ukrainą”, a „prawda historyczna wymaga otwartej rozmowy i dialogu, a nie zakazów”. Z kolei szef ukraińskiego MSZ Pawło Klimkin oświadczył: „prawda historyczna nie ma granic państwowych i nie jest możliwa do ustanowienia prawem. Albo jest, albo trzeba jej szukać. I w tym, i w innym przypadku ustawy nie pomagają”. Rada Najwyższa Ukrainy 6 lutego przyjęła uchwałę, w której potępiła nowelizację i wezwała polskiego prezydenta by nie podpisywał ustawy. Inicjatorką uchwały była wiceprzewodnicząca Rady Najwyższej Ukrainy i współprzewodnicząca Międzyparlamentarnej Izby Polski i Ukrainy, Oksana Syroid, którą polukr.net zapytał o zaistniałą sytuację.

– Dlaczego polskie władze zignorowały uchwałę Rady, którą pani zainicjowała, a prezydent Duda podczas swojego wystąpienia ws. nowelizacji nie wspomniał o Ukrainie, zauważając jedynie problem niezadowolenia Izraela?

– O to należałoby zapytać polskie władze i prezydenta. To, co obserwujemy teraz – to niemądra i niebezpieczna dla samej Polski polityka. Pamiętam, gdy mowa była o uchwale Sejmu ws. wydarzeń na Wołyniu – wówczas przedstawiciele partii rządzącej w Polsce przekonywali mnie, że to wyłącznie dla celów wewnętrznych, że to wykonanie obietnic złożonych wyborcom przed wyborami, nie próba ponownego otwarcia tego obszaru relacji polsko-ukraińskich – ale jego zamknięcia, tak, by nigdy się to nie powtórzyło. Tą uchwałę przyjęto w 2016 roku. Wówczas mówiłam moim polskim kolegom, że tak nie będzie, bo z tej historii nie jest tak łatwo wyjść. Przewidywałam jeszcze wówczas, że historia zacznie żyć własnym życiem – co zresztą widzimy teraz. Sytuacja pogarsza się z każdym miesiącem. Tendencja staje się coraz gorszą. To już nie jest wewnętrzna sprawa Polski, ale kwestia polityki zagranicznej, która dotyczy sąsiadów, w tym także Ukrainy.

Teraz polska polityka zagraniczna wydaje się nam być bardzo agresywną. Bezpośrednio zagraża obywatelom Ukrainy, którzy przebywają w Polsce i mogą stać się zakładnikami tej absurdalnej ustawy. Ma miejsce kryminalizacja myślenia. Sądzić i skazywać ludzi za to, co myślą – to cecha reżimów totalitarnych, drogą do nikąd. To zagrożenie dla dwustronnych relacji polsko-ukraińskich. Mimo tego, najbardziej przeraża mnie to, że istnieje przecież geopolityczne zagrożenie dla samej Polski. Kijów i Warszawa mogłyby stać się podstawą bezpieczeństwa w Europie, ale tak nie jest. To rujnowanie relacji może dla samej Polski zakończyć się ruiną.

– Ruiną państwa polskiego?

– Tak, to prowadzić może do upadku państwa. Taką pomyłkę już raz popełniono sto lat temu. Wówczas Polacy pomylili się podpisując Traktat w Rydze z Sowietami. To porozumienie doprowadziło do podziału Polski. Jeśli patrzeć na współczesną sytuację, to jest już zła tendencja, która może doprowadzić do złych skutków. Widzimy agresywne zamiary Rosji co do Ukrainy. Nie można żyć iluzjami – Rosja w ciągu ostatnich czterech lat zwiększyła liczbę wojsk i potencjał wojskowy. Można by zadać Polakom pytanie – czy naprawdę myślą, że to wszystko tylko przeciwko Ukrainie?

– Część ukraińskiego społeczeństwa uważa, że władze Ukrainy powinny działać symetrycznie i też przyjąć odpowiednią ustawę, w której byłaby mowa o pacyfikacjach w czasie akcji „Wisła” i innych bolesnych momentach historii, w jakich Polacy krzywdzili Ukraińców. Jak będzie działać strona ukraińska? Czy parlament zakończy na uchwale, którą Polska zignorowała, czy planuje jakieś inne inicjatywy?

– Jestem kategoryczną przeciwniczką zmagań o liczbę ofiar. Polityka – to patrzenie w przyszłość, a nie w przeszłość. Dlatego dopóki będziemy patrzeć w przeszłość, nie będziemy w stanie realizować dobrej polityki. Dlatego uważam, że symetryczne kroki to droga do nikąd. Jeżeli Ukrainy pójdzie szlakiem symetrii, to sami siebie zapędzimy w kozi róg. Mamy wystarczająco dużo realnych zagrożeń i nie ma potrzeby tworzenia sztucznych. Równocześnie, moim zdaniem ukraińska reakcja powinna być zdecydowaną. Nie jest to jednak sprawa parlamentu. Polityka zagraniczna to sfera aktywności rządu i prezydenta. Dlatego zdecydowana odpowiedź powinna pojawić się właśnie ze strony szefa państwa i szefa MSZ. Rozumiem, dlaczego nie ma takiej odpowiedzi: mamy problemy z formułowaniem polityki zewnętrznej. Nasz kraj dotąd nie ma jasnej polityki zagranicznej, która pozycjonowałaby Ukrainę jako kraj, który wie czego chce od sąsiadów i partnerów.

– Zatem nie będzie odpowiedzi ze strony Rady Najwyższej?

– Uważam, że wymiana ciosów w postaci ustaw to ostateczność. To, co przyjął polski Sejm i Senat – to bezsens i wielkie zagrożenie dla Polski. Jeżeli parlament Ukrainy pójdzie tą drogą, przyjmie analogiczną ustawę, to też będzie bezsens i zagrożenie dla Ukrainy. Dlaczego mielibyśmy powtarzać te błędy? Chyba nie brak nam własnych?

– Polscy politycy często wskazują, że przyczyną pogorszenia relacji polsko-ukraińskich stała się ukraińska polityka historyczna po Majdanie. Czy pani zadaniem jest tu wina ukraińskich władz?

– Nikt nie jest bez winy, błędy popełniają wszyscy. Uważam, ze błędem ze strony Rady Najwyższej było glosowanie ws. ustawy o uczestnikach walk o niepodległość Ukrainy w dniu, gdy występował tam polski prezydent Bronisław Komorowski. Są sprawy, jakie należałoby przemyśleć i uznać, że się nie udały. Jednak my jesteśmy świadomi tego i chcemy naprawiać błędy. Ale takie rzeczy nie mogą być podstawą dla zemsty na swoich partnerach międzynarodowych. Polityka to sztuka osiągania celów. To podejście nie wyklucza pomyłek. Jednak, jeśli mamy z Polską wspólne cele, to powinniśmy przyznać się do błędów, uświadomić je sobie i pytać naszych partnerów, co powinno być kolejnym krokiem aby iść naprzód. Jeśli jednak każdy będzie siedział za swoim murem, liczył błędy i obmyślał plan zemsty, to wtedy jest to droga do nikąd. Jednak jeden kraj nie może dyktować drugiemu tego, jak należy budować politykę pamięci. To suwerenne prawo każdego narodu. Mamy swoich bohaterów, Polacy – swoich. Ci ostatni też są niejednoznacznie oceniani na Ukrainie. Zacznijmy więc mówić Polakom, kogo powinni uważać za bohaterów, komu i gdzie stawiać pomniki. To absurd. Każdy kraj ma do tego suwerenne prawo.

– Jak pani uważa, czy polscy koledzy z Sejmu i Senatu usłyszą to stanowisko i argumenty? Na ile efektywną jest działalność Izby Międzyparlamentarnej?

– Gdy zaczęłam pracę w Izbie po wyborach 2014 roku, mieliśmy produktywny początek. Wówczas jeszcze funkcjonował poprzedni rząd Platformy Obywatelskiej. Mieliśmy wiele wspólnych celów choćby w sferze współpracy transgranicznej czy oświaty. Gdy w Polsce doszło do zmiany rządu w 2015 roku, również mieliśmy wielkie nadzieje, mimo akcentowanej przez „Prawo i Sprawiedliwość” polityki pamięci. Ostatnie spotkanie izby międzyparlamentarnej miało miejsce w 2016 roku we Lwowie. Jeszcze wówczas mieliśmy dobrą, choć niełatwą dyskusję – mimo wszystko, pozostawiała nam ona sporą przestrzeń do działania. Niestety, wszystko to, co miało miejsce w ciągu ostatniego roku w znaczący sposób tą przestrzeń ograniczyło.

Obecna polska polityka zawęża możliwości dialogu. Uświadamiamy sobie, ze zmniejszająca się intensywność rozmów – to geopolityczne zagrożenie dla obu krajów, ale niewiele możemy zrobić. Kolejne spotkanie izby miało odbyć się w Warszawie, a więc inicjatywa powinna należeć do polskich kolegów. Jak na razie nie wiadomo, kiedy odbędzie się to spotkanie – nie ma jak na razie decyzji w tej sprawie. Od czasu do czasu rozmawiamy z przedstawicielami strony polskiej – ostatnio coraz rzadziej i to także niedobra tendencja.

– Co więc odbywa się w relacjach polsko-ukraińskich? Czy to konflikt czy coś innego? Czy to dłuższa tendencja czy tymczasowe zjawisko?

– Polityka Polski co do Ukrainy traci oznaki dobrosąsiedztwa. A polityki Ukrainy wobec Polski ze strony naszego rządu i prezydenta praktycznie nie widzimy. Tak więc mamy jednostronną i agresywną politykę z jednej strony, z drugiej – brak należytej reakcji strony ukraińskiej. Prowokacja z strony polskiej i próby łagodzenia z ukraińskiej nie wróżą dobrze. Na przykład w omawianej ustawie użyto słowa „Małopolska”. Jak odczytywać ten termin? Jako pretensje terytorialne do Ukrainy? Czy mowa o ukraińskich ziemiach, które w okresie międzywojennym były faktycznie pod okupacją Polski – dziś są to obwody lwowski, iwanofrankiwski i tarnopolski?

– Czy ze strony Rady będą inicjatywy ustawodawcze dotyczące kwestii ochrony obywateli Ukrainy w Polsce w odpowiedzi na ustawę, tak, aby nie byli oni skazywani za swoje poglądy?

– Jak można mówić o ich ochronie w takich okolicznościach? To społeczny Orwell – ukarania za to, co myślisz. Przytoczę przykład swojej rodziny: Brat mojego dziadka był w OUN. Został aresztowany przez polskie władze i siedział w więzieniu. Gdy Polacy wycofali się przed nadejściem wojsk sowieckich w 1939 roku, został on rozstrzelany, podobnie jak inni więźniowie, bez sądu i śledztwa. Czy mam prawo o tym mówić w Polsce? Był on obywatelem polskim narodowości ukraińskiej, zabitym przez państwo polskie.

– Co powinni robić ukraińscy politycy i społeczeństwo w tej sytuacji?

– Jedna droga – to wyjść z tej sytuacji. Mamy rzeczywistość taką, jaką mamy i w niej trzeba pracować. Jest reakcja ze strony Izraela, USA, Francji. Trzeba dalej pracować z władzami Polski, tak, aby uświadomić im zagrożenie dla samej Polski. Trzeba o tym rozmawiać także z partnerami na świecie. Polityka to niekończące się rozmowy, tworzenie wspólnych decyzji.

Rozmawiał: Ihor Tymots.

Share Button

Czytaj również

Fot.. twitter.com

Rosyjska Cerkiew Prawosławna zrywa stosunki z Konstantynopolem

Synod Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej uznał za niemożliwe dalsze realizowanie kontaktów z Patriarchatem Konstantynopolskim. Decyzja w …