wtorek, 4 październik, 2022
pluken
Home / Wiadomości / Z Lwowa do Kijowa pociągiem Hyundai

Z Lwowa do Kijowa pociągiem Hyundai

Share Button

Nie ukrywam, że jako miłośnik wszystkiego co jeździ po torach z wielką niecierpliwością oczekiwałem na okazję, kiedy będę mógł osobiście przekonać się, jak podróżuje się najnowszym nabytkiem ukraińskich kolei. No i w końcu okazja taka się nadarzyła.

Wyjazd z Lwowa, 7.00 rano. Mimo, że to niedziela, pociąg niemalże pełny, ciężko byłoby znaleźć jakieś wolne miejsce – obawy, że wysokie ceny (ok. 230 hrywien za podróż w jedną stronę; przy zakupie biletu tam i z powrotem 10% zniżki) odstraszą pasażerów jak widać okazują się być nieuzasadnione. Choć faktem jest, że na tańszy pociąg sypialny (ok. 180 hrywien) na tej samej trasie biletów nie ma już na kilka, a nawet więcej dni przed odjazdem.

Wsiadamy. Wagon bez przedziałów, miesjca w układzie 3+2. „3” może o tyle niewygodne, że jak osoba siedząca przy oknie chce wstać, pozostałe dwie również muszą się podnieść aby ją wypuścić. Mnie akurat trafia sie miejsce na „2”, przy oknie. Na ciekłokrystalicznych monitorach pod sufitem (cztery monitory w wagonie) wyświetla się program telewizyjny, a także kilka przydatnych informacji: godzina, data oraz temperatura w wagonie i prędkość z jaką jedzie pociąg. Co ważne – przy fotelach są gniazdka, co w rodzimym PKP nie zawsze jest regułą. No i bezprzewodowy Internet – czasem co prawda gubi sygnał, ale generalnie działa nie najgorzej. Ogólne wrażenie – pozytywne.

No to ruszamy. Punktualnie, co do minuty, co jest charakterystyczne dla ukraińskich kolei, niezależnie od pory roku i warunków atmosferycznych. Prędkość podróżna: z tego co widać na monitorze maksymalnie 160 km/h. Wartość podobna jak w Polsce na głównych trasach. Komfort jazdy – wysoki, choć momentami trochę rzuca, nie na tyle jednak, aby jakoś szczególnie to przeszkadzało, no chyba że akurat niesie się kubek z gorącą kawą. I tu ważna rzecz – bufet, co jest (chyba) innowacją w ukraińskich kolejach, bo wcześniej sie tu nie spotkałem z wagonami restauracyjnymi/barowymi, co jest o tyle niezrozumiałe, że na tak długich trasach jak na Ukrainie byłby to nie tylko świetny interes dla „UZ” ale i atrakcja dla umierających z nudów pasażerów (poziom desperacji sięga czasem tak daleko, że człowiek jest w stanie nawet nauczyć się grac w Sudoku…). No ale w nowych pociągach jest wspomniany bufet, zajmujący mniej więcej pół wagonu (druga połowa to siedzenia pasażerskie). Na miejscu do wyboru – kawa, herbata, napoje, słodycze. Wszystko to można zakupić także „z wózka”, podobnie jak w polskich pociągach Intercity. I tutaj ceny także „kolejowe”. Dodatkowo, „UZ” posiada własną bezpłatną gazetę „Magistrala”, którą personel rozdaje pasażerom.

Poniżej 120 km/h raczej nie zwalniamy. Przejazd na trasie Lwów-Kijów zajmuje tym samym 4 godziny i 55 minut. Czyli teoretycznie można rano wyjechać i wieczorem wrócić. To spory krok naprzód, bo do czasu wejścia na trasy pociągów typu Hyundai faktycznie jedyna możliwość takiej podróży jaka była dostępna to lot samolotem, co biorąc pod uwagę lokalizację lotnisk i ceny biletów nie zawsze musi być najszczęśliwszym rozwiązaniem.

11.55. Zgodnie z planem wjazd na dworzec Kijów-Pasażerski.

Ogólna ocena: 5- (słownie: pięć z minusem). Minus za urywający się sygnał wifi, choć to tak naprawdę szczegół. Mogę zdecydowanie polecić wybór tego środka transportu nie tylko zdeklarowanym fanom kolei 😉

Tekst i zdjęcia: Dariusz Materniak

Share Button

Czytaj również

Fot. president.gov.ua

Ukraina złożyła wniosek o członkostwo w NATO

O złożeniu wniosku poinformował prezydent Wołodymyr Zelensky. „Faktycznie, przeszliśmy już nasz szlak do NATO. Faktycznie …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.