sobota, 13 czerwiec, 2026
pluken
Home / polukr (page 324)

polukr

OBWE: część sprzętu wojskowego separatystów zniknęła z miejsc bazowania

Share Button

obweWedług obserwatorów misji monitorującej OBWE w ciagu ostatnich dni z miejsc bazowania zniknęła część ciężkiego uzbrojenia separatystów, w tym m.n. artyleria i wyrzutnie GRAD.

Obserwacje dotyczą trzech z sześciu miejsc, jakie regularnie odwiedzają obserwatorzy OBWE. W części z nich inspektorom uniemożliwiono dokładne sprawdzenie, w tym m.in. numerów seryjnych pojazdów.

Oficjalne wyjaśnienia DNR wskazują, że sprzęt ma wziąć udział w paradzie z okazji święta 9 maja.

Równolegle, pozycje sił ukraińskich nadal są ostrzeliwane z uzbrojenia zabronionego porozumieniami z Mińska, tj. przede wszystkim z moździerzy i artylerii oraz czołgów. Najbardziej napięta sytuacja ma miejsce pod Szirokine na wschód od Mariupola oraz w okolicach Doniecka.

Na podstawie: pravda.com.ua

Share Button

Z Rosji na Donbas docierają kolejne transporty uzbrojenia

Share Button

6057911-rosyjski-zolnierz-na-krymie-643-385Kijów, 20 kwietnia, UNN. W ciągu ostatnich kilku dni z terytorium Federacji Rosyjskiej na Ukrainę przez drogoweo-kolejowe przejście graniczne w Dołżańsku przejechało co najmniej 40 wagonów z uzbrojeniem, ponad 50 ciężarówek, a także 20 bojowych wozów piechoty – poinformował rzecznik ATO Andrij Łysenko. Według

Koncentrację wojsk w Ługańsku potwierdzają także Dmitry Tymczuk i kierowana przez niego grupa „Informacyjny sprzeciw”.

http://www.unn.com.ua/uk/news/1458568-cherez-stantsiyu-dovzhanska-rf-perekinula-40-vagoniv-z-viyskovoyu-tekhnikoyu

Share Button

Putin uczci Dzień Zwycięstwa nową agresją

Share Button

wschodnikW przededniu obchodów 70. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem można spodziewać się od Putina kolejnej fali militarnej aktywności oraz prób destabilizacji sytuacji na Ukrainie. Pytanie polega jednak na tym, czy przejawi się ta aktywność tylko w organizacji dywersji w różnych częściach Ukrainy, czy do tych akcji zostanie dodana ofensywa wojsk rosyjskich i bojowników na Donbasie. Kreml zamierza bardzo uroczyście i z wielkim rozmachem świętować 70. rocznicę zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami, aby pokazać przeciwwagę dla sytuacji gospodarczej w samej Rosji, która od jesieni ubiegłego roku ciągle się pogarsza.

Prognoza: jakie będzie działanie mechanizmów propagandowych

Najprawdopodobniej, analogicznie do ubiegłego roku, nagniatanie sytuacji przez Rosję rozpocznie się już w tym miesiącu. Nie ulega wątpliwości, że świętowanie Dnia Zwycięstwa zostanie wykorzystane przez kierownictwo Federacji Rosyjskiej do celów organizowania nowej fali masowej histerii w rosyjskim społeczeństwie, odnośnie działalności „faszystowskiej junty” na Ukrainie.

Podobnie jak w zeszłym roku podczas obchodów Dnia Zwycięstwa, będzie można usłyszeć wypowiedzi rosyjskich polityków o tym, że “faszyzm nabiera coraz większego wpływu i siły we współczesnej Ukrainie”. Natomiast zadanie Rosji, która zdobyła zwycięstwo nad hitlerowskimi Niemcami i stanowi główny bastion walki z faszyzmem we współczesnym świecie – zatrzymać ukraińskich faszystów.
“W celu realizacji tego zadania całe rosyjskie społeczeństwo powinno zgromadzić się wokół przywództwa politycznego państwa, nabrać cierpliwości i postarać się przetrwać tymczasowe trudności ekonomiczne”, – będzie głównym przesłaniem władz państwowych Federacji Rosyjskiej do swojego narodu.

Konsolidacja społeczeństwa rosyjskiego wokół swojej władzy, która podobnie jak 70 lat temu, z sukcesem walczy z faszyzmem – to „punkt odniesienia” rosyjskiej propagandy. Jego celem jest odwrócenie uwagi Rosjan od rzeczywistych problemów gospodarczych w kraju i w zamian zaproponować im mityczną “wojnę z ukraińskim faszyzmem.” Jeśli jednak wskutek wojny z faszyzmem slogan taki jak: “Wszystko dla frontu, wszystko dla zwycięstwa” miał obiektywne podstawy, to dzisiaj Kreml musi na nowo wymyśleć, dlaczego dobrobyt przeciętnego mieszkańca Rosji wydaje się pogarszać. Wśród takich powodów jubileusz Dnia Zwycięstwa jest wygodną okazją na stworzenie nowego produktu propagandy, przeznaczonego wyłącznie dla konsumenta rosyjskiego.

W sumie, polityczna składowa w obchodach Dnia Zwycięstwa w II wojnie światowej poczynając od drugiej połowy XX wieku, zaczyna przeważać nad społecznym znaczeniem. A od 2010 roku, gdy obchodzono 65. rocznicę zwycięstwa, w Moskwie zaczęto coraz więcej mówić o tym, że faszyzm podnosi głowę w sąsiedniej Ukrainie. Natomiast zadanie Rosji – powstrzymanie jego ofensywy.

Rosja nie ogranicza się najprawdopodobniej jedynie do oświadczeń. Niestety, można się spodziewać w przeddzień 9 maja przeprowadzenia na Ukrainie terrorystycznych, aktów dywersyjnych i aktywizacji aktywności wojskowej Rosjan na Donbasie. Do podobnej kombinacji „pompowania histerii w rosyjskim społeczeństwie plus akty dywersyjne na Ukrainie” Rosjanie zastosowali w przeddzień 9 maja w zeszłym roku.

Wtedy zwolennicy Rosji na Ukrainie, przy wsparciu Moskwy, próbowali dokonać dywersji w różnych miastach ukraińskich. Prawie wszyscy zostali powstrzymani przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy‎. Jednak 2 maja w Odessie Rosjanom i ich lokalnym partnerom udało się zorganizować masowe starcia między zwolennikami Ukrainy i Rosji, w wyniku których zginęło 48 osób. Niemal wszyscy zginęli w czasie pożaru w odeskim Domu Związków Zawodowych. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Andrij Parubij następnie powiedział, że przed rozpoczęciem pożaru została wcześniej przeniesiona do budynku substancja, która spowodowała wybuch. „Były to grupy terrorystyczne, wśród których byli obywatele Federacji Rosyjskiej”, skonstatował Parubij.

W tym roku, powiedział kilka dni temu Parubij, Rosja oprócz sabotażu przygotowuje się do przeprowadzenia w najbliższym czasie inwazji na dużą skalę, aby zgodnie z planem Putina, zakończyć ją do 9 maja.

„Ściągnięto obecnie ogromne siły na granicę Ukrainy z Rosją. Według wielu danych, i to już nie jest tajemnicą, w ciągu najbliższych tygodni utrzymuje się wysokie ryzyko operacji wojskowej na dużą skalę. Powinna ona, jak twierdzi Putin, odbyć się błyskotliwie do 9 maja i zademonstrować siłę armii rosyjskiej” – powiedział Parubij.

Jako cel kolejnej ofensywy wskazuje on Mariupol – największe miasto Donbasu, które wciąż kontrolują władze ukraińskie. Jednak, były sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy uważa, że Rosja nie jest w stanie osiągnąć swoich celów podczas tzw. hipotetycznej ofensywy wiosennej. „Putin rzucił na cel całe swe imperium, które nie jest w stanie zwyciężyć – Ukrainę” – powiedział Parubij.

Według Parubija, w zeszłym roku miał on dostęp do głównych źródeł informacji na temat planów Putina. Początkowo Putin nie miał zamiaru kontrolować wschodnich i południowych regionów Ukrainy. Gra szła o całą Ukrainę

“U nas toczy się wojna z jednym z największych państw świata i nam udało się zatrzymać Putina i uniknąć zagarnięcia ośmiu innych regionów, przejść do ofensywy i odepchnąć wroga na ten mały obszar, obecnie kontrolowany przez jego bojowników. Putin ma wiele powodów, aby sądzić, że jego plan co do Ukrainy poniósł porażkę ” – dodał były sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Podsumowując można konstatować, że w tym roku warunki dla realizacji planów Kremla co do destabilizacji sytuacji na Ukrainie w porównaniu z ubiegłym rokiem są o wiele bardziej złożone. Z jednej strony, ukraińskie siły zbrojne znacząco poprawiły za ostatni rok swoje możliwości przeciwdziałania agresji Moskwy. Z drugiej strony – sytuacja gospodarcza Rosji zmusza Kreml brać pod uwagę czynnik możliwego rozszerzenia międzynarodowych sankcji w przypadku wznowienia działań wojennych na Donbasie. Dlatego są podstawy aby uważać, że prezydent Putin nie odważy się na taki krok. Jednakże prawdopodobieństwo tego, że on znowu spróbuje destabilizować, „rozhuśtać” sytuację na Ukrainie, niestety pozostaje.

Andriej Myseljuk, Instytut Społeczno-Politycznego Projektowania „Dialog” http://i-dialog.com.ua

Artykuł ukazał się na łamach portalu Wschodnik.pl
http://www.wschodnik.pl/polityka/item/634-putin-uczci-dzien-zwyciestwa-nowa-agresja.html

Share Button

Na poligonie pod Lwowem rozpoczęły się ukraińsko-amerykańskie ćwiczenia wojskowe

Share Button

poroszenko_manewryPrezydent Ukrainy Petro Poroszenko wziął udział w ceremonii rozpoczęcia ukraińsko-amerykańskich manerwów na poligonie we Lwowie. Biorą w nich udział żołnierze 173 brygady powietrznodesantowej, którzy przybyli na Ukrainę w ubiegłym tygodniu.

Poroszenko zapowiedział, że swoich instruktorów wojskowych na Ukrainę przyślą także inne kraje, w tym m.in. Wielka Brytania i Kanada.

Ćwiczenia na poligonie w Jaworowie potrwają przez najbliższych kilka miesięcy i będą realizowane w trzech ośmiotygodniowych turach.

Na podstawie: unian.net

Fot. http://pbs.twimg.com/media/CDCfbQ9W4AEJqdi.jpg

Share Button

Kwiecień w Donbasie

Share Button

rosja-ukrainaWszystko wskazuje na to, że pokojowi w Donbasie (a tak naprawdę zawieszeniu broni, bo pokoju tak naprawdę nie było) nastał koniec. Już od ponad tygodnia trwają starcia, które coraz bardziej przypominają sytuację, jaka miała miejsce przed podpisaniem Mińska-2. Trwa planowa koncentracja wojsk rosyjsko-terrorystycznych, tworzą się grupy uderzeniowe, trwają przygotowania do podjęcia operacji zaczepnych. Dla mieszkańców Donbasu, zwłaszcza w samym Doniecku, taka sytuacja stała się już normą.

Najpoważniejsze starcia toczą się już tradycyjnie w rejonie Szirokine pod Mariupolem, a także w okolicach Doniecka. Walki na linii Artemiwsk-Piaski-lotnisko-Spartak-Putiliwska Rosza nie przycichają ani na chwilę. Terroryści wykorzystują broń różnych typów, także moździerze i czołgi. Często dochodzi do bezpośrednich starć na bliskim dystansie, zwłaszcza nocą, co potwierdza zmianę taktyki terrorystów na korzyść działań nocnych – i ma to miejsce na całej długości frontu od Ługańska do Mariupola.

Są informacje które wskazują, że z obu stron na pozycje wraca ciężkie uzbrojenie, w tym także wyrzutnie rakietowe. Właśnie taki scenariusz był oczekiwany, jako że dziesiątków tysięcy najemników nikt nie miał zamiaru trzymać pod bronią bez powodu. Podczas poprzedniej, styczniowo-lutowej ofensywy dowódcy najemników dość dowolnie szafowali życiem swoich podwładnych. Łatwiej było im wysłać podległych im najemników na śmierć, aby nie musieć im płacić i zostawić pieniądze dla siebie. Właśnie dlatego straty po stronie separatystów w tym okresie były tak duże – na jednego zabitego żołnierza ukraińskiego przypadało co najmniej pięciu zabitych separatystów. Wobec tego w ostatnim czasie podczas zawieszenia broni rosyjscy instruktorzy prowadzili i nadal prowadzą szkolenia separatystów, przywiązując większą uwagę do ograniczenia start własnych. Trwa także proces dyscyplinowania dowódców wojskowych – zwłaszcza w Ługańskiej Republice Ludowej. Można także oczekiwać prowokacji w postaci ostrzałów cywilnych dzielnic Doniecka, co już miało miejsce wcześniej.

Działania bojowe w Doniecku i pod Mariupolem są manewrem odwracającym uwagę od wydarzeń, które mają miejsce na prawdopodobnym przyszłym teatrze działań: na kierunku Artemiwska, a także w okolicach Ługańska. Spokój, jaki można obserwować aktualnie w tych okolicach jest złudnym. Warto zauważyć, że trwa przerzut rosyjskich samolotów i śmigłowców bojowych na lotniska w Rostowie i Bełgorodzie. Oficjalne wyjaśnienie rosyjskiego Ministerstwa Obrony to udział lotnictwa w przygotowaniach do parady z okazji 70 rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem.
Rocznica zwycięstwa, a także święta na początku maja razem z ustawami zabraniającymi propagandy symboliki radzieckiej i dekomunizacji przyjętymi przez Radę Najwyższą Ukrainy, będą sprzyjać niepokojom w miastach Ukrainy, zwłaszcza tych położonych w strefie ATO. Odpowiedzialność za zapobieganie im spocznie na barkach Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Faktem pozostaje, że warunki dla odnowienia aktywnej fazy konfliktu z Rosją zostały stworzone, co jest zapewne kolejnym punktem planu Kremla. Ukraina znów szykuje się do walki o prawo do bycia suwerennym, niezależnym krajem.

Walerij Krawczenko

Share Button

AP Ukrainy: na szczycie Ukraina-UE będzie omówiona kwestia udziału UE w misji pokojowej w Donbasie

Share Button

ukraina_ue_glavcom_ua-----------------------------54��Kijów, 17 kwietnia, UNN. Zastępca szefa Administracji Prezydenta Ukrainy Walerij Czalij wymienił część kwestii, jakie będą omówione podczas szczytu UE-Ukraina. Znajdą się wśród nich kwestie ruchu bezwizowego, przygotowania o szcztu w Rydze oraz możliwości uruchomienia strefy wolnego handlu o 1 lipca 2016 roku.

„Zwrócimy uwagę także na kwestie możliwego udziału krajów UE w operacji pokojowej na Donbasie” – powiedział Czalij.

Spotkanie ma odbyć się 27 kwietnia w Kijowie z udziałem liderów UE i Ukrainy.

Na podstawie: unn.com.ua

http://www.unn.com.ua/uk/news/1458056-v-chaliy-na-samiti-ukrayina-yes-obgovoryat-zaluchennya-do-mirotvorchoyi-operatsiyi-yevropeyskikh-uchasnikiv

Share Button

A. Jaceniuk: środki bezpieczeństwa zostaną wzmocnione przed świętami majowymi

Share Button

jaceniuk_onzKijów, 17 kwietnia, UNN. Premier Ukrainy zapowiedział wzmocnienie środków bezpieczeństwa w związku ze zbliżającymi się majowymi świętami: 1 i 9 maja.

„Dotyczy to przede wszystkim działań SBU, MSW i innych resortów siłowych. Konieczne jest zwiększenie nacisku na bezpieczeństwo obywateli, walkę z wszelkimi przejawami terroryzmu i separaytyzmu aby nie dopuścić prowokacji w tym okresie” – powiedział Jaceniuk.

W związku z powyższym m.in. na ulicach pojawią się wzmocnione patrole Milicji i innych resortów.

Na podstawie: unn.com.ua

http://www.unn.com.ua/uk/news/1457976-a-yatsenyuk-dav-doruchennya-silovikam-posiliti-zakhodi-bezpeki-pered-travnevimi-svyatami-dopovneno

Share Button

Światosław Szeremeta: dzisiejsza młodzież stanie się tym pokoleniem, dla którego konflikt polsko-ukraiński pozostanie wydarzeniem historycznym

Share Button

szeremetaDeputowany lwowskiej rady obwodowej, zastępca szefa komisji ds. eurointegracji, współpracy transgranicznej i ds. kontaktów z Ukraińcami za granicą, sekretarz komisji ds. uwiecznienia pamięci o uczestnikach operacji antyterrorystycznej, ofiar wojen i politycznych represji przy Gabinecie Ministrów Ukrainy Światosław Szeremeta opowiada o trudnym procesie historycznego porozumienia pomiędzy narodem polskim i ukraińskim.

Relacje Polski i Ukrainy, jak większość stosunków krajów sąsiednich, mają swoje drażliwe kwestie historyczne. Czy dzisiaj, w XXI wieku jest potrzeba starań na szczeblu państwowym, aby szukać jakiejś „wspólnej prawdy” o historii?

Bezwzględnie, jest taka potrzeba wspólnej pracy pomiędzy oboma krajami. Tym bardziej pomiędzy krajami, które mają tak długą wspólną historię, gdzie nie brakuje momentów pozytywnych. Inna sprawa, ze wątpię, czy jest możliwe wspólne patrzenie na całą historię. Tak jak w wielu innych wypadkach, pomiędzy sąsiednimi państwami zawsze miały miejsce konflikty, na które każda ze stron miała własny punkt widzenia i mówić o wspólnej wizji jest w tym momencie trudno. Także teraz pomiędzy Polską i Ukrainą są kwestie sporne dotyczące wspólnej przeszłości. Chcę podkreślić, że w XXI wieku doszliśmy do etapu, w którym mamy odwagę mówić o trudnych momentach w naszej historii. Podstawą dla tego musi być wola do słuchania argumentów drugiej strony. Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że po stronie polskiej jak i po ukraińskiej taka wola jest.

Czy widać dążenie obu krajów do kompromisu dotyczącego drażliwych kwestii historycznych?

I w Ukrainie i w Polsce są instytucje, jakie zajmują się kwestiami pamięci historycznej. W Polsce – to Rada Ochrony Pamięci i Męczeństwa i Instytut Pamięci Narodowej. Ze strony ukraińskiej to Państwowa Komisja ds. uczczenia pamięci uczestników operacji antyterrorystycznej, ofiar wojen i represji politycznych, a także ukraiński Instytut Pamięci Narodowej. Żeby scharakteryzować stan współpracy naszych instytucji można podać taki przykład: tylko w ubiegłym 2014 roku miały miejsce dwie wizyty ze strony ukraińskiej w polskim IPN, m.in. w archiwum Instytutu, podczas których ukraińscy badacze mieli możliwość zapoznać się z doświadczeniami polskich kolegów w zakresie odtajnienia archiwów służb specjalnych.

Obejmował Pan posadę sekretarza komisji po raz pierwszy w 2008 roku. Od tego czasu w naszym kraju dwukrotnie zmienili się prezydenci. Czy zmieniło się coś w relacji państwa do tej problematyki?

W czasie prezydentury Wiktora Juszczenko te problemy przyciągały szczególną uwagę władz, tak samo jak opieka nad całością ukraińskiego dziedzictwa kulturowego, także na terytorium Polski. Także my mamy tam wiele miejsc pochówku, związanych z ukraińską kulturą, historią. Podczas prezydentury Janukowycza takiej uwagi po prostu nie było. Można powiedzieć, że w tym czasie – od 2010 do 2014 roku te procesy szły naprzód tylko siłą entuzjazmu i profesjonalizmu fachowców, którzy pracowali w poszczególnych instytucjach, w tym m.in. MSZ. Dzisiaj jestem przekonany, że tej problematyce ponownie będzie przywiązywane więcej uwagi. Prezydent Poroszenko przez pewien czas był ministrem spraw zagranicznych, więc dobrze zna te kwestie. Zresztą jeszcze jako deputowany wspierał poszukiwania szczątków króla Daniły Halickiego w okolicach Chełma w Polsce.

Jak to jest z nastawieniem instytucji państwowych mniej więcej wiadomo. Ale jeśli mowa o innych czynnikach politycznych – jaki jest ich stosunek do waszej pracy?

Tu mogę podać konkretne przykłady. Oczywiste jest, że mamy we wspólnej historii trudne momenty. Dotyczy to zwłaszcza tragicznych wydarzeń lat 30. i 40. XX wieku, polsko-ukraińskiego konfliktu zarówno na obszarze Zakerzonia jak i na Wołyniu. Podczas walk pomiędzy Armią Krajową a Ukraińska Powstańczą Armią ginęli także cywile. Wiadomo że trudno tu o wspólny pogląd, ale widzę z każdym rokiem, że zarówno społeczeństwo jak i władze „dojrzewają” do tego, by rozumień ukraiński punkt widzenia. Rozumiemy, że żołnierze UPA nigdy nie będą bohaterami dla Polaków, tak samo, jak Armia Krajowa nie będzie heroiczną dla Ukraińców. Ale my rozumiemy prawo polskiej strony do szanowania swoich bohaterów i tak samo chcielibyśmy, aby polska strona rozumiała, że mamy prawo do uszanowania swoich bohaterów. Są z tym jednak czasem problemy: zdarzają się incydenty, podczas których dewastowane są ukraińskie pomniki na terytorium Polski. Mamy poważne podejrzenia, że działania te nie są realizowane bez wpływu jakiegoś zewnętrznego czynnika. Choćby przedostatni incydent – kiedy znana polska organizacja prawicowa „Falanga” zdewastowała ukraiński pomnik napisami „katom Wołynia i Donbasu” – wiadomo, że lider tej organizacji na swoich stronach w mediach społecznościowych zamieszcza fotografie z liderami prorosyjskich ugrupowań separatystycznych.

Jednak jeszcze bardziej znamiennym był ostatni wypadek we wsi Gruszowice, gdzie znajduje się mogiła 12 żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii. Pod koniec zeszłego roku miał miejsce kolejny akt wandalizmu, kiedy kolejny raz zostały zdewastowane pomniki. Nieoficjalnie wiadomo, że udało się zanotować numery rejestracyjne samochodu, jakim przyjechały osoby odpowiedzialne za te działania. Dowiedzieliśmy się, że ten samochód został wynajęty w Warszawie i co najciekawsze – osoby, które go wynajęły między sobą rozmawiały po rosyjsku. Dlatego podejrzewamy, że wiele takich incydentów mogło zostać celowo zaplanowanych przez kogoś trzeciego. Myślę, że podobnie jak miało to miejsce na Ukrainie, także i w Polsce takie konflikty nie mają miejsca bez udziału prowokatorów.

Mimo tego, oficjalne organy obu krajów aktywnie pracują na rzecz porozumienia. Natomiast cały czas trwają działania „trzeciej strony”, których celem jest destabilizacja i zrujnowanie wysiłków na rzecz kompromisu. Nie można przy tym również lekceważyć działalności pewnych sił politycznych w Polsce i na Ukrainie, które prowadzą destrukcyjne działania. Dopóki do tych kwestii nie miesza się polityki, nie ma problemu. Przykładem może być tutaj sytuacja, jaka miała miejsce przed wyborami do Parlamentu Europejskiego: deputowany partii Prawo i Sprawiedliwość Tomasz Poręba zwrócił się do Rady Pamięci Walk i Męczeństwa z wnioskiem o demontaż wspomnianego pomnika. Na spotkaniu z naszymi polskimi kolegami przedstawiliśmy dokumenty wskazujące, że znajduje się tam nie tylko pomnik, ale także grób. Sprawa przycichła, ale nie można wykluczyć, że przed kolejnymi wyborami znów powróci, wywołana przez te czy inne siły polityczne.

Tak czy inaczej udaje się jednak znaleźć porozumienie ze stroną polską?

W większości wypadków tak. Strona polska ma swoje stanowisko, wynikające także z postanowień parlamentu. Często ostro dyskutujemy, czasem – nawet po takich dyskusjach każdy pozostaje przy swoim zdaniu. Jednak zazwyczaj udaje się wypracować kompromis.

Czy do podobnych przypadków wandalizmu na tle historycznym dochodzi też na Ukrainie?

Nie pamiętam, aby miało to miejsce  w ostatnim czasie. Kiedyś i u nas toczyły się ostre debaty dotyczące miejsc pochówku, zwłaszcza na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. Tak czy inaczej jednak udało się znaleźć rozwiązanie. Można wspomnieć także wypadek w Łucku, gdy polski prezydent został zaatakowany jajkiem. Jak się później okazało za tą sytuację odpowiadał mieszkaniec Zaporoża, członek prorosyjskiej organizacji. W każdym razie Ukraińcy doskonale rozumieją i doceniają wsparcie ze strony Polski, dlatego odnoszą się dość tolerancyjnie do różnych wypowiedzi pojedynczych osób czy polityków dotyczących kwestii historycznych.

W mediach pojawiły się informacje o finansowaniu przez Rosję niektórych radykalnych partii i polityków w Europie, aby wpływać na sytuację polityczną w tych krajach, w tym także wobec kwestii ukraińskiej. Czy spotkał się Pan z efektami takich działań?

Pamiętam całą serię wydarzeń, jaka miała miejsce dwa lata temu w związku z rocznicą zbrodni wołyńskiej. Również wtedy miały miejsce wystąpienia radykalnych polityków z Polski i demonstracje. Rekonstrukcja, jaka miała miejsce pod Radymnem była niezrozumiała z historycznego punktu widzenia – i nie można wykluczyć, że była ona inspirowana z zewnątrz, jako że już wówczas istniał plan izolacji i doprowadzenia do rozpadu Ukrainy. Wcześniej, podczas obchodów 60 czy 65 rocznicy do takich sytuacji nie dochodziło. Wydaje się, że ktoś był bardzo zainteresowany aby doprowadzić do odnowienia konfliktu pomiędzy Polakami a Ukraińcami. Także ze strony ukraińskiej brali w tym udział deputowani do Rady Najwyższej z ramienia Partii Regionów oraz Komunistycznej Partii Ukrainy. Rozumiem, że wielu Polaków może mieć swój punkt widzenia, ale w tym wypadku sztuczność organizowania takich wydarzeń jest aż nadto widoczna.

Ponadto, wydaje mi się, że w odniesieniu do kwestii zbrodni wołyńskiej, a zwłaszcza do ofiar, sytuacja jest dotąd przedstawiana jednostronnie. Jest bardzo mało dostępnych informacji na temat ukraińskich ofiar tych wydarzeń, a akcenty są położone jedynie na straty po polskiej stronie, często zresztą wyolbrzymione pod względem ilości. Do dzisiaj nie udało się zresztą ostatecznie ustalić liczby zabitych zarówno po stronie polskiej jak i ukraińskiej. Aby było to możliwe konieczna jest wielka raca historyków i pracowników archiwów. Bardzo mało mówi się także o ukraińskich ofiarach na Zakerzoniu, a jeśli już – to pojawiają się stwierdzenia, że były to akcje odwetowe za zbrodnie na Wołyniu.

Według mnie każda ofiara, niezależnie od narodowości  jest w pierwszej kolejności ofiarą. I każda zbrodnia przeciwko ludzkości powinna być tak traktowana. Dlatego jeśli mówimy o ukraińskich ofiarach na Zakerzoniu, trzeba pamiętać, że to także przede wszystkim ofiary i twierdzenie że były to „akcje odwetowe” nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Właśnie dlatego dzisiaj jest do wykonania wielka praca w postaci wyjaśnienia tych spornych kwestii zarówno na Ukrainie jak i w Polsce. Należy te działania prowadzić także wśród dziennikarzy, którzy zajmują się tą problematyką.

Są jednak także sukcesy – największym według mnie w ramach budowania porozumienia pomiędzy narodami są organizowane wspólne obozy dla młodzieży z obu krajów, podczas których są prowadzone badania czy akcje porządkowania obiektów historycznych na terytorium obu krajów, konferencje, spotkania, festiwale. Rozumiem, że droga do porozumienia będzie długa, ale takie działania przyniosą efekty.

Jakie Pana zdaniem są największe osiągnięcia w procesie poszukiwania porozumienia i kompromisu wokół kwestii historycznych?

To wydarzenia, jakie miały miejsce w ciągu ostatnich 10 lat, jak np. odsłonięcie przez prezydentów Polski i Ukrainy: Wiktora Juszczenko i Lecha Kaczyńskiego pomnika dla uczczenia 366 Ukraińców zabitych w Pawłokomie, a także wspólne uroczystości w Hucie Pieniackiej, otwarcie cmentarza polskich żołnierzy we Lwowie, a także odnowienie cmentarza żołnierzy armii Ukraińskiej Republiki Ludowej i Ukraińskiej Armii Halickiej w Łańcucie. Po drugie – porozumienie udało się zbudować także wokół otwarcia cmentarza w Bykowni, a także w Polsce w przypadku cmentarza wojskowego w Pikuliczach, choć te procesy jeszcze trwają. Warto pamiętać także o aktach porozumienia jeszcze czasów Kuczmy i Kwaśniewskiego – jak np. w maju 1997 roku, kiedy podpisali oni wspólny apel w sprawie „Porozumienia i pojednania”, a w lipcu 2003 roku – „Apel o przebaczenie w 60 rocznicę tragicznych wydarzeń na Wołyniu”. Najważniejsze jest jednak to, że młodzi Polacy i Ukraińcy razem patrzą na wspólną europejska przyszłość, organizują wspólne wydarzenia, seminaria czy konferencje.

Jakie są plany w tym obszarze na najbliższy czas?

W najbliższym czasie chcemy zrealizować kilka wspólnych projektów, w tym roku – otworzyć cmentarz żołnierzy polskich, którzy zginęli pod Lwowem w 1939 roku. Ma on powstać w wiosce Malechiw pod Lwowem. Według danych z archiwów jest tam pochowanych około półtora tysiąca żołnierzy. Mamy nadzieję także na odsłonięcie pomnika zabitych w Sahryniu, który czeka na otwarcie przez prezydentów obu krajów już przez pięć lat. Na realizację czeka także drugi etap odnowienia cmentarza w Łańcucie. Chcemy zorganizować także szereg wydarzeń dla młodzieży z Polski i Ukrainy. Myślę, że właśnie ta młodzież stanie się tym pokoleniem, dla którego konflikty i nieporozumienia dwóch bratnich narodów staną się tylko wspomnieniem z przeszłości.

Dziękuję za rozmowę.

Wiktor Biszczuk

 

 

 

 

Share Button

Debata „Czy warto pomagać Ukrainie?”

Share Button

Ukraine_EU__580_2RZESZÓW. Spotkanie z udziałem profesora Bohdana Huda, Pawła Kowala i generała Tomasza Bąka.

Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Rzeszowie organizuje 29 kwietnia 2015 r. o godz. 10 debatę „Czy warto pomagać Ukrainie?” Odbędzie się ona w Klubie Akademickim IQ Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, przy ul. Sucharskiego 2.
W debacie udział wezmą:
– prof. Bohdan Hud – dyrektor Instytutu Integracji Europejskiej Uniwersytetu Lwowskiego
– dr Paweł Kowal – Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, były wiceminister spraw zagranicznych i były poseł do Parlamentu Europejskiego
– gen. bryg. rez. dr inż. Tomasz Bąk – dyrektor Instytutu Studiów nad Terroryzmem, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

Zgłoszenia na debatę do dnia 27 kwietnia:
– mailowo na adres: rodm@wsiz.rzeszow.pl
– telefonicznie: (17) 866 11 82

Źródło: gospodarkapodkarpacka.pl

Share Button

Na Ukrainę przybyli żołnierze z USA

Share Button

173Kijów, 17 kwietnia, UNN. Na lotnisku we Lwowie wylądowali pierwsi żołnierze amerykańskiej 173 brygady powietrznodesantowej – poinformował ambasador USA na Ukrainie Geoffrey Payett.

„Żołnierze 173 brugady będą prowadzić szkolenia ukraińskich wojskowych” – napisał na Twitterze Payett. Zgodnie z planem, w przedsięwzięciach szkoleniowych na poligonie w Jaworowie weźmie udział 290 Amerykanów i 900 żołnierzy ukraińskich m.in. z pułku „Azow”, batalionu im. Kulczyckiego, jednostek „Jaguar” i „Omega”. Każda z trzech tur szkolenia będzie trwać 8 tygodni.

Na podstawie: unn.com.ua

http://www.unn.com.ua/uk/news/1457919-v-ukrayinu-pribuli-desantniki-ssha-dzh-payyett-dopovneno

Share Button