poniedziałek, 6 lipiec, 2026
pluken
Home / Wiadomości / Ukraina: brak alternatyw

Ukraina: brak alternatyw

Share Button

Pomimo kolejnego zaostrzenia kryzysu politycznego na Ukrainie, nadal jedynym logicznym wyjściem z sytuacji pozostają rozmowy. Pytanie, ile potrzeba ofiar, by przedstawiciele władz i opozycji byli w stanie to zrozumieć.

Jak nietrudno było przewidzieć, obie strony konfliktu oskarżają się wzajemnie o sprowokowanie starć, jakie miały miejsce w centrum Kijowa we wtorek 18 lutego i doprowadziły do śmierci około 30 osób oraz ranienia kilkuset innych. Trudno w tej chwili ocenić jak było naprawdę, warto jednak zwrócić uwagę, że prawda może leżeć niejako pośrodku. Z jednej wśród demonstrantów nie brakuje istotnie osób o radykalnych poglądach, skłonnych do zastosowania siły przeciwko władzom wobec nieskuteczności „pokojowego protestu”, z kolei eskalacja i wybuch zamieszek (sprowokowanych lub nie) to przysłowiowa „woda na młyn” dla tych przedstawicieli obozu rządzącego, którzy domagają się siłowego rozwiązania sytuacji.

Fakt, iż nie doszło do siłowego rozpędzenia całego Euromajdanu w nocy z 18 na 19 lutego może wskazywać, że takie rozwiązanie nie jest brane pod uwagę przez władze Ukrainy. Zdecydowany szturm musiałby spowodować ofiary liczone w dziesiątkach lub setkach zabitych po obu stronach oraz trudne do przewidzenia konsekwencje w skali całego kraju. Ponadto, zdecydowane użycie siły przez władze oznaczałoby także drastyczne sankcje i izolację Ukrainy na forum międzynarodowym, co równałoby się sprowadzeniu pozycji prezydenta Wiktora Janukowycza do statusu, jaki obecnie posiada białoruski prezydent Aleksander Łukaszenko – co, jak się wydaje, dla ukraińskiego prezydenta oraz dla powiązanych z Zachodem ukraińskich oligarchów, jest opcją nie do zaakceptowania.

Użycie siły przez władze na dużą skalę mogłoby doprowadzić do poważnych zamieszek w zachodnich i centralnych obwodach Ukrainy. Z kolei zdecydowany sukces opozycji, np. w formie zmuszenia prezydenta Ukrainy do dymisji (co na dzień dzisiejszy jest bardzo mało prawdopodobne) mógłby sprowokować dążenia secesjonistyczne na wschodzie i południu kraju, w tym zwłaszcza na Krymie, którego parlament już kilkakrotnie żądał „zaprowadzenia porządku w kraju” oraz udzielenia pomocy przez Federację Rosyjską.

Dlatego właśnie jedynym logicznym wyjściem dla obu stron konfliktu pozostaje dążenie do kompromisu. Pierwszym etapem działań na rzecz zawarcia możliwego do zaakceptowania dla obu stron porozumienia powinno być rzecz jasna zakończenie starć pomiędzy protestującymi, a siłami porządkowymi. Kolejnym – rozpoczęcie rozmów, najlepiej bez żadnych warunków wstępnych i stawiania ultimatum, których celem ma być wypracowanie rozwiązania obecnego kryzysu lub choćby tymczasowego porozumienia, które będzie gwarantować spokój w kraju i możliwość dalszego działania w dłuższym okresie czasu na rzecz wypracowania konkretnych rozwiązań, możliwych do zaakceptowania przez wszystkie strony sporu.

Alternatywą dla scenariusza rozmów jest dalsze pogrążanie się Kijowa, a następnie kolejnych miast i regionów kraju w chaosie – można więc stwierdzić, że poważnej alternatywy dla porozumienia i kompromisu nie ma, przynajmniej nie dla osób trzeźwo myślących i oceniających sytuację na Ukrainie.

Być może jest to moment, w którym potrzebna byłaby mediacja ze strony instytucji międzynarodowych lub krajów trzecich. W tej roli mogłaby wystąpić polska dyplomacja, podobnie jak miało to miejsce w 2004 roku. Jak na razie, z misją do Kijowa, na prośbę UE ma udać się minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski.

Dariusz Materniak

Share Button

Czytaj również

Fot. pravda.com.ua/Getty Images

USA przekazują Ukrainie dane do ataków na cele w głębi Rosji

O działaniach Pentagonu poinformował ambasador USA przy NATO Według Matthew Wittakera, przedstawiciela USA przy NATO, …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.