Na początku ubiegłego tygodnia wierzycielom Ukrainy jak śnieg na głowę spadła wiadomość – Gabinet Ministrów 19 maja podał do zatwierdzenia Radzie Najwyższej projekt ustawy, który miał zapewnić rządowi prawo w dowolnym momencie wprowadzić moratorium na spłatę zadłużenia zagranicznego.
W samym rządzie inicjatywę komentowano jako „kwestia sprawiedliwości” i spadek po „poprzednikach”. „Niezwykły zadłużeniowy balast finansowy Ukraina „zawdzięcza” poprzedniemu reżimowi Wiktora Janukowycza. Za jego urzędowania długi Ukrainy wzrosły o 40 mld dolarów. W tym samym czasie, tylko wypłaty długów walutowych w ciągu najbliższych czterech lat stanowią około 30 miliardów. Obejmuje to obsługę i zwrot długu. Kwestia sprawiedliwości w odniesieniu do społeczeństwa ukraińskiego – zmniejszyć tak nadzwyczajne zadłużenie finansowe”, – podkreślili autorzy projektu ustawy. Parlament uwzględnił te wyjaśnienia i tego samego dnia 256 głosami „za” przyjął dwie ustawy, które dają prawo do zawieszenia wypłat długów ze swoich pożyczek i obligacji nie tylko rządowi, ale i lokalnym władzom samorządowym. Ustawy będą obejmować tylko wierzycieli prywatnych, którzy jednocześnie nie będą mogli zwrócić się do państwa o zwrot z majątku publicznego.
Na tle niezwykle trudnych negocjacji z zagranicznymi wierzycielami i w oczekiwaniu na kolejną transzę MFW pojawienie się prawa do wstrzymania wypłaty długów wygląda dość negatywnie. Bo kto będzie inwestować i pożyczać takiemu krajowi, który w każdej chwili może powiedzieć „Komu jestem winien – i tak mu nie zwrócę”? Dlatego na negocjacje z istniejącymi kredytodawcami wiadomość wpłynęła konstruktywnie – 19 maja podstawowi kredytodawcy oświadczyli, że popierają pragnienie, aby przyspieszyć negocjacje, ale jednak przypomnieli, że odrzucają jakąkolwiek możliwość spisania nawet najmniejszej części długu.
Jednak już pod koniec tygodnia minister finansów Natalia Jareśko, według agencji Bloomberg, dała do zrozumienia, że negocjacje w sprawie restrukturyzacji są już na drodze do osiągnięcia porozumienia. Według jej słów, ton komunikacji między stronami zmiękczono, ponieważ w ciągu tygodnia zostały ujawnieni uczestnicy grupy – Franklin Templeton, Lazard Ltd., Blackstone Group International Partners LLP, BTG Pactual Europe LLP, TCW Investment Management Co. i T. Rowe Price Associates Inc. Doradcy ministerstwa finansów planują spotkać się z wierzycielami w przyszłym tygodniu w Londynie w celu konkretyzacji ustaleń. Korzystnym gestem ze strony Parlamentu została również przyjęta 22 maja ustawa, która zwalnia z opodatkowania dochody uzyskane z rządowych papierów wartościowych lub lokalnych pożyczek. Tymczasem, jeden z wierzycieli Ukrainy, który nie wchodzi w skład komitetu – firma-właściciel ukraińskich obligacji BlackRock Inc. – oświadczyła, że „inwestorzy nie powinni wykluczać redukcji zadłużenia, jeśli nie chcą wrócić do rozmów w przyszłym roku”. To logiczne – przecież lepiej dostać coś, niż nie dostać nic. Dlatego, być może, już w przyszłym tygodniu zobaczymy kompromis w kwestii zadłużenia, a tu i transza MFW się pojawi, i wszyscy będą zadowoleni.
Krok do zwycięstwa nad zagranicznymi wierzycielami znacznie dodał optymizmu i ukraińskim prywatnym kredytobiorcom – jak mówi mądrość ludowa, ” jedno zgniłe jabłko psuje wszystkie pozostałe „. 21 maja podczas posiedzenia parlamentu wszystkie wejścia do Rady Najwyższej Ukrainy zablokowali walutowi kredytobiorcy – domagając się przyjęcia ustawy o przewalutowaniu kredytów konsumpcyjnych w walutach obcych w hrywny po kursie obowiązującym w chwili zawarcia umowy. Domagali się agresywnie – spalone opony, krzyczeli „Banda precz!”, tłukli butelki o ogrodzenie parlamentu, nie wpuszczano straży pożarnej, bili się z milicjantami i próbowali przebić się do głównego wejścia do Rady Najwyższej. Oczywiście można zrozumieć ludzi, którzy wzięli kredyty hipoteczne lub kredyty na samochody i nie mogą spłacać ich przez katastrofalną dewaluację i zmniejszenie dochodów osobistych, ale dlaczego płacić za nich mają rzetelni kredytobiorcy, jak i depozytowi klienci banków? Ludzie wiedzieli, na co się decydowali i dobrowolnie bez przymusu stawiali podpisy pod umowami. Projekt ustawy w jej obecnej wersji przerzuca koszty tego „przebaczenia” na barki banków – czyli bankowych inwestorów. Posłowie zapewne bojąc się zorganizowanego tłumu, przegłosowali projekt w drugim czytaniu, ale nie znaleźli wymaganej ilości głosów i odprawiono go na trzecie czytanie. A czytać będzie co, – jak słusznie zauważył na swoim blogu znany charkowski ekonomista i poseł Oleksandr Kirsz, do trzeciego czytania projekt ma wyjątkowe „gratisy” dla kredytobiorców – dług w walucie obcej proponuje się umorzyć, jeśli kredytobiorca wypłacił go w ekwiwalencie hrywny na sumę +15%, to jest odsetki od tego kredytu wyniosą 1% rocznie! To bajeczne warunki, które bardzo spodobają się nie tylko posiadaczom kredytów walutowych. Jeśli ustawa zostanie przyjęta, to Ukrainę czekają „majdany” kredytobiorców w lokalnej walucie, którzy będą wymagać podobnych ustępstw, a później – „depozytowe majdany” tych ludzi, którzy przez masowe bankructwa banków nie będą mogli uzyskać nawet gwarantowanych przez państwo wypłat! Na razie jedyne, co ratuje sytuację – jasne oświadczenie NBU i prezydenta o tym, że jeśli ta ustawa zostanie przyjęta w całości, to z pewnością będzie zawetowana.
Pełny tekst artykułu dostępny na portalu Wschodnik.pl
Portal polsko-ukraiński Portal Polsko-Ukraiński jest portalem internetowym o charakterze analityczno-informacyjnym

