środa, 18 maj, 2022
pluken
Home / Komentarze i opinie / Polska-Ukraina: 25 lat niezależności i partnerstwa
Fot. prezydent.pl
Fot. prezydent.pl

Polska-Ukraina: 25 lat niezależności i partnerstwa

Share Button

Obecność prezydenta RP na obchodach 25 rocznicy ogłoszenia Deklaracji Niezależności Ukrainy jako jedynego w tej randze przedstawiciela innego kraju, to gest o wadze trudnej do przecenienia.

Można by stwierdzić, że obecność Andrzeja Dudy u boku Petra Poroszenki podczas oficjalnych uroczystości i defilady wojskowej na kijowskim Majdanie Niezależności to jedynie gest, jednak należy pamiętać o tym, że w świecie dyplomacji to właśnie tego rodzaju gesty są formą deklaracji, a nawet mogą urastać do rangi wyznaczników polityki zagranicznej danego państwa czy wzajemnych relacji pomiędzy krajami.

Ogłoszenie Deklaracji Niezależności przez Ukrainę w 1991 roku, wówczas będącą jeszcze członkiem formalnie (jeszcze) istniejącego Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, w ocenie niektórych historyków i ekspertów stało się „gwoździem do trumny” ZSRR. Można stwierdzić, że wydarzenie to, a następnie dalszy bieg wypadków doskonale wpisał się w tezę Zbigniewa Brzezińskiego o tym, że bez Ukrainy Rosja nie jest w stanie być imperium. Wydaje się zresztą, że zgadzają się z tym także sami Rosjanie, zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę ostatnie kilkanaście lat i podejmowane w różnych formach i z różną intensywnością próby ponownego podporządkowania sobie Ukrainy – metodami politycznymi, ekonomicznymi, a na koniec także wojskowymi – choć wydaje się, że sięgnięcie po te ostatnie jest równoznaczne z przyznaniem się do porażki.

Już dzień po referendum, w którym ponad 90% głosujących opowiedziało się za niepodległością i wyjściem z ZSRR Polska, od ponad dwóch lat (tj. od wyborów 4 czerwca 1989 roku i powołania rządu Tadeusza Mazowieckiego) funkcjonująca jako niezależne państwo, jako pierwsza uznała niezależność Ukrainy. Krok ten wynikał rzecz jasna nie tylko z sympatii, ale przede wszystkim z dobrze pojmowanych własnych interesów odradzającej się niepodłej Polski i wypływającego stąd przekonania, że w wymiarze strategicznym dla naszego bezpieczeństwa (jak również dla całego regionu) najkorzystniejszym będzie rozpad „Imperium zła” na mniejsze części w postaci niezależnych państw, które z czasem wejdą na drogę demokracji i rozwoju (nie wyłączając z tego także samej Rosji). Kolejne lata pokazały, że założenie to, choć słuszne, okazało się być zbyt optymistycznym, jako że nie wszędzie doszło do powstania systemów gwarantujących stabilność polityczną i społeczną.

Przez 25 lat, niejednokrotnie z wielkim trudem, Ukraina była w stanie obronić swoją niezależność. Było to możliwe przede wszystkim dzięki powstaniu i dynamicznemu rozwojowi społeczeństwa obywatelskiego i pojawiającemu się w razie potrzeby masowemu społecznemu sprzeciwowi wobec działań władz, które godziły w niezależność kraju. Stało się tak dwukrotnie, na przełomie 2004 i 2005, w czasie tzw. „Rewolucji Pomarańczowej” oraz 2013 i 2014 roku, gdy wybuchła tzw. „Rewolucja Godności”. Ostatnie dwa i pół roku to już czas, gdy ceną za niezależność dla wielu obywateli Ukrainy – cywilów i żołnierzy stało się wypełnienie do samego końca słów hymnu państwowego: „duszu, tiło my położim za naszu swobodu”. Zmiany, jakie zaszły w tym czasie, a zwłaszcza te, które nastąpiły w Silach Zbrojnych Ukrainy, które w ciągu wspomnianego okresu czasu wykonały bezprecedensowy skok technologiczny, a także nabyły unikalnego doświadczenia w „symetrycznym” konflikcie zbrojnym pozwalają z umiarkowanym optymizmem patrzeć w przyszłość, nawet w momentach zaostrzenia relacji z Rosją i wiszącej cały czas na Ukrainą teoretyczną groźbą rosyjskiej inwazji na szerszą niż dotąd skalę.

Te 25 lat relacji polsko-ukraińskich to okres mniejszej lub większej aktywności we wzajemnych relacjach, w zależności od koniunktury politycznej w wymiarze wewnętrznym jak i międzynarodowym. Przeważają wydarzenia pozytywne, choć nie brak i takich, które negatywnie wpływały na wzajemne relacje. Kontrowersje w relacjach pomiędzy Warszawą a Kijowem wynikały głównie z różnicy w interpretacji wydarzeń historycznych oraz braku wzajemnego zrozumienia wzajemnych pretensji wobec trudnej, nieraz tragicznej przecież przyszłości (wydaje się, że w ostatnich latach przysłowiowej oliwy do ognia dolewa Moskwa, mniej lub bardziej jawnie wspierając środowiska skrajne w Polsce oraz na Ukrainie). Mimo tego, a także pomimo zmian politycznych w obu krajach przez cały ten czas wyznacznikiem polityki Warszawy wobec Kijowa i odwrotnie było przekonanie o zasadniczym znaczeniu partnerstwa strategicznego i współpracy dla bezpieczeństwa w wymiarze strategicznym. Co więcej, o ile niewątpliwie zasadnymi są pojawiające się pytania o to, czy Polska posiada koncepcję polityki wschodniej jako takiej, o tyle wydaje się, że można stwierdzić, że ma ją wobec Ukrainy – a podstawą tejże jest przekonanie o konieczności wspierania niezależnego i suwerennego państwa ukraińskiego (fakt, że realizacji tej koncepcji niejednokrotnie odbywała się metodą „ad hoc”, nie na bazie wcześniej wypracowanych algorytmów działania, ale w reakcji na zaistniałe kryzysy).

Również ostatnie dwa miesiące w relacjach polsko-ukraińskich upłynęły pod znakiem kontrowersji i dyskusji wokół uchwały polskiego Sejmu, w której znalazło się sformułowanie o ludobójstwie dokonanym na obywatelach II RP przez ukraińskie organizacje nacjonalistyczne podczas II wojny światowej. Choć problematyki tej nie można ignorować wobec jej wagi z punktu widzenia historii oraz jej wpływu na współczesność, to nie powinna ona przesłaniać innych obszarów relacji obu krajów, gdzie istnieje szerokie pole do współpracy – a jest to potencjał, który w wielu miejscach nadal czeka na zagospodarowanie.

majdan

Przekonanie to, jak widać podzielają elity rządzące w obu krajach, rozumiejąc znaczenie współpracy zwłaszcza wobec aktualnych wyzwań w polityce międzynarodowej i pojawiających się zagrożeń, wśród których na pierwsze miejsce wysuwa się to ze strony polityki Federacji Rosyjskiej. Dzięki temu mogliśmy kilka dni temu oglądać ukraińskich żołnierzy na defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego w Warszawie, a dzisiaj polskich wojskowych na defiladzie w Kijowie. To przekonanie o wielkiej wartości współpracy i jej przewadze nad konfliktem, zwłaszcza, ze poparte pozytywnymi epizodami we wspólnej historii, powinno już na zawsze stać się naczelną zasada relacji polsko-ukraińskich w przyszłości.

Dariusz Materniak

Share Button

Czytaj również

Zniszczone i porzucone czołgi T80BW pod Charkowem. Fot. Twitter.

Akt drugi inwazji Rosji na Ukrainę nie będzie ostatni

24 lutego 2022 roku rozpoczął się kolejny, niezwykle intensywny etap, trwającej od lutego 2014 roku …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.