piątek, 17 kwiecień, 2026
pluken
Home / Wywiady / Ihor Mazur: Przeciwko Ukrainie prowadzona jest wojna informacyjna
barykadykijow

Ihor Mazur: Przeciwko Ukrainie prowadzona jest wojna informacyjna

Share Button

Z Ihorem Mazurem, przewodniczącym organizacji obwodowej „Prawego Sektora” w obwodzie kijowskim rozmawia Dariusz Materniak.

Jak ocenia Pan aktualną sytuację na Ukrainie przed wyborami prezydenckimi?

Sytuacja można powiedzieć, jest dość niejasna w tej chwili, jako że „piłka znajduje się po stronie Rosji”. Jesteśmy trochę zakładnikami ich politycznej i informacyjnej wojny. W najbliższych dniach okaże się, czy będą jakieś działania ze strony Rosji, czy skończy się na grze pomiędzy politykami, których rezultatem mogą być jakieś kompromisy i porozumienia, być może także dotyczące obsady stanowisk w administracji. Być może Kijów w jakimś sensie pogodzi się z utratą Krymu, choć rzecz jasna nie chcielibyśmy aby skończyło się na tym, że ponad setka ludzi zginęła w imię interesów grupy polityków. Jeśli doszłoby jednak do otwartego konfliktu – na pewno wszyscy poniosą straty, my pewnie przez jakiś czas będziemy musieli ustępować, ale jesteśmy na swojej ziemi, po naszej stronie jest cały świat i na koniec zwyciężymy – i Rosja musi to mieć na uwadze. Na pewno przez cały czas trzeba liczyć się z dezinformacją ze strony Rosji, z informacyjną wojną prowadzoną przeciwko Ukrainie. My na dzień dzisiejszy uznajemy swoją rolę przede wszystkim jako obrońców ojczyzny przed agresją z zewnątrz. Start Dmytro Jarosza ma sens raczej o tyle, aby pokazać, że nadal działamy i jesteśmy gotowi bronić kraju, ale także że jesteśmy gotowi do dialogu politycznego – ale iluzji co do zwycięstwa u nas nie ma.

Czy jest ryzyko Pana zdaniem ryzyko zakłócenia wyborów prezydenckich?

Zapewne tak będzie, Władimir Putin zapowiedział co prawda, że jest za dialogiem, ale to jest z jego strony gra i próba okłamania światowych liderów – wiemy przecież, że już wiele razy Rosja zarówno Ukrainę jak i Polskę wielokrotnie oszukiwała – więc nie ma sensu przywiązywać wagi do słów, za którymi nie idą czyny. Widać to ostatnio choćby po tym, jak potraktowano porozumienia z Budapesztu, które, jak wiadomo, miały gwarantować Ukrainie bezpieczeństwa i nienaruszalność granic. Dlatego trzeba liczyć z napadami, próbami wszczynania zamieszek, o które Rosjanie będą chcieli oskarżyć „Prawy sektor” – chodzi o sprowokowanie zamieszek aby stworzyć materiał dla rosyjskiej telewizji. Twierdzenie, jakoby nasza organizacja była negatywnie nastawiona do weteranów II wojny światowej, związane z obchodami 9 maja nie ma nic wspólnego z prawdą – bardzo poważamy tych ludzi, którzy walczyli z faszyzmem. Domyślamy się jednak, że są jakieś plany powiązane z Donbasem, Odessą i południowo-wschodnią częścią kraju, gdzie trwa operacja antyterrorystyczna. Także nasi członkowie obecnie przechodzą szkolenia w obozach pod Kijowem.

Czy współpracujecie bezpośrednio silami bezpieczeństwa?

Tak, koordynujemy nasze działaniami z MSW, z Milicją i SBU, a także z oddziałami Samoobrony, w zależności od potrzeb. Nie wszyscy może odnoszą się do nas pozytywnie, podobnie jak do innych organizacji rewolucyjnych, ale jesteśmy gotowi działać na rzecz bezpieczeństwa kraju i społeczeństwa. Nasi członkowie są także w Odessie, Dniepropietrowsku, w Mariupolu i kilku innych miejscach. Problemem jest to, że na razie nie ma zgody na wydanie broni palnej większej grupie obywateli, więc dysponujemy tylko legalnie zarejestrowaną bronią palną – a jechać bez broni pomiędzy separatystów, którzy są doskonale uzbrojeni to byłoby samobójstwo.

Jako organizacja, jesteście bardzo „popularni” w rosyjskich środkach masowego przekazu. Jak można to skomentować i jak należy odczytywać?

Rosja zawsze tworzyła obraz „wroga”, w zasadzie nawet już w latach 90. ubiegłego wieku zwracano uwagę na obecność Ukraińców na Kaukazie. Także niedawno podjęto w Rosji temat związany z naszą obecnością w wojnie w Czeczenii, według rosyjskich mediów jako „bojowników”. Faktycznie jednak większość z nas była tam obserwatorami międzynarodowymi, działającymi w różnych międzynarodowych organizacjach lub jako dziennikarze. Żaden z nas nie popełnił żadnych zbrodni, gdyby było inaczej – dawno trafilibyśmy do więzień.

Czy będziecie brać udział w kolejnych wyborach parlamentarnych i miejscowych?

Tak, z pewnością. Obecnie chcemy rozbudować nasze struktury w miarę możliwości we wszystkich częściach kraju, tak, aby móc zacząć funkcjonować jak każda inna partia polityczna – to wymaga oczywiście wsparcia i zaplecza prawnego, medialnego i tak dalej – w związku z tym zapewne będziemy potrzebować odpowiednio wykwalifikowanych ludzi. Obecnie jednak, wobec militarnego zagrożenia ze strony Rosji, na pierwszy plan wysuwają się inne kwestie. Wierzymy w to, że jest u nas obecnie poparcie 3-4% w całym kraju, ale w toku pracy sądzimy, że jesteśmy w stanie osiągnąć wynik w okolicach 7% poparcia. Swoboda pokazała, że nie jest w stanie maksymalnie wykorzystać możliwości, jakie daje odwołanie się do prawicowego elektoratu – pewne rzeczy im się udały, inne nie.

Dziękuję za rozmowę.

 

Share Button

Czytaj również

Fot. wp.pl

Płk rez. Piotr Lewandowski: w 2023 roku czekają nas bardziej zmasowane starcia, niż te, które dotąd widzieliśmy

Niemcy zapewne w końcu zgodzą się na przekazanie czołgów Leopard Ukrainie, ponieważ nacisk na to  …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.