Z Lenurem Kerymowem, pracownikiem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w Warszawie, z pochodzenia Tatarem Krymskim rozmawia Dariusz Materniak.
Jak ocenia Pan aktualną sytuację jaka ma miejsce w związku z agresją Rosji na Krym?
Jest to niezaprzeczalnie akt agresji Federacji Rosyjskiej przeciwko Ukrainie, poparty bardzo ostrą propagandą antyukraińską, zarówno w mediach rosyjskich jak w lokalnych mediach na Krymie. Korzystając z tego, ze Majdan kosztem wielkich strat i ofiar wygrał, oraz z tego, że nowa władza jest jeszcze słaba, Rosja próbuje ugrać cokolwiek – bo faktycznie straciła już Ukrainę. Wydaje się, że byliśmy w przededniu odtworzenia ZSRR – Azja Centralna jest faktycznie pod kontrolą FR, Kaukaz – oprócz Gruzji, gdzie sztucznie stworzono problemy terytorialne, również i Ukraina była tym właśnie brakującym elementem całości, który w ostatnie chwili wymknął się spod kontroli. Rosja po raz drugi popełniła błąd, nie doceniając społeczeństwa ukraińskiego. Teraz Krym jest kontynuacją tej gry geopolitycznej, i Rosja ma dwa cele: po pierwsze destabilizowanie sytuacji na Ukrainie, a po drugie – maszyna propagandowa Putina potrzebuje jakiegoś sukcesu. Trzeba pamiętać, że Krym ma dość szczególne miejsce w świadomości Rosjan, jako część Rosji o którą walczono, zwłaszcza podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej – na Krymie są dwa miasta-bohaterowie, Sewastopol i Kercz. Myślę, że to jest powód, dla którego Rosja tak zabiega o Krym i te działania są ukierunkowane na odbiorcę wewnątrz samej Rosji.
A czy Pana zdaniem chodzi jedynie o Krym, czy o całą wschodnią Ukrainę?
Trudno to stwierdzić jak wiadomo z całą pewnością, jakie są plany rosyjskich polityków. Możliwe, że są one dość szeroko zakrojone, sądząc po tym, co dzieje się we wschodniej Ukrainie. Po zamieszkach w Doniecku, widać, że jest sporo ludzi przyjezdnych, którzy docierają na Ukrainę z Rosji, twierdząc, że są Rosjanami mieszkającymi na stałe we wschodnich regionach Ukrainy. Są to ludzie bardzo agresywni, uzbrojeni w noże, pręty metalowe, itp. których celem było ewidentnie pobicie demonstracji proukraińskiej i spowodowanie ofiar. Dlatego wysoce prawdopodobne jest, że Rosja ma plany destabilizacji sytuacji we wschodniej Ukrainie, a przez to w całym kraju.
Jakie jest stanowisko Tatarów Krymskich wobec agresji rosyjskiej na Krymie?
Tutaj jest kilka skomplikowanych kwestii. Faktycznie Medżlis, który reprezentuje wszystkich Tatarów Krymskich jednoznacznie stwierdził, że wspiera Ukrainę i jej niepodległość oraz nienaruszalność granic. Tatarzy Krymscy jednoznacznie widzą siebie jako obywateli Ukrainy, a nie w ramach niezależnego Krymu lub republiki w ramach Rosji. Jest to wybór strategiczny, który był potwierdzany konsekwentnie przez prawie 25 lat istnienia niezależnej Ukrainy. Wynika to nie tylko z doświadczeń historycznych w ramach najpierw – Imperium Rosyjskiego, a potem ZSRR – wiadomo, że Rosja jest następcą Związku Radzieckiego. Z drugiej strony wśród Tatarów jest świadomość tego, ze Ukraina, która zmierza w kierunku Unii Europejskiej, opartej o poszanowanie praw człowieka – i w takim kraju nic złego mniejszości tatarskiej nic się złego nie stanie. Jednak jest to wybór obarczony dość dużym ryzykiem – jak na razie Ukraina jest słaba, nie jest w stanie bronić swoich praw na Krymie zbrojnie, z kolei stanowisko Zachodu i perspektywa sankcji, nie obejmuje przecież zaangażowania się na Krymie. Dlatego istnieje ryzyko, że Tatarzy Krymscy zostaną sam na sam z władzami Federacji Rosyjskiej, co więcej, po dość stanowczym oświadczeniu, że stoją po stronie Ukrainy.
Jakie są główne obawy Tatarów Krymskich w wypadku ogłoszenia przez Krym niezależności po referendum?
Główny problem to tak naprawdę nie tyle obecność wojsk rosyjskich, ale przyjazd paramilitarnych bojówek: Kazachów, Bajkerów, a także członków organizacji skinheadowskich oraz czetników z Serbii, którzy niedawno przyjechali na Krym. Są to ludzie nastawieni w sposób niebywale agresywny i myślę, że gdyby chcieli sprowokować zamieszki, to nawet wojska rosyjskie mogłyby nie utrzymać kontroli nad tym, co działoby się na Krymie. Myślę że w interesie Rosji nie leży konflikt na tle narodowościowym na Półwyspie. Były już doniesienia, że domy tatarskie są oznaczane w niewiadomym celu przez niezidentyfikowanych ludzi, są więc pewne niepokojące sygnały, co nas może czekać w Federacji Rosyjskiej. Przykładów nie trzeba szukać daleko, widać chociażby, co dzieje się w Czeczenii. Chociaż z drugiej strony, mamy i pozytywne przykłady – choćby Tatarzy Kazańscy, którzy od wielu lat funkcjonują w ramach Federacji Rosyjskiej i mają swoją republikę autonomiczną. Najgorsza jest obecna niepewność, nie wiemy jaki będzie bieg wydarzeń. Są też próby swoistego przekupstwa, zyskania przychylności Tatarów Krymskich: parlament Krymu uchwalił szereg ustaw, które zapewniają udział Tatarów we władzach, zapewniają swobodę używania języka czy wprowadzają tatarskie nazwy miejscowości obok nazw w języku rosyjskim, itd. Przy czym zostały one przyjęte bez konsultacji z Medżlisem i rozumiemy to tak, że jest to spowodowane tym, że władze prorosyjskie chcą mieć Tatarów albo po swojej stronie, albo przynamniej aby pozostali oni neutralni. O takie ustępstwa starał się Medżlis od początku istnienia niezależnej Ukrainy, co jednak z różnych względów nie spotkało się z pozytywną odpowiedzią władz w Kijowie, pomimo tego, że Tatarzy zawsze wspierali państwowość ukraińską. Ta sytuacja jest do pewnego stopnia paradoksalna, gdyż może i opłacałoby się być może stanąć po stronie nowych władz. Tylko, że zawsze są wątpliwości, na ile trwałe byłyby te ustalenia.
Czy ma znaczenie kwestia religijna, tj. fakt, że Tatarzy są muzułmanami, a większość Rosjan to wyznawcy prawosławia?
Tatarzy Krymscy trochę różnią się od innych narodów muzułmańskich, gdyż jak dotąd, pierwszą sprawą, jeśli idzie o identyfikację dla Tatarów Krymskich była nie religia, a narodowość. I myślę, że kwestie religijne są ważne, ale nie decydujące. W Rosji jest wielu muzułmanów, ale nie wszyscy są prześladowani i sądzę, że te kwestie byłyby do pogodzenia. Osobna sprawa, to obecność organizacji paramilitarnych o których wspomniałem, która może prowadzić do patologii. Myślę, że Rosjanie nie powinni dopuszczać do przyjazdu takich ludzi, jeśli chcą utrzymać porządek na Półwyspie Krymskim, bo sytuacja jest potencjalnie bardzo zapalna.
Czy istnieje zagrożenie fundamentalizmem islamskim na Krymie – zwłaszcza w obecnej sytuacji, lub gdyby doszło do jakiegoś poważniejszego konfliktu?
Myślę, że długoterminowo jest takie zagrożenie. Tradycyjny odłam islamu, który był rozpowszechniony wśród Tatarów Krymskich jest łagodny i nie znam żadnej organizacji, która mogłaby stać się terrorystyczną. Natomiast w ostatnich latach na Krym zaczęły docierać także inne odłamy islamu z Półwyspu Arabskiego i z Afryki Północnej. Nasz odłam islamu, pokolenia naszych dziadków był o wiele łagodniejszy widać to było na przykładzie pozycji kobiet w społeczeństwie, choćby po tym, że nie chodziły ubrane od stóp do głów. Jednak razem z nauczycielami z krajów arabskich zaczęły docierać odłamy radykalne i liczba ich wyznawców wśród Tatarów Krymskich znacząco się zwiększyła. Myślę, że gdyby była duża presja ze strony Rosji i sytuacja pogarszała się, jest to bardzo prawdopodobny rozwój wypadków. Poza tym, w sytuacji przedłużającego się napięcia będą tam ściągać nie tylko Tatarzy, ale również przedstawiciele innych organizacji, także terrorystycznych, którzy będą chcieli „uratować” Tatarów na Krymie. Mieszkańcy Krymu, tak Rosjanie jak i Tatarzy są swego rodzaju zakładnikami tej gry geopolitycznej i sądzę, że społeczeństwo może się porozumieć – ale każda ingerencja i próba „pomocy” z zewnątrz skończy się źle. Dotąd udawało się budować kompromis i pomimo pewnej niechęci, nie ma poważniejszych konfliktów. Jeśli nikt nie będzie ingerował, społeczności lokalne się porozumieją. Ale taka ingerencja jest już niestety faktem.
Czy jest możliwe zaangażowanie Turcji na Krymie?
Turcja przez ostatnie 20 lat wspiera Tatarów Krymskich. Wynika to ze związków historycznych, chociaż wiadomo, że od końca XVIII wieku Półwysep Krymski znajduje się w składzie Rosji. Jednak przez ostatnie lata związki z Turcją bardzo się zacieśniły, Turcja finansuje stypendia dla osób, które chcą uczyć się w tureckich uczelniach, pomaga odnawiać pomniki historyczne, są programy pomocy dla Tatarów osiedlających się na Krymie. Były co prawa oświadczenia premiera i MSZ Turcji o wsparciu Tatarów, ale Turcja sama ma wiele problemów wewnętrznych, poza tym jest członkiem NATO. Jest też mocno uzależniona od dostaw gazu z Rosji. Więc to oświadczenie było ważne z punktu widzenia moralnego, ale nie sądzę by doszło do interwencji zbrojnej ze strony władz w Stambule.
Dziękuję za rozmowę.
Portal polsko-ukraiński Portal Polsko-Ukraiński jest portalem internetowym o charakterze analityczno-informacyjnym

