środa, 1 lipiec, 2026
pluken
Home / Wywiady / Andrij Sadowyj: Chcemy, aby Ukraina zaistniała w świadomości Europy

Andrij Sadowyj: Chcemy, aby Ukraina zaistniała w świadomości Europy

Share Button

Z merem Lwowa, Andrijem Sadowym na temat współpracy polsko-ukraińskiej rozmawia Dariusz Materniak.

Jak w Pana ocenie układa się współpraca z Polską z perspektywy Lwowa, położonego blisko granicy polsko-ukraińskiej?

Moim zdaniem ta współpraca układa się bardzo dobrze, mamy bardzo dobre kontakty z polskimi miastami. Niedawno, 14 i 15 września gościło u nas wiele delegacji z Polski, między innymi z Wrocławia, Łodzi, Rzeszowa, Lublina i Przemyśla podczas II Festiwalu Partnerstwa Polsko-Ukraińskiego organizowane przy wsparciu Konsulatu Generalnego RP we Lwowie. Przeprowadziliśmy liczne rozmowy z naszymi partnerami z Polski, m.in. z ministrem kultury panem Bogdanem Zdrojewskim. Mogę z całą pewnością stwierdzić, że nasze relacje są bardzo pozytywne i pełne ciepła. Ze wszystkimi naszymi partnerami mamy dobre kontakty, realizujemy wspólnie różne projekty, na zasadzie dobrosąsiedzkiej współpracy.

Czego dotyczy współpraca Lwowa z polskimi partnerami?

Jest dużo projektów międzynarodowych w których uczestniczymy, w tym także w ramach programów Unii Europejskiej. Swoje własne projekty realizuje także funkcjonujący u nas Instytut Rozwoju Miasta. Nasi pracownicy odbywają staże w Brukseli, dzięki pomocy naszych polskich kolegów. Bardzo chętnie korzystamy z polskich doświadczeń, także w zakresie wdrażania standardów europejskich – Ukraina oczekuje na podpisanie umowy stowarzyszeniowej, Polska ma już ten etap za sobą, więc wasze doświadczenia są dla nas bardzo cenne i ciekawe.

Współpraca transgraniczna to nie tylko turystyka. Co Lwów ma do zaoferowania inwestorom i biznesowi?

Współpraca z Polską jest faktycznie szczególnie rozwinięta w sferze turystyki, jaka jest jedną z kluczowych, ale współdziałamy także w obszarze rozwoju technologii IT, gdzie dynamika rozwoju to nawet 30% rocznie oraz w kilku innych obszarach, takich jak przemysł spożywczy, lekki czy drukarski. Miasto potrzebuje nowych inwestycji i oczywiście oczekujemy także na polskich inwestorów. Wiadomo jednak, że jeśli biznesmen inwestuje jakieś środki, liczy na zysk. Właśnie umowa stowarzyszeniowa jest pewnym gwarantem bezpieczeństwa i oczekujemy że po jej podpisaniu otrzymamy nowe propozycje inwestycji także z Polski.

Jak Pan sądzi, co się zmieni po podpisaniu umowy stowarzyszeniowej?

W pierwszej kolejności – atmosfera. Chodzi przede wszystkim o to, aby Europejczycy odczuwali, że my jesteśmy „swoi”. Bo czasem w Europie ludzie patrzą na Ukrainę jak na daleki, niezrozumiany świat, a przecież jest to zaledwie 40 minut lotu samolotem od Wiednia. Ukraina jest bardzo potrzebna Europie, jest to wielki rynek, a także wspólne dziedzictwo. Chodzi o to, aby Ukraina w pewien sposób zaistniała w świadomości Europy Zachodniej, żeby ta świadomość była pewna i mocna.

Czy Lwów jako miasto określano często jako „wrota do Ukrainy” ma pomysł na takie zaistnienie w świadomości Europejczyków?

Dużo nam dało Euro 2012, wielu ludzi, w tym także dziennikarzy, którzy przyjechali tutaj było bardzo zaskoczonych, gdyż nie zdawali sobie sprawy, że istnieje tak piękne miasto w tej części Europy. Także dzięki temu zwiększyła się dynamika ruchu turystycznego. W tym roku złożyliśmy wniosek o organizację zimowej olimpiady w 2012 roku, co również na pewno przyczyni się do wzrostu popularności naszego miasta w zachodniej Europie.

Czy są jakieś przeszkody w realizowaniu tej współpracy z Polską i Europą?

Na pewno pewną przeszkodą jest granica i wszelkie niedogodności natury formalnej z tym związane. Uważam, że jest to dość poważne ograniczenie, dzisiaj już w dużej mierze niepotrzebne. Utrudnia ona bowiem życie nie przestępcom czy przemytnikom, ale zwykłym ludziom. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie ten problem będzie rozwiązany.

A jak ocenia Pan stosunki z polską mniejszością we Lwowie?

Mniejszość polska w naszym mieście jest stosunkowo nieliczna, ale bardzo zintegrowana, podobnie jak na przykład ukraińska mniejszość we Wrocławiu. Z mojej perspektywy te relacje są bardzo dobre, staramy się pomagać na ile jest to możliwe. Oczekujemy w tym momencie na odbudowę i otwarcie Domu Polskiego we Lwowie – budynek na te potrzeby przekazała polskiej mniejszości rada miasta. Oczekujemy także na inicjatywy strony polskiej – chcielibyśmy, aby Dom Polski stał się ośrodkiem dialogu, współpracy i miejscem realizacji wspólnych projektów.

Chciałem zapytać jeszcze o Pana polityczne plany związane z działalnością ruchu „Samopomoc”. Czy będzie pan kandydował na kolejną kadencję?

Jeżeli tylko będzie zaufanie ze strony wyborców, zapewne tak. Kiedy jest zaufanie, wszystko jest dobrze. Lwów jest moim miastem rodzinnym, dla niego pracuję. Jeśli idzie o „Samopomoc”, to organizacja ta działa faktycznie od 2004 roku. Opiera się na samoorganizacji, samodyscyplinie i samopomocy – na tym, aby nie oczekiwać pomocy z zewnątrz, ale samemu działać na rzecz rozwoju miasta i swojego środowiska. Liczymy także na dalszy rozwój tego ruchu nie tylko we Lwowie, ale na całej Ukrainie.

Dziękuje za rozmowę.

Share Button

Czytaj również

Fot. wp.pl

Płk rez. Piotr Lewandowski: w 2023 roku czekają nas bardziej zmasowane starcia, niż te, które dotąd widzieliśmy

Niemcy zapewne w końcu zgodzą się na przekazanie czołgów Leopard Ukrainie, ponieważ nacisk na to  …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.