Z Petro Pysarchukiem, przedsiębiorcą z Lwowa na temat znaczenia integracji europejskiej Ukrainy dla ukraińskiego biznesu rozmawia Dariusz Materniak.
Jakie znaczenie z Pana perspektywy, jako przedsiębiorcy, ma wstąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej?
Wydaję mi się, że w Ukrainie nie udałoby się znaleźć przedsiębiorcy, małego czy dużego, który nie chciałby wstąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej. W tej grupie społecznej wejście do UE ma zdecydowanie najwięcej zwolenników, gdyż jest to grupa ludzi o nastawieniu najbardziej postępowym, którzy rozumieją, że wstąpienie do UE da im możliwości rozwoju i podniesienia swoich standardów na wyższy poziom. Generalnie, większość Ukraińców popiera wejście do Unii Europejskiej, a sprzeciw i obawy wynika raczej z niewiedzy. I jest nam bardzo przykro, że z jakichś przyczyn, Unia, a nie Ukraina hamuje kroki Ukrainy. Rozumiemy, że sprawa Julii Tymoszenko to tylko pretekst.
Na Ukrainie są co prawda problemy, które wynikają z tego, że ludzie nie rozumieją zasad demokracji, rządów prawa i tego że demokracja nie może oznaczać anarchii. A ponieważ władza wywodzi się ze społeczeństwa, robi takie kroki jakie są dla Europy niezrozumiałe. Ale tak samo jak Ukrainie jest potrzebna Europa, tak samo Ukraina jest potrzebna Europie. Rozumiemy, że wielu polityków obawia się pogorszenia stosunków z Rosją. Wiemy też doskonale, że Rosja nie chce widzieć Ukrainy w UE i dzięki swoim sojusznikom w Europie Rosja próbuje dyskredytować Ukrainę. Dlatego jesteśmy bardzo wdzięczni Polsce i polskim władzom, które bez względu na przeciwności stoi po stronie Ukrainy i jest swego rodzaju lokomotywą jaka ciągnie Ukrainę do UE.
Czy po podpisaniu umowy stowarzyszeniowej i umowy o wolnym handlu współpraca pomiędzy ukraińskimi i europejskimi przedsiębiorcami stanie się łatwiejsza i bardziej intensywna?
Ukraina już teraz bardzo wiele zrobiła dla adaptacji swojego prawa do standardów UE, a zrobić trzeba jeszcze więcej. Wydaje mi się, że najważniejszą sprawą z punktu widzenia europejskiego inwestora najważniejsze są gwarancje jego własności, jej nienaruszalności na Ukrainie i zrozumienie prawa podatkowego. Jeśli chcemy zaprosić inwestora, musimy pamiętać, że jego nie interesują nasze polityczne spory, ale zarabianie pieniędzy. Dlatego dla zachodnich inwestorów jest trudniej na Ukrainie, to nam jest łatwiej inwestować w Europie Zachodniej. Dlatego dla przedsiębiorców z krajów UE, kwestia tego, czy zainwestować na Ukrainie swoje pieniądze sprowadza się do przekonania ich, że taka inwestycja przyniesie im realne zyski. Dlatego jestem przekonany, że podpisanie umowy stowarzyszeniowej przyśpieszy proces zmian ukraińskiego prawodawstwa. Zmiany te to nie tylko prawo, ale także świadomość ludzi i całego społeczeństwa, który stopniowo ewoluuje – w Polsce i krajach które wstąpiły już do UE szybciej przekształca się od radzieckiego myślenia do europejskiego. Dlatego podpisanie umowy przyśpieszyłoby znacząco te procesy na każdym poziomie.
A jaki wpływ podpisanie umowy będzie miało na stosunki gospodarcze z Rosją i innymi krajami Unii Celnej?
Sytuacja wygląda obecnie tak, że mamy ok. 30% obrotów handlowych z Unią Europejską i podobną wartość mają obroty z krajami Unii Celnej. Nasza gospodarka pozostaje nadal energetycznie zależna od Rosji i znaczą część tych obrotów stanowią stawki, jakie Ukraina płaci Rosji za gaz. W przypadku relacji z UE, struktura obrotów handlowych wygląda zupełnie inaczej, są to głównie produkty rolne i towary, a nie surowce energetyczne. W ciągu ostatnich lat niewiele zrobiono na rzecz odnowienia parku technologicznego w fabrykach, dlatego produkują one towary, jakie nie są potrzebne w krajach UE, ale można je sprzedawać do krajów byłego ZSRR. Dlatego też ukraińskiej gospodarce potrzebna jest modernizacja, aby była w stanie produkować towary, jakie będzie można sprzedawać do krajów Unii Europejskiej. Ponadto, jeśli chodzi o Rosję, to trzeba zauważyć, że traktuje ona gospodarkę jako instrument polityki i próbuje stwarzać na Ukrainie problemy, aby faktycznie zmusić Ukrainę do wstąpienia do Unii Celnej.
Podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych Rosji i Ukrainy w Czerniowcach, minister Ławrow stwierdził, że nie ma sprzeczności pomiędzy integracją Ukrainy z UE i z Unią Celną. Zgadza się Pan z taką oceną sytuacji?
Jesteśmy sąsiadem Rosji, pozostajemy także bardzo mocno ekonomicznie zintegrowani z obszarem Wspólnoty Niepodległych Państw – między innymi dlatego nie możemy sobie pozwolić na konflikt z Rosją. To postawiłoby pod znakiem zapytania niezależności i jedność Ukrainy jako państwa. Dlatego kierownictwo państwa szuka możliwości ułożenia stosunków z Rosją, w taki sposób, aby nie prowadzić do sytuacji konfliktowych. Jednak, co najważniejsze – forma współpracy z Rosją jaką trzeba będzie wypracować nie może być przeszkodzą dla wstąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej.
A jak ocenia Pan szanse na uzyskanie przez Ukrainę niezależności energetycznej od Rosji?
W tej sprawie wiele już udało się zrobić, jak wiadomo, podczas Forum Ekonomicznego w Davos w Szwajcarii podpisano umowę z firmą Shell, która dotyczy wydobycia gazu na Ukrainie. Kiedy ta umowa zostanie zrealizowana, zostanie zbudowany terminal w Odessie, a także na większą skalę będzie możliwe wydobycie gazu spod dna Morza Czarnego – Ukraina będzie mogła stać się niezależna od rosyjskiego gazu. Można to osiągnąć w ciągu 5 lat.
Jak ocenia Pan perspektywy współpracy z Chinami i możliwości inwestycji na Ukrainie, w tym także w obwodzie lwowskim?
W zeszłym roku przyjmowaliśmy na Ukrainie dużą delegację z Chin, ja sam byłem z wizytą w Chinach, w Szanghaju. Duże wrażenie robią osiągnięcia chińskiej gospodarki i poziom rozwoju jaki udało im się osiągnąć w stosunkowo krótkim czasie. Takie inwestycje, także we Lwowie są rzecz jasna w naszym interesie i jesteśmy otwarci na współpracę z partnerami z Chin.
Dziękuję za rozmowę
Portal polsko-ukraiński Portal Polsko-Ukraiński jest portalem internetowym o charakterze analityczno-informacyjnym

