wtorek, 3 listopad, 2026
pluken
Home / polukr (page 225)

polukr

Ukraina podpisze porozumienie z Euroatomem

Share Button

Podpisanie umowy pomiędzy Ukrainą, a Europejską Agencją Energii Atomowej Euroatom jest spodziewane w 2013 roku. Porozumienie będzie dotyczyć poprawy bezpieczeństwa w elektrowniach atomowych. Informację w tej sprawie przedstawił minister ds. energetyki Jurij Bojko.

„Podpiszemy porozumienie do końca przyszłego roku i zainwestujemy 1 miliard dolarów w poprawę warunków bezpieczeństwa w naszych elektrowniach” – powiedział Bojko. Zapowiedział także modernizację w ukraińskim sektorze energetyki nuklearnej.

Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz Euroatom przekażą Ukrainie sumę około 300 milionów dolarów na poprawę bezpieczeństwa w ukraińskich elektrowniach. Beneficjentem pomocy będzie państwowy operator elektrowni na Ukrainie, Energoatom.

Na Ukrainie funkcjonuje 15 reaktorów w czterech elektrowniach atomowych.

Źródło: interfax.ua

Foto: euroatom.eu

Share Button

Bruksela rozważa uproszczenie systemu wizowego dla Ukraińców

Share Button

15 listopada 2012 r. w Brukseli, w czasie 14 posiedzenia Komitetu Współpracy UE i Ukrainy omówione zostały m.in. kwestie systemu wizowego dla ukraińskich obywateli oraz możliwości jego uproszczenia.

Na czele ukraińskiej delegacji stanął wiceminister spraw zagranicznych, Andrij Olefirow. Delegacji UE przewodniczył dyrektor zarządzający na Europę i Azję Środkową w ramach Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (EEAS) Luis Felipe Fernandez de la Pena.

Strony omówiły priorytety Agendy Stowarzyszenia Ukrainy Ukraina-UE w ramach przygotowań do podpisania Umowy o Stowarzyszeniu. Jedną z najważniejszych, była kwestia wiz i kroki niezbędne do ułatwienia dostępu do nich przez ukraińskich obywateli.

W czasie spotkania zostały poruszone również tematy związane ze współpracą na linii Ukraina-UE w sferach sprawiedliwości, wolności oraz bezpieczeństwa, jak również polityki zagranicznej, energii, przemysłu i transportu, edukacji i cła.

Spotkania Komitetu Współpracy i Ukrainy przyjmują formę regularnego dialogu na mocy Umowy o partnerstwie i współpracy UE – Ukraina. Komitet skupia się na priorytetowych działaniach ustalonych przez Radę współpracy. Posiedzenia odbywają się raz w roku.

Źródło: kmu.gov.ua

Piotr Strzałkowski

Share Button

Ukraińska delegacja wojskowa w Polsce

Share Button

W czwartek 15 listopada do Warszawy przybyła ukraińska delegacja wojskowa, na której czele stanął Pierwszy Zastępca Szefa Sztabu Generalnego Ukraińskich Sił Zbrojnych, Wiceadmirał Ihor Kabanenko.

W Warszawie odbędzie się spotkanie Wiceadmirała z Mieczysławem Cieniuchem, Szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Omawiane będą zagadnienia dotyczące udziału Wojska Polskiego w misjach pokojowych, zwłaszcza w ramach ISAF w Afganistanie, aktualnego stanu formowania brygady Ukraińsko-Polsko-Litewskiej (LITPOLUKRBRIG), a także propozycji współpracy przy szkoleniu personelu wojskowego oraz wspólnych ćwiczeń wojskowych w 2013 roku.

Członkowie ukraińskiej delegacji wojskowej mają przeprowadzić serię rozmów w kwestii polityki obronnej z przedstawicielami instytucji podporządkowanych Ministerstwu Obrony RP. W planach jest także odwiedzenie Brygady LITPOLUKRBRIG oraz 1 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Lublinie.

Wizyta ma potrwać do 17 listopada 2012 roku.

Na podstawie: mil.gov.ua

Adam Lelonek

Artykuł ukazał się na Portalu Spraw Zagranicznych www.psz.pl

Share Button

Szczyt UE-Ukraina po sformowaniu się ukraińskiego parlamentu

Share Button

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy  chciałoby, aby odłożony szczyt Ukraina – Unia Europejska odbył się po sformowaniu nowo wybranej Rady Najwyższej razem z komitetami.

Będzie to zgodne z preferencjami  UE, która oczekuje jasności co do tego, kto jest partnerem w rozmowach. Jak podkreślił Oleg Wołoszyn, dyrektor Departamentu Polityki Informacyjnej MSZ Ukrainy, dla jego kraju od terminu spotkania ważniejsza jest jego treść.

Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami przedstawicieli UE szczyt miałby odbyć się na początku 2013 r.

 

Źródło: interfax.com.ua

Kinga Kalinowska

Share Button

Prace nad umową stowarzyszeniową zakończą się w tym roku

Share Button

Zgodnie z zapowiedzią ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych jeszcze w 2012 roku mają zostać zakończone formalne prace nad umową stowarzyszeniową z Unią Europejską, obejmujące m.in. jej tłumaczenie na wszystkie języki UE.

Następnie planuje się wznowienie rozmów dotyczących podpisania umowy. Zdaniem Olega Wołoszyna, dyrektora Departamentu Polityki Informacyjnej MSZ Ukrainy, właściwe przeprowadzenie wyborów parlamentarnych na Ukrainie daje podstawę do odblokowania rozmów. Udowodniły one, iż na Ukrainie istnieje polityczna konkurencja i demokracja, a mimo nieprawidłowości w kilku okręgach ich wyniki są odzwierciedleniem politycznych preferencji społeczeństwa.

Źródło: interfax.com.ua

Kinga Kalinowska

Share Button

Gazowa ucieczka Ukrainy od Rosji w stronę Europy

Share Button

W 2013 roku Ukraina chce zredukować ilość nabywanego w Rosji gazu do 20 mld metrów sześciennych, kosztem zwiększenia o 5 mld m³ gazu z Europy, jak poinformował na piątkowej konferencji prasowej w Kijowie zastępca Prezesa Naftohazu Ukrainy, Wadym Czuprun.

„W tym roku kupimy 27,5 mld metrów sześciennych gazu. W 2013 r. początkowo zakładaliśmy 24 mld m³, teraz przewidujemy około 20 mld m³” – powiedział Czuprun. Jednocześnie nie doprecyzował, jaka ilość gazu była uwzględniona w oświadczeniu złożonym Ukrainie przez Federację Rosyjską.

„Oświadczenia zostały wysłane. To proces negocjacyjny, dlatego nie chciałbym ryzykować zdradzania szczegółów naszego oświadczenia” – stwierdził Czuprun. Zdradził on też, że na chwilę obecną Ukraina zakupuje gaz od Niemiec w Systemie Gazociągów Tranzytowych (reverse flow) o 100 USD taniej, niż od rosyjskiego Gazpromu. Z tego też powodu planowane jest zwiększyć rozmiar nabywanego w ten sposób gazu z Europy – „ w roku 2013 ma być to niemal 5 mld m³” – mówił Czuprun.

Zgodnie z jego słowami, dostawy tranzytowe mogą odbywać się nie tylko przez terytorium Polski, ale i przez Słowację, Rumunię i Bułgarię.

„Bardzo uważnie prześledziliśmy techniczne możliwości w kwestii przesyłania paliw w SGT przez te państwa i przekazaliśmy naszym partnerom stosowne informacje” – dodał Czuprun.

Na podstawie: ua.interfax-ukraine.com

Adam Lelonek

Artykuł ukazał się na Portalu Spraw Zagranicznych www.psz.pl

Share Button

UE-Ukraina: Między demagogią, formalizmem a geopolityką

Share Button

„W Kongresie Stanów Zjednoczonych nie ma sojuszników obecnej władzy” – oświadczył Steven Karl Pifer, ambasador USA na Ukrainie w wywiadzie dla gazety „Український тиждень”. Słowa te pokazują, że percepcja ukraińskiej sytuacji wewnętrznej przez środowisko międzynarodowe staje się coraz bardziej krytyczna, ale nie tylko ze strony USA, ale zwłaszcza Niemiec, które nie przewidują obecnie podpisania umowy stowarzyszeniowej pomiędzy Ukrainą a Unią Europejską.

„Istnieje ogólny pogląd, że obecnie Ukraina już nie jest demokratycznym państwem. To oczywiste” – powiedział ambasador, jak podaje ukraińska telewizja TVi.

Z kolei w Berlinie, w środę 14 listopada, omawiano perspektywy zbliżenia Kijowa do Unii Europejskiej. Ukraina została wspomniana podczas polsko-niemieckich konsultacji rządowych. O tym samym rozmawiała również Angela Merkel oraz Donald Tusk.

Jak mówi korespondentka niemieckiej telewizji Deutsche Welle, Krystyna Nikołajczuk, stanowisko Merkel i Tuska komentowane jest tak, że „przed podpisaniem umowy stowarzyszeniowej Ukraina musi uzbroić się w cierpliwość, zanim Bruksela da zielone światło dla umowy. Jeśli chodzi o ramy czasowe, to Tusk był bardziej przychylny dla Kijowa. Jego zdaniem podpisanie umowy może mieć miejsce już w listopadzie 2013 r. na Szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie” (http://tv.tvi.ua/program/merkel-jes-ne-spivpratsjuvatyme-z-ukrajinoju-poky-tymoshenko-bude-za-gratamy.html).

Jak mówi Nikołajczuk, „Merkel była bardziej zdecydowana w swoich opiniach. Stwierdziła wręcz, że na daną chwilę nie ma warunków do podpisania umowy stowarzyszeniowej. Jednak dodała również, że kiedy tylko te warunki się pojawią, Berlin będzie chciał podpisać ten dokument”.

W ocenie dziennikarzy, Merkel nie sprecyzowała o jakie warunki miałoby tutaj chodzić. Jednak wcześniej, niemiecki rząd oraz Unia Europejska poruszały dwie kwestie: zwolnienia z więzienia opozycjonistów, zwłaszcza Julii Tymoszenko oraz przeprowadzenie przejrzystych wyborów parlamentarnych. W kwestii zwolnień oczywiście nikt nie zamierza tego robić, natomiast w kwestii wyborczej, w ostatnich dniach niemiecki MSZ wezwał władze w Kijowie do zbadania i usunięcia wszelkich nieprawidłowości.

Jeśli chodzi o ocenę pozycji Polski, to zdaniem Krystyny Nikołajczuk „była ona wyważona. Premier Tusk zaznaczył, że pomimo pewnych nieprawidłowości, wybory miały charakter demokratyczny, w których opozycja otrzymała silny mandat społeczny, a także wskazał na konieczność odwilży w relacjach z Ukrainą”.

Natomiast czy taka odwilż będzie mogła mieć miejsce, gdy Julia Tymoszenko pozostawać będzie w więzieniu, Nikołajczuk stwierdziła, że „raczej nie, jednak więcej w tej kwestii będzie można powiedzieć po posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych UE, które odbędzie się w następny poniedziałek, 12 listopada w Brukseli, w którym udział weźmie także Wysoka Przedstawiciel Unii do Spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa, Catherine Ashton oraz Komisarz ds. Rozszerzenia i Polityki Sąsiedztwa w Komisji Europejskiej, Stefan Fühle. Na spotkaniu, na którym będzie mógł się wypowiedzieć każdy z ministrów spraw zagranicznych krajów członkowskich UE, będzie można wypracować bardziej konkretne stanowisko unijne”.

Takie oficjalne stanowisko, według oficjalnych informacji, ma być przyjęte na posiedzeniu Rady Unii Europejskiej jeszcze w grudniu br. Jednak trudno jest oprzeć się wrażeniu, że swojego rodzaju radykalizacja stanowisk może doprowadzić do trudnych do przewidzenia konsekwencji.

W obecnej sytuacji nie jest łatwo pogodzić interesy polityków europejskich i ukraińskiej opozycji, której jedyną receptą na zmiany zdaje się być trzymanie się kurczowo oskarżeń o fałszowanie wyników, które ani nie zmieni realnie kształtu obecnego ukraińskiego parlamentu, ani nie znajdzie takiego poparcia wśród zachodnich polityków, jak podczas pomarańczowej rewolucji w 2004 roku. Taką sytuację nieustannie wykorzystuje Kreml, który wciąż otrzymuje sygnały z Brukseli, że losy integracji państwa ukraińskiego z Unią Europejską nie są przesądzone.

Już teraz widoczne są tego skutki: podwyżka cen gazu w ostatnim kwartale tego roku, grożenie przez Gazprom postępowaniami sądowymi, jeśli Kijów nie wywiąże się z zakupu z co prawda zakontraktowanej, jednak zbyt dużej jak na potrzeby gospodarcze kraju ilości gazu, a to przecież dopiero początek i zima się jeszcze nie zaczęła. Taka sytuacja, w połączeniu z dosyć dużym rozbiciem ukraińskiej sceny politycznej, nasilającą się polaryzacją ideologiczną w ukraińskim parlamencie oraz wzajemnym „zmęczeniem” rozmowami i negocjacjami z Unią Europejską, może osłabić entuzjazm do idei zwrotu na Zachód w społeczeństwie. To nie jest przecież tak, że „Ukraina ma chcieć integracji”, a Bruksela ma kontemplować, czy „Ukraina chce wystarczająco” – wysiłek, wola polityczna i determinacja muszą być po obu stronach.

Czynnik ekonomiczny i uzależnienie energetyczne od Rosji będą odgrywać tu kapitalną rolę, a rosyjscy politycy z pewnością będą potrafili to wykorzystać. Biorąc pod uwagę przewagę ukraińskiego Wschodu w kontekście kształtu polityki wewnętrznej i zagranicznej (wynik Partii Regionów i Komunistycznej Partii Ukrainy), może się okazać, że werbalne dbanie o standardy demokratyczne na Ukrainie  przez polityków europejskich, w dużej mierze będące kombinajcą paternalizmu, pobłażliwej wyższości i ideologii „kija i marchewki”, pozostanie w sferze myślenia życzeniowego, a Kijów zwróci się na Wschód, w stronę Moskwy i Unii Celnej Białorusi, Kazachstanu i Federacji Rosyjskiej. Ale nie dlatego, że będzie chciał, ale dlatego, że nie będzie miał innego wyjścia, pozostawiony sam sobie przez zupełnie oderwany od rzeczywistości i niepraktyczny formalizm decydentów z UE.

Jest to zagadnienie niezwykle złożone i skomplikowane, a w sposób oczywisty nie da się wypośrodkować na tyle dyplomatycznego stanowiska ideologicznego, naukowego czy praktycznego, które zadowoli wszystkich. Niemniej jednak większe szanse na zbliżenie się Ukrainy do Zachodu, nie tylko w sferze deklaratywnej, ale i rzeczywistej implementacji europejskich standardów demokratycznych będą wtedy, gdy umowa stowarzyszeniowa zacznie obowiązywać, niż kiedy pozostawać ona będzie w sferze hipotetycznych analiz alternatywnej rzeczywistości.

Pozostaje więc otwarte pytanie: czy UE nie będzie współpracowała Ukrainą, dopóki Tymoszenko będzie za kratami? Jeśli tak, to popełni jeden z najpoważniejszych błędów geopolitycznych w swojej historii. Wiele decyzji Brukseli miało wymiar stricte polityczny, które też nie były poparte spełnianiem pewnych warunków lub wskaźników ekonomicznych czy prawnych. W przypadku Ukrainy zmiany chce się wprowadzać jednak inaczej, bez zupełnego zrozumienia sytuacji wewnętrznej tego kraju, bardziej skupiając się na sferze ideologicznej i deklaratywnej, a zupełnie nie uwzględniając strategicznych celów długofalowych czy aspektu geopolitycznego. Te ostatnie, nie zależnie od tego czy godzą się z tym opozycjoniści na Ukrainie, politycy w Berlinie i Waszyngtonie – są zdecydowanie ważniejsze.

Foto: mfa.gov.ua

Adam Lelonek

Artykuł ukazał się na Portalu Spraw Zagranicznych www.psz.pl

Share Button

Gazprom grozi Ukrainie karami

Share Button

Firma Gazprom może oskarżyć Ukrainę o zmniejszanie nabywanej ilości gazu i wnieść sprawę na drogę sądową – informuje ukraińska telewizja TVi oraz gazeta Kommersant Ukraina. Tymczasem równolegle do tego, ukraiński Naftohaz poszukuje nowych dostawców i porozumiał się z niemiecką firmą RWE Supply&Trading w sprawie dostawy 5 mld metrów sześciennych gazu.

„Ukraina i bez tego nie wykorzystuje rosyjskiego gazu, przewidzianego kontraktem. Wcześniej mówiono nam, że spowodowane jest to obniżeniem poziomu konsumpcji gazu, wywołanym problemami ukraińskiej gospodarki. Teraz jednak okazuje się, że nie wywiązawszy się z umowy z nami, Naftohaz rozgląda się za innymi możliwościami. To niemożliwe do przyjęcia” – oświadczył informator gazety Kommersant, pracujący dla Gazpromu.

Za jego słowami, gdy kluczowy dla Gazpromu rynek ukraiński zacznie się kurczyć w szybkim tempie, to monopolista nie wyklucza możliwości wniesienia kwestii redukcji zamówień do sądu. Jak twierdzą prawnicy, szanse na rewizję umowy z Gazpromem są niewielkie.

Niemiecka firma RWE Supply&Trading rozpowszechniła oświadczenie, zgodnie z którym firma do maja 2013 roku sprzeda Ukrainie 5 mld metrów sześciennych gazu. Zaopatrywanie rozpoczęło się 1 listopada i dotychczas przewidywano, że w ciągu roku na Ukrainę zostanie sprowadzone niemal 4,3 mld metrów sześciennych gazu.

Zgodnie z informacjami ze źródła w Ministerstwie Energetyki i Przemysłu Węglowego, zwiększenie importu odbędzie się kosztem zwiększenia technicznych możliwości stacji przesyłowych na granicy pomiędzy Polską a Ukrainą.

„Znaleźliśmy techniczne dla tego techniczne możliwości. Jeśli inwestycje byłyby na poziomie 10-12 mln dolarów, zwiększylibyśmy możliwości importowe z 4 do 12 mld metrów sześciennych rocznie w kwestii odbioru gazu z Polski – oświadczył anonimowy rozmówca gazety Kommersant w Ministerstwie.

Wśród pracowników wspomnianego Ministerstwa panuje opinia, że do końca 2013 roku dostawy zostaną zredukowane o 8 mld metrów sześciennych, przy czym dostawy z Rosji zostaną zmniejszone z 27,5 m³ w obecnym roku, do 19,5 m³ w roku następnym.

Na podstawie: kommersant.ua, tvi.ua

Adam Lelonek

Artykuł ukazał się na Portalu Spraw Zagranicznych www.psz.pl

Share Button

Ukraina i Azerbejdżan zainteresowane rozwijaniem bilateralnych relacji

Share Button

W poniedziałek w Baku miało miejsce spotkanie prezydenta Azerbejdżanu, Ilhama Alijewa, który podjął ukraińską delegację, na czele której stanął minister obrony Dmytro Salamatin.

Ukraiński minister przekazał pozdrowienia od Wiktora Janukowycza z okazji Dnia Konstytucji azerskiej republiki.

Alijew podkreślił konieczność wzmocnienia bilateralnych relacji, poprzez wdrożenie planu spotkań przedstawicieli wysokiego szczebla obu państw.

Wyraził on nadzieję, że wizyta ministra Salamatina w Azerbejdżanie przyczyni się do poszerzenia współpracy  pomiędzy resortami obu państw.

Źródło: kmu.gov.ua

Foto: en.wikipedia.org

Piotr Strzałkowski

Artykuł ukazał się na Portalu Spraw Zagranicznych www.psz.pl

Share Button

Wizowy biznes

Share Button

Sprawa wiz do Polski dla obywateli Ukrainy to przysłowiowy temat – rzeka. Powstanie centrów wizowych miał rozwiązać problem kolejek, jednak nie do końca tak się stało.

W związku z wejściem Polski do Unii Europejskiej (2004) oraz do strefy objętej porozumieniem z Schengen (2007), Polska przyjęła na siebie zobowiązanie ustanowienia wiz dla obywateli krajów trzecich, w tym dla obywateli Ukrainy. Wynikało to między innymi z faktu, iż wschodnia granica Polski stała się jednocześnie wschodnią granicą całej Unii Europejskiej.

Polska wydaje najwięcej wiz wjazdowych dla obywateli krajów trzecich spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Znaczna część z nich trafia do obywateli Ukrainy. Szczególnie wiele wniosków kierowanych jest do polskich konsulatów w zachodniej części kraju – we Lwowie oraz w Łucku. Jak wynika z relacji mieszkańców Ukrainy, wizę do Polski jest otrzymać znacznie łatwiej niż do innych krajów UE, dlatego też liczba składanych wniosków i wydawanych wiz idzie w setki tysięcy rocznie. Trudno się dziwić, zwłaszcza w 2012 roku – w końcu największe w historii obu krajów wspólne przedsięwzięcie Euro 2012 sprzyjało wzajemnym odwiedzinom, zresztą nawet i bez tego intensywność współpracy biznesowej, naukowej czy wreszcie ruchu turystycznego jest znaczna i z każdym rokiem rośnie, pomimo bariery jaką zwłaszcza ze strony ukraińskiej stanowi granica polsko-ukraińska.

Stąd też, wkrótce po wprowadzeniu obowiązku wizowego, charakterystycznym widokiem pod polskimi placówkami konsularnymi stały się długie nieraz na kilkaset metrów kolejki oczekujących na możliwość złożenia wniosku wizowego. Wejście w życie umowy o małym ruchu granicznym niewiele zmieniło sytuację, jako że dotyczy ona jedynie pasa o szerokości 30 km od granicy. Tak duża liczba oczekujących sprzyja rzecz jasna nielegalnym procederom o charakterze korupcyjnym, czego przykładem mogła być sytuacja, jaka zaistniała w konsulacie w Łucku.

W związku z powyższym, podjęto działania na rzecz rozwiązania problemu i usprawnienia procedur wizowych – zamiast konieczności osobistego pojawienia się w konsulacie, wprowadzono rejestrację drogą internetową. Jednak liczba wniosków nie zmniejszyła się i w efekcie, kolejki z „realnych” stały się wirtualnymi. Czas oczekiwania – nawet do dwóch miesięcy. Powstały także tzw. centra wizowe – miejsca, gdzie można składać wnioski bez konieczności wizyty w konsulacie, obsługiwane zwykle przez zewnętrzne firmy na zasadzie podwykonawstwa, wyłonione w drodze przetargu. Wobec faktu, iż – jak pamiętamy – czas oczekiwania na rozpatrzenie wniosku może wynosić nawet do dwóch miesięcy, także w tym przypadku pojawiły się „firmy” oferujące szybsze załatwienie sprawy, rzecz jasna za odpowiednią opłatą (ok. 800 hrywien). Tzw. „kantorki” wyrosły jak grzyby po deszczu wokół centrów wizowych m.in. w Iwanofrankiwsku.

Co na to konsulat generalny RP we Lwowie i odpowiednie organy władzy na Ukrainie? Oficjalnie sprawy nie ma, bo jak tłumaczą przedstawiciele polskich władz, nikt nie zgłasza skarg na Milicję czy do Prokuratury, co jest o tyle zrozumiałe, że każdemu zależy przecież na otrzymaniu wizy, a szanse na szybkie załatwienie sprawy nawet w przypadku wykrycia sprawców i rozpoczęcia procesu przed sądem są praktycznie żadne. Na miejsce jednej zamkniętej firmy natychmiast pojawiają się kolejne, działające legalnie przedsiębiorstwa oferujące takie czy inne „usługi doradcze”.

Warto jednak zastanowić się, jak cała sprawa wpływa na wizerunek Polski na Ukrainie – obywatele Ukrainy kojarzą nie do końca jasne procedery nie z bliżej nieokreśloną „firmą – krzakiem”, ale właśnie z Polską i polską administracją – bądź co bądź, wiza jest dokumentem wjazdowym do Polski, wydawanym przez polskie organy władzy. Można stwierdzić, że to tylko PR, ale w dzisiejszych to „aż PR” – bo czy się to komuś podoba czy nie, od wizerunku bardzo wiele zależy. Lepiej byłoby więc, aby wizerunek Polski w oczach najbliższych nam sąsiadów był jak najlepszy.

Dariusz Materniak

Share Button