piątek, 17 kwiecień, 2026
pluken
Home / Wywiady / Uka Didych: Będziemy pomagać armii tak długo, jak będzie taka potrzeba
10559928_696457383759755_3031180315966628463_n

Uka Didych: Będziemy pomagać armii tak długo, jak będzie taka potrzeba

Share Button

10559928_696457383759755_3031180315966628463_nZ Uką Didych o akcji pomocy ukraińskiej armii organizowanej we Lwowie rozmawia Dariusz Materniak

Skąd wzięła się inicjatywa pomocy Siłom Zbrojnym Ukrainy i jakie były jej początki we Lwowie?

Wszystko zaczęło się mniej więcej na przełomie kwietnia i maja 2014 roku. Mam znajomą w Ługańsku i kiedy zaczęły się tam niebezpieczne wydarzenia, m.in. zajęcie siedziby Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, zaczęliśmy się wspólnie zastanawiać jak pomóc wojskowym na miejscu – i to właśnie ona skontaktowała mnie z osobami, które na miejscu pomagały żołnierzom i ochotnikom. Początkowo nie było o konieczności jakiejś szczególnie wyspecjalizowanej pomocy, przekazaliśmy na początku niewielkie sumy pieniędzy. Potem okazało się, że potrzeby są jednak większe – udało się nam zebrać pieniądze, kupić i przekazać tam generator. I od tego zaczął się mój udział w tych działaniach. Potem w tą akcję włączyło się kilku moich znajomych, potem kolejni – i w ten sposób powstała dość duża grupa ludzi, co najmniej kilkadziesiąt osób – i cały czas dołączają kolejni. Pomagają nam także osoby mieszkające za granicą, głównie z USA, Niemiec i Kanady, które pocztą przesyłają nam to, co jest niezbędne.

Czy te działania są w jakiś sposób sformalizowane?

Nie posiadamy formalnych struktur, chociaż mamy zaprzyjaźnione organizacje pozarządowe które z nami współpracują, na przykład wtedy, kiedy istnieje konieczność udostępnienia rachunku bankowego aby zebrać pieniądze na określony cel – wtedy korzystamy z ich pomocy. Nie ma zresztą takiej potrzeby powoływania formalnej organizacji, wystarczy kontakt pomiędzy grupą osób, które chcą coś robić. Dlatego starczy dobra wola, nie potrzeba struktur czy kierownictwa.

Jak dokładnie działacie? Skąd wiadomo co akurat jest potrzebne i komu?

Jest pewne grupa przedmiotów, które są potrzebne cały czas. To przede wszystkim odzież, obecnie – zimowa, śpiwory, generatory prądu. Wiadomo, że to będzie potrzebne zawsze i praktycznie każdemu z oddziałów którym pomagamy. Są także rzecz jasna specyficzne zapotrzebowania – dlatego konkretne osoby utrzymują stały kontakt z wybranymi jednostkami wojskowymi i na bieżąco starają się przekazywać informacje. Także żołnierze zwracają się do nas z prośbami o niektóre niezbędne im aktualnie rzeczy. Są też ludzie, którzy regularnie jeżdżą na wschód i kontaktują się na miejscu z osobami, które przekazują pomoc do poszczególnych jednostek – i także od nich uzyskujemy informacje na temat aktualnych potrzeb. Z boku może wyglądać to nieco chaotycznie, ale pracujemy tak już od dłuższego czasu i taki system się sprawdza. Zbiórki prowadzimy w każdy wtorek, czwartek i sobotę przy pomniku króla Daniły Halickiego między 17.00 a 19.00. Działa również strona pod nazwa „Dopomożi frontu” („Pomoc dla frontu”), gdzie na bieżąco zamieszczane i aktualizowane są informacje na temat potrzeb.

Co obecnie jest najważniejsze – jakie są potrzeby oddziałów walczących na wschodzie kraju?

Jak na razie, wobec tego, że zbliża się zima, priorytetem są mundury przystosowane do takich właśnie warunków atmosferycznych. Po drugie – śpiwory, zwłaszcza ocieplane, pozwalające na nocowanie w niskiej temperaturze. Są drogie i trudno je zakupić w Ukrainie, dlatego szukamy ich za granicą. Także bielizna termiczna, skarpety, czapki, rękawice. Nadal potrzebne są również generatory prądotwórcze, zarówno benzynowe jak i diesla. Udało się w dużej mierze rozwiązać problem kamizelek kuloodpornych i hełmów – otrzymała je większość żołnierzy, zarówno dzięki dostawom z zewnątrz jak i dzięki produkcji krajowej.

Czy dużo jednostek zwraca się o pomoc?

Teoretycznie armia twierdzi że zabezpiecza te potrzeby. Niestety, mundury jakie otrzymują żołnierze w wojsku z przydziału często nie są przystosowane do obecnych potrzeb. Część wyposażenia i umundurowania pochodzi także z czasów radzieckich, przez co ich wartość użytkowa jest minimalna. Trudno ocenić ile konkretnie jednostek Sił Zbrojnych, Gwardii Narodowej, jednostek MSW i batalionów ochotniczych korzysta z naszej pomocy, ale już praktycznie nie ma chyba oddziałów, z którymi nie pracowaliby wolontariusze. Dostawy są realizowane w miarę jak pojawia się to, co jest potrzebne, czasami co tydzień, ale bywa że częściej – zdarzają się sytuacje, że mija kilka dni i magazyn jest całkiem pusty.

Czy zbieracie także sprzęt medyczny?

Jest osoba, która na bieżąco zbiera informacje na temat tego, co jest potrzebne – zarówno dla pojedynczych żołnierzy – głównie indywidualne zestawy pierwszej pomocy jak i sprzęt medyczny potrzebny na szczeblu pododdziału jak i dla szpitali polowych. Cały czas potrzebne są specjalistyczne opatrunki, w tym pozwalające na opatrywanie ran postrzałowych.

Czy macie plany jak długo będziecie kontynuować tą akcję?

Tak długo, jak będzie tak potrzeba. I jak długo damy radę to robić, tak długo będziemy pomagać naszym żołnierzom.

Dziękuję za rozmowę.

Share Button

Czytaj również

Fot. wp.pl

Płk rez. Piotr Lewandowski: w 2023 roku czekają nas bardziej zmasowane starcia, niż te, które dotąd widzieliśmy

Niemcy zapewne w końcu zgodzą się na przekazanie czołgów Leopard Ukrainie, ponieważ nacisk na to  …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.