sobota, 13 czerwiec, 2026
pluken
Home / Komentarze i opinie / Zmiany na granicy: więcej punktów i dróg dla pieszych
kordon_polshcha_ukrajina

Zmiany na granicy: więcej punktów i dróg dla pieszych

Share Button

kordon_polshcha_ukrajinaW tym roku ma ruszyć budowa jeszcze jednego przejścia granicznego pomiędzy Polską i Ukrainą: Malhowice-Niżankowice. Powstanie ono po polskiej stronie i planowana jest nad nim wspólna opieka i wspólne odprawy. Z ukraińskiej strony przejście miałoby wziąć na siebie przepływ ludzi głównie z rejonu starosamborskiego, a z polskiej miałby być ukierunkowany głównie na mieszkańców Przemyśla i okolic, jako że punkt będzie znajdował się w odległości około 10 km od miasta. Według ukraińskich celników przejście będzie niewielkie i przeznaczone przede wszystkim dla mieszkańców najbliższych miejscowości. Obecnie strona polska już zakończyła wszelkie prace dotyczące projektu przejścia granicznego i do końca roku planowane jest rozpoczęcie prac budowlanych. Przejście powinno zacząć funkcjonować na przełomie 2016 i 2017 roku.

Będzie to trzynaste przejście na ukraińsko-polskiej granicy. Jednak według ekspertów nie jest to ilość wystarczająca. Będzie ono miało jedynie lokalne znacznie, dlatego nie wpłynie na sytuację na granicy. I wątpliwe jest, czy zredukuje kolejki na innych punktach granicznych. Obecnie chętni przekroczyć ukraińsko-polską granicę często tracą na to niejedną godzinę, a kolejki autobusów ciągną się kilometrami.

Eksperci, urzędnicy oraz działacze społeczni mają swoja wizję, jak polepszyć sytuację na granicy. Wśród najbardziej palących potrzeb jest zwiększenie ilości przejść granicznych i nadanie pierwszeństwa pieszym. Ale czy uda się zrealizować plan i co stoi na przeszkodzi skutecznej pracy na granicy ukraińsko-polskiej?

Wspólne ułatwienia

Według informacji Zachodniej Regionalnej Służby Granicznej Ukrainy w przeciągu dnia, średnio, przez przejścia graniczne znajdujące się jedynie w obwodzie lwowskim przemieszcza się około 50 tys. osób oraz 13 tys. środków transportu. Aby nieco ułatwić przekroczenie granicy na 4 przejściach obecnie działa wspólna kontrola przygraniczna (w jednym miejscu) na przejściach: „Krościenko-Smolnica”, „Hruszów-Budomierz”, „Uhryniów-Dołhobyczów” oraz „Usciług-Zosin”.

„W związku z wstąpieniem Polski, Rumunii, Węgier i Słowacji do UE oraz do strefy Schengen długo wspólna kontrola nie była możliwa. Nie było to dozwolone przez oficjalne dokumenty. Ale w 2014 roku wprowadzono zmiany do kodeksu granic Schengen i organom kontrolującym państw strefy Schengen zezwolono na wykonywanie procedur na terytorium państw trzecich. Od tego momentu prowadzimy negocjacje z wszystkimi sąsiadami na temat wspólnej kontroli. Obecnie mamy ją z Polską także istnieją pewne uzgodnienia z Mołdawią, Trudno jednoznacznie określić, czy ten krok rozwiązał wszystkie problemy. Na tych przejściach nie ma kolejek, ale one akurat nie są zbyt przepełnione, nie korzystają z nich handlujący. W zasadzie można stwierdzić, że procedura wspólnej kontroli jest co najmniej dwa razy szybsza niż klasyczna. Dlatego obecnie dyskutujemy na temat uproszczonej kontroli również na innych przejściach: w Rawie Ruskiej, Szegini i Krakowcu. Ale przedtem należy je zmodernizować i przystosować do wspólnej pracy służb obu państw” – poinformował rzecznik prasowy Zachodniego Regionalnej Służby Granicznej Ukrainy, Wolodymyr Teljuk.

W walce z kolejkami na granicy planuje się także wykorzystanie środków informacyjnych. Wkrótce na najbliższych granicy stacjach paliw pojawią się elektroniczne tablice, na których będzie widnieć informacja na temat ilości samochodów w kolejce na różnych przejściach granicznych „W ten sposób, być może lepiej będzie pojechać do nieco dalej płożonego punktu na którym nie ma kolejki” – komentuje informację Wolodymyr Teljuk.

Aby dodatkowo usprawnić przekraczanie granicy, w szczytowych dniach, szczególnie latem, zwiększana jest liczba pracowników po obu stronach. „Były u nas nawet przypadki, gdy otwieraliśmy przejście dyplomatyczne dla autobusów turystycznych, a na pas autobusowy wpuszczaliśmy samochody. Ale jeśli maksymalna przepustowość, na przykład przejścia Krakowiec-Korczowa wynosi 2 tys. aut, a latem na dobę przekracza go 4,4 tys., trudno jest dać sobie z tym radę” – mówi Wolodymyr Teljuk.

Dla prawidłowego funkcjonowania granicy z Ukrainą należy aktywniej rozwijać przygraniczną infrastrukturę.

Długość granicy Polski z Ukrainą wynosi 542 km. Obecnie na granicy pracuje 7 drogowych przejść granicznych i 5 kolejowych (4 z nich w tych miejscach co i drogowe). W rzeczywistości jedno przejście graniczne przypada na prawie 70 km granicy. Szczególnie trudna sytuacja jest obecnie na Zakarpaciu. Mieszkańcy tego obwodu aby przekroczyć ukraińsko-polską granicę są zmuszeni pokonać znaczną odległość na terytorium Ukrainy albo jechać przez Słowację, co wymaga dodatkowego czasu. Najbliższe przejście graniczne znajduje się w odległości niemal 120 km w obwodzie lwowskim.

Dla porównania – do momentu wstąpienia do strefy Schengen na granicy Polski i Niemiec (długość 556km) działało 36 przejść granicznych. Nietrudno policzyć, że pomiędzy Polską i Niemcami były rozmieszczone mniej więcej co 12 km . Natomiast wschodniej granicy Polski do podobnych wskaźników jest jeszcze daleko.

Przejścia jedynie na papierze

Jeszcze przed EURO 2012 planowano zbudować i wyposażyć sześć nowych przejść pomiędzy dwoma państwami. Dotąd udało się dobudować jedynie dwa z nich: Hruszów-Budomierz i Uhrynów-Dołhobyczów. Przejście Niżankowice-Malhowice ma być trzecim z planowanych. A budowa jeszcze trzech zawisła w powietrzu. Chodzi o przejścia graniczne Bełz-Budynin, Mszaniec-Bystre i Boberka-Smolnik. Od początku pomysł ich stworzenia nie był szczególnie entuzjastycznie przyjmowany przez stronę polską. Główny powód to zła infrastruktura drogowa po ukraińskiej stronie granicy. Dodatkową przeszkodą dla budownictwa punktu Bełz-Budynin również jest to, że po polskiej stronie niedaleko miałby być położony rezerwat ochrony przyrody. Istniej obawa, że zwiększenie ruchu oraz większa ilość osób może zaszkodzić środowisku.

„Chcielibyśmy żeby przejścia graniczne położone były co 30-40 km. Jak pokazuje praktyka, to wystarczy dla wygody mieszkańców. Przy czym mamy dwa duże punkty kontrolne w obwodzie lwowskim, w tym Rawa Ruska-Hrebenne, przez które biegnie trasa na Warszawę oraz Medyka-Szegini. Reszta może pozostać przejściami kompaktowymi i lokalnymi. Będziemy nadal lobbować kwestię budowania nowych przejść” – zapewnił zastępca dyrektora departamentu Współpracy międzynarodowej i turystyki lwowskiej Obwodowej Administracji Państwowej, Lew Zacharczyszyn.

Jednak kiedy przejścia powstaną, urzędnicy nie są w stanie powiedzieć.

Pieszo przez granicę

Tymczasem działacze społeczni mówią, że należy nie tylko zwiększać ilość punktów kontrolnych ale i zmieniać te, które już istnieją. Chodzi w szczególności o stworzenie przejść dla pieszych i rowerzystów.

Dotąd piesze przekroczenie granicy było możliwe tylko w jednym miejscu – Szegini-Medyka. Od pierwszego lipca jeszcze jedno takie przejście otworzono na międzynarodowym przejściu granicznym Dołhobyczów-Uhrynów. Jest ono dostępne dla ruchu pieszego i rowerowego. Co prawda będzie działało na razie jako punkt eksperymentalny i tylko do 31 grudnia tego roku.

Najdotkliwiej brak pieszych przejść granicznych odczuwają mieszkańcy obszarów przygranicznych, szczególnie ci, którzy znajdują się w 30 kilometrowej strefie przygranicznej i de iure mają prawo korzystać z tzw. małego ruchu granicznego pomiędzy dwoma państwami. Według oficjalnej informacji polskie konsulaty wydały Ukraińcom ponad 300 tys. pozwoleń na przekroczenie granicy w ramach MRG. Ale w praktyce często, aby dostać się do najbliższego punktu kontroli ludzie, którzy mieszkają nawet przy samej granicy muszą pokonać 50 i więcej kilometrów.

Na Ukrainie mówi się już od dawna o konieczności budowy pieszych przejść. Ale rozpocząć odpowiednią kampanię społeczną –„Piesze przejścia graniczne” – udało się właśnie stronie polskiej. To nieformalna grupa działaczy z Krakowa, którzy w styczniu 2013 roku zdecydowali się stworzyć stronę na Facebooku i z jej pomocą walczyć o otwarcie polskiej granicy z Ukrainą dla ruchu pieszego i rowerowego. Koordynatorami społecznej kampanii są dziennikarze Maciej Piotrowski i Jakub Łoginow.

„Taka sytuacja jest reliktem ziemnej wojny i współczesnym kultem samochodu, przez co piesze przejścia odsuwane są na dalszy plan” – przekonuje Jakub Loginów. „Przede wszystkim, piesze przejścia są według mnie ważne dla przejazdów tranzytowych, ponieważ na samochodowych przejściach są duże kolejki a w autobusach problemy (często pasażerowie muszą cierpieć i długo czekać tylko dlatego, że inni pasażerowie zajmują się przemytem, albo ich dokumenty są nie w porządku). Dlatego najlepszy wariant (a przy tym najwygodniejszy i najtańszy) to dojechać do granicy publicznym środkiem transportu, przekroczyć ją pieszo i dalej wsiąść w autobus lub marszrutkę. W ten sposób Polacy podróżują do Lwowa korzystając z pieszego przejścia w Szegini. I taka opcja jest potrzebna przynajmniej w Rawie Ruskiej” – dodaje.

Według informacji Jakuba Łoginowa gdy istniała granica pomiędzy Polską i Słowacją piesze przejścia istniały na wszystkich punktach kontrolnych i było ich nawet więcej niż samochodowych. Natomiast zakaz pieszego ruchu (z wyjątkiem Szegini-Medyka) na polsko-ukraińskiej granicy wiąże się przede wszystkim z tym, że przejścia nie mają odpowiedniej infrastruktury.

„Właśnie to chcemy zmienić: domagamy się, aby wszędzie tam gdzie to jest możliwe, na już istniejących drogowych przejściach stworzono niezbędne korytarze dla pieszych i rowerzystów, a także aby kontrola paszportowa i celna pieszych była obowiązkowym standardem na każdym przygranicznym punkcie kontroli, który jest planowany i będzie oddany do użytku w przyszłości”- powiedział Jakub Łoginow.

Jedna z aktywnych kampanii dotyczy właśnie powstającego przejścia Malahowice-Niżankowice, którego budowa ma się rozpocząć w tym roku. Jednak, czy przewidziany jest pas dla pieszych, strona ukraińska jeszcze nie określiła i nie przekazała oficjalnej decyzji na ten temat.

„Jeszcze w styczniu 2013 roku MSW Polski nie dostrzegało konieczności budowy dodatkowych pieszych przejść granicznych. Dzięki naszej akcji w maju 2013 roku zastępca ministra spraw wewnętrznych Piotr Stachańczyk zgodził się na nasze żądania i zobowiązał wojewodów przygranicznych województw przeprowadzić audyt do końca lata i określić miejsca i koszty pozwalające wprowadzić piesze przejścia graniczne. Jak w maju 2013 roku w Sejmie wyjaśniał minister, piesze przejścia graniczne mają pojawić się wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Jednak aby je uruchomić potrzebna jest również pozytywna decyzja ze strony ukraińskiego rządu. Na razie nie wiemy jaki jest stosunek rządu Arsenija Jaceniuka do tej kwestii. W ciągu najbliższych miesięcy będziemy lobbować ten problem na Ukrainie”– podsumowuje twórca inicjatywy.

Myroslawa Iwanyk

Share Button

Czytaj również

Fot. obserwatormiedzynarodowy.pl

90. rocznica Hołodomoru – sprawiedliwość to najlepsze uczczenie ofiar

90. rocznica Hołodomoru (ludobójstwa Wielkiego Głodu) przypada na drugi rok pełnoskalowej inwazji wroga, tego samego …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.