niedziela, 17 maj, 2026
pluken
Home / Komentarze i opinie / Samopomoc i wybory lokalne
AndriiSadovyi

Samopomoc i wybory lokalne

Share Button

AndriiSadovyiW październiku tego roku w Ukrainie odbędą się wybory do władz lokalnych. Jednym z faworytów tegorocznego głosowania najpewniej stanie się partia mera Lwowa, Andrija Sadowego. Według badań sondażowych, może ona liczyć na drugi w kraju wynik, zaraz po Bloku Petra Poroszenko – poparcie na poziomie 13%. Niektórzy eksperci wskazują, że rezultat ten może być jeszcze lepszy w wielu regionach i sięgnąć nawet 30%.

Wynik, jaki uzyskała „Samopomoc” w zeszłym roku w wyborach do Rady Najwyższej Ukrainy stał się sensacją – formacja, dla jakiej nie prognozowano nadzwyczajnych rezultatów, stała się trzecią siłą w parlamencie. W ciągu kilku miesięcy jakie minęły od wyborów poziom poparcia stale rośnie, co pozwala „Samopomocy” liczyć na dobre wyniki także w wyborach lokalnych w większości regionów Ukrainy, w tym zostać liderem w obwodzie lwowskim, gdzie jak się oczekuje – poparcie dla jej przedstawicieli będzie największe.

„Taki rezultat „Samopomocy” można wyjaśnić tym, że wielu ludzi ma nadzieje związane z tą polityczną siłą, która nie jest uwikłana w intrygi i nadużycia, a także pokazuje swoją skuteczność na przykładzie zarządzania we Lwowie” – mówi ekspert polityczny Roman Koszowyj.

Faktycznie partia skutecznie wykorzystuje Lwów jako element swojej kampanii przedwyborczej. Jej elektorat to ludzie będący pod wrażeniem szybkiego rozwoju miasta i jego europejskimi standardami w wielu dziedzinach. Jednocześnie są to ludzie, którzy mogą zgodzić się z partyjnym hasłem: „weź i zrób”. To właśnie jest główny przekaz dla elektoratu: samoorganizacja dla ogólnego polepszenia. A rezultatem tejże samoorganizacji jest właśnie miasto Lwów i jego sukcesy. Jest i druga strona medalu: „można powiedzieć, ze dziś bez wizerunku Lwowa i bez Andrija Sadowego, partia „Samopomoc” praktycznie nie istnieje. Nie ma ideologii, nie ma niczego, co mogłoby być alternatywną bazą popularności” – dodaje Roman Koszowyj.

Ponadto, partia często w ostatnim czasie pojawia się kontekście różnych afer. W końcu kwietnia, przyłapano deputowanego „Samopomocy”, Andrija Mirosznika, na planowaniu urlopu na Malediwach o wartości ponad 10 tysięcy dolarów z kobietą o imieniu Ola, mimo, że jego żona ma na imię Inna. Po tym wydarzeniu deputowany zrzekł się mandatu. Również w ostatnich tygodniach sfotografowano wymianę smsów jednego z deputowanych „Frontu Ludowego”, który w dniu głosowania za odwołaniem Wałentyna Nalywajczenko ze stanowiska szefa SBU stwierdził, że Samopomoc w zamian za poparcie tego wniosku ma otrzymać posadę kierownika izby celnej we Lwowie oraz prokuratora na szczeblu obwodu. Istnieniu podobnych ustaleń zaprzeczyli zarówno przedstawiciele Frontu Ludowego jak i sam Andrij Sadowy.
W ocenie ekspertów, „Samopomoc” jest kolejnym przykładem na to, że polityka na Ukrainie jest nadal ręcznie sterowaną. Nie wpływa to jednak na notowania partii – ludzie popierają „Samopomoc” z innych przyczyn: widzą, jak zmienia się Lwów, a jednocześnie pragną takich zmian dla swoich miast. A jeśli łączą pozytywne zmiany z osobą Andrija Sadowego, są gotowi poprzeć jego formację w wyborach. Takie postawienie sprawy nie rozwiązuje jednak jednej kwestii – problemów kadrowych. „Samopomoc”, jako młoda siła polityczna (jako partia istnieje od 2013 roku) może zetknąć się z problemem braku ludzi, którzy mogliby wystartować z jej list w poszczególnych okręgach.

Wobec powyższego niewykluczonym jest, że nie wystawi swoich kandydatów we wszystkich okręgach wyborczych. Istnieje też inne rozwiązanie – sojusz z inną siłą polityczną i nie jest wykluczonym, że będzie nią partia „UDAR” Witalija Kliczko, choć kilka dni temu Andrij Sadowy zdementował takie informacje. Partia ma niezbyt pozytywne doświadczenia jeśli idzie o wspólne starty, m.in. ze względu na negatywne doświadczenia współpracy z partią „Wolność” podczas wyborów do Rady Najwyższej (część członków tej formacji tuż po wyborach odmówiła współpracy z „Samopomocą”).

„Dla Samopomocy” wchodzenie w koalicje jest raczej minusem, lepiej jest działać samodzielnie” – uważna P. Koszowyj – „zapewne w obecnej sytuacji to „Samopomoc” byłaby lokomotywą i będzie wielu chętnych do tego, aby się do niej przyłączyć. Trudno jednak ocenić na jakich warunkach. Myślę, że partia wyciągnęła wnioski z poprzednich doświadczeń i nie zechce po raz kolejny brać odpowiedzialności za ludzi, którzy z jej pomocą dostaną się do władz lokalnych”.

Obecną sytuację „Samopomocy” eksperci porównują z tą, w jakiej znalazła się partia „Swoboda” w 2010 roku. Także w tym wypadku były wielkie oczekiwania, które zaowocowały dobrymi wynikami wyborczymi i większością zdobytą w radach obwodów w zachodniej Ukrainie. Ale „Swoboda” nie była w stanie utrzymać tego rezultatu – po pięciu latach jej poparcie spadło poniżej progów wyborczych. Pytanie, czy tą próbę wytrzyma „Samopomoc” pozostaje otwartym.

Iryna Hamryszczak

Share Button

Czytaj również

Fot. obserwatormiedzynarodowy.pl

90. rocznica Hołodomoru – sprawiedliwość to najlepsze uczczenie ofiar

90. rocznica Hołodomoru (ludobójstwa Wielkiego Głodu) przypada na drugi rok pełnoskalowej inwazji wroga, tego samego …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.