Zagarnięcie części Ukrainy Rosja przygotowywała przez lata. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że aneksję Krymu i wojnę w Donbasie poprzedziły aktywne działania polityczne, agenturalne i ekonomiczne. Ich końcowym rezultatem miała stać się błyskawiczna operacja rozczłonkowania Ukrainy i przejęcia jej znacznej części przez Rosję. Jednak wydarzenia potoczyły się nieco inaczej. Ukraińcy w ciągu roku jaki upłynął od początku działań na Krymie nie raz zadziwili Putina i zmusili go do zmiany planów. Zamiast odrodzenia imperium rosyjski prezydent naraził się na sankcje, izolację Krymu i powstanie bandyckich tworów na części terytorium obwodu ługańskiego i donieckiego. Wydaje się, że rosyjski prezydent nie docenił pragnienia wyrwania się Ukrainy spod wpływów Federacji Rosyjskiej oraz popełnił szereg błędów. Jednym z nich było postawienie na federalizację Ukrainy.
Słowo „federalizacja” stało się modnym na Ukrainie w marcu 2014 roku. Żądanie, jakie nigdy wcześniej nie było aktualnym, nagle nabrało niezwykłego znaczenia – tak zwani „aktywiści” na wschodzie Ukrainy zaczęli zajmować budynki administracji i domagać się od ukraińskich władz zgody na federalizację kraju. Także przedstawiciele Partii Regionów i administracji Janukowycza zaczęli przekonywać, że tylko federalizacja kraju może zapobiec walkom pomiędzy różnymi obwodami Ukrainy i uratować kraj od kryzysu.
Ta idea nie jest tak naprawdę niczym nowym. W różnych okresach czasu jej zwolennikami było wielu ludzi, często posiadających znaczny autorytet. Za wprowadzeniem ustroju federalnego opowiadali się m.in. Mychajło Dragomanow, Mychajło Hruszewski, Wiaczesław Czornowił. Zwracali oni uwagę, że federalizacja kraju mogłaby rozwiązać problemy tożsamości na Ukrainie oraz umożliwić nadanie obwodom większych kompetencji i możliwości samodzielnego działania. Jednak wszystkie te argumenty nie mają nic wspólnego z tą federalizacją, jaką zaplanowała dla Ukrainy Rosja i jaką próbuje wprowadzić w życie od wiosny 2014 roku. W zamyśle twórców tego scenariusza, większe kompetencje poszczególnych podmiotów federacji, jaką miałaby się stać Ukraina, mogłyby mieć wpływ na politykę i bezpieczeństwo państwa, a co za tym idzie – byłaby w stanie zablokować procesy euro integracyjne czy dążenie do wstąpienia do NATO.
Poza tym, zasadniczym celem federalizacji Ukrainy było rozerwanie kraju na części, na czele których stanęliby rosyjscy marionetkowi przywódcy, a co za tym idzie – utrzymanie kraju w strefie wpływów Rosji. Bo chociaż Władimir Putin posiada odpowiednią ilość sprzętu wojskowego dla zajęcia kraju (a na wiosnę 2014 roku Ukraina nie dysponowała możliwościami odparcia takiej agresji), to nawet w Rosji rozumiano, że utrzymanie pod kontrolą takiego terytorium jest niemożliwe: do tego nie wystarczyłoby środków. Rozwiązaniem tego problemu miała być właśnie federalizacja – de iure byłoby to nadal państwo ukraińskie, de facto – pozostające pod wpływami Rosji, choć niewykluczone, że wcześniej czy później powiązane z Rosją w ten czy inny sposób (na przykład na zasadzie takiej jak Krym).
Grunt dla przeprowadzenia tego procesu przygotowywano od dawna. Wiele lat ukraińską politykę wewnętrzną budową na zasadzie przeciwstawiania sobie wschodu i zachodu, akcentując różnice w obszarze historii, języka, religii, wyborów geopolitycznych, co rzecz jasna pogłębiało rozłam. Konfliktogenne tematy sztucznie podgrzewano przy okazji wyborów – w ten sposób łatwiej było wygrać wybory, niż stworzyć realny, konstruktywny program wyborczy.
Ucieczka Janukowycza i rozpad jego zaplecza politycznego na szczeblu centralnym oraz panujący chaos wydawały się być idealnym momentem dla rozbicia państwa, zwłaszcza, że wobec rewolucji jaka miała miejsce na Ukrainie można było bez większych problemów uzasadnić konieczność zapewnienia spokoju na części terytorium państwa, czego rzekomo nie mogła dokonać władza w Kijowie. Jednak tutaj Putina spotkała pierwsza niespodzianka: okazało się, że Ukraina nie jest tak rozbita wewnętrznie, jak mogłoby się wydawać. Pomimo prób podejmowanych w południowo-wschodnich obwodach i na Zakarpaciu, większość prób prowokacji nie udała się. Teraz oczywistym jest, że linia podziału jest tam, gdzie przebiega front na Donbasie – ale to tylko dlatego, że ten obszar jest aktualnie okupowany przez separatystów i wojska rosyjskie, bez możliwości dostępu do rzetelnej informacji.
Jak wynika z badań sondażowych, tylko 7% Ukraińców uważa, że federalizacja pomoże zakończyć konflikt. Jednocześnie, 74% mieszkańców Ukrainy opowiada się za ustrojem unitarnym, a jedynie 15% byłoby skłonnych poprzeć federalizację państwa. Te wyniki są szczególnie ważne, jako że zgodnie z Konstytucją Ukrainy, zmiany ustrojowe ma prawo wprowadzać jedynie Rada Najwyższa większością co najmniej 300 głosów – a następnie konieczne jest przeprowadzenie ogólnoukraińskiego referendum. Obecnie, poparcia dla takiego rozwiązania w parlamencie nie ma nawet na poziomie zbliżonym do 100 deputowanych, a o potencjalnych wynikach referendum świadczą powyższe wyniki.
Ostatnim „gwoździem do trumny” idei federalizacji państwa może okazać się zapowiedzenia przez ukraińskie władze reforma decentralizacyjna. W myśl jej założeń, znacznie więcej kompetencji przejdzie otrzymają władze obwodów – w tym zwłaszcza w sferze wyboru władz i rozporządzania budżetem. Choć jak na razie nie wiadomo, kiedy dojdzie do zmian, to ich przyjęcie wytrąciłoby z rąk argumenty zwolennikom federalizacji w Donbasie – choć należy się spodziewać, że to nie zakończy konfliktu zbrojnego.
Obecnie na Ukrainie słowo „federalizacja” jest faktycznie synonimem pojęcia „separatyzm”. Wezwania do federalizacji są traktowane jak próba zamachu na integralność terytorialną Ukrainy i dążenie do zniszczenia porządku konstytucyjnego. Za to grozi według zapisów Kodeksu Karnego Ukrainy od trzech więzienia do dożywocia – jeśli działania doprowadziły do śmierci osób postronnych.
Można powiedzieć, że federalizacja to bomba jaka nie wybuchła i już nie wybuchnie, mimo prób podejmowanych przez prorosyjskich aktywistów, aby na nowo nadać tej idei sens. Wydaje się, że działania te skazane są niepowodzenie.
Iryna Hamryszczak
Portal polsko-ukraiński Portal Polsko-Ukraiński jest portalem internetowym o charakterze analityczno-informacyjnym

