W końcu wyznaczona została data oraz zasady, zgodnie z którymi odbędą się w tym roku na Ukrainie wybory do rad lokalnych.
Wybory do rad miejskich na Ukrainie po raz pierwszy odbędą się na podstawie list otwartych, a gospodarze miast wyłonieni zostaną w dwóch turach. Obowiązywać będzie parytet płci: w szeregach nowych rad lokalnych zasiądzie co najmniej 30% kobiet. Udziału w wyborach zakazano blokom wyborczym, a więc każda z partii będzie musiała walczyć o swe miejsce pod słońcem na własną rękę. Z drugiej strony złagodzone zostały nieco warunki udziału: w wyborach wystartują wszystkie partie, które zdołały zarejestrować się do momentu przyjęcia nowej ustawy wyborczej, a więc w terminie do 14 lipca. Wcześniej, aby wziąć udział w wyborach, należało mieć co najmniej jeden rok stażu. Wysokość progu wyborczego wynosić będzie – podobnie jak w ostatnich wyborach do Rady Najwyższej Ukrainy – 5%. Nowością będzie za to fakt, że na listach nie znajdzie się, po raz pierwszy od uzyskania przez Ukrainę niepodległości, Partia Komunistyczna.
Uchwalenie ustawy o wyborach oznacza dla wielu początek kampanii wyborczej, choć do jej oficjalnego startu jeszcze daleka droga. Niektóre partie, a zwłaszcza kandydaci na merów miast, nieoficjalnie zaczęli ją jeszcze w maju. Tyle, że teraz już wszystko odbywać się będzie na poważnie. Zasady gry są jasne, a do rozgrywki przystępują główni gracze – partie polityczne. Tym bardziej, że właśnie teraz jest o co walczyć. W związku z reformą decentralizacyjną na Ukrainie w najbliższych latach znacznie wzrosną budżety lokalnych jednostek administracyjnych, a co za tym idzie, poziom wpływu lokalnych deputowanych.
Dla Lwowa nadchodzące wybory lokalne będą bardziej niż ciekawe. Większość w radzie miasta stracą najprawdopodobniej partie prawicowe. Co jednak najważniejsze, to właśnie Lwów będzie najistotniejszą platformą w ramach ogólnoukraińskiej kampanii wyborczej dla młodej i ambitnej partii „Samopomoc”, której liderem jest obecny mer Lwowa – Andrzej Sadowy.
Rada miasta bez prawicy?
W ciągu ostatnich 5 lat Lwów stanowił bazę dla prawicowej partii „Swoboda”, której liderem jest Ołeh Tiahnybok, będąc jednym z trzech miast zachodniej Ukrainy, w których partia sformowała większość w miejscowej radzie w wyniku wyborów samorządowych z 2010r. W szeregach lwowskiej rady miasta z ramienia „Swobody” zasiadło aż 55 na ogólną liczbę 90 deputowanych miejskich. Jednak teraz z całą pewnością można stwierdzić, że nadchodzące wybory zakończą hegemonię prawicowych sił. „Swoboda” straciła swoją pozycję po Rewolucji Godności, a podczas ostatnich wyborów parlamentarnych w Obwodzie Lwowskim uzyskała tylko 6,19% głosów (dla przykładu w 2012r. było to ponad 38%). Według najnowszego sondażu, przeprowadzonego na początku lipca przez Centrum im. Razumkowa, „Swoboda” może liczyć jedynie na 3,5% głosów.
„Swoboda” może jeszcze poprawić swoje notowania w ciągu najbliższych trzech miesięcy, które dzielą Ukrainę od wyborów, i z minimalnym wynikiem dostać się do rady miasta. Tym bardziej, że w wyborach nie weźmie udziału partia „Prawy sektor”, której elektorat w dużej mierze pokrywa się z elektoratem „Swobody”. „Prawy sektor” cieszył się niemałą sympatią sił radykalnych i prawicowych przede wszystkim w wyniku rozczarowania działaniami właśnie „Swobody” i według sondaży mógł uzyskać nawet 6,7% głosów, co pozwoliłoby mu stać się jednym z czterech ugrupowań, które na pewno przekroczyłyby próg wyborczy.
Partia Sadowego na prowadzeniu
Absolutnym liderem wyborczych sympatii we Lwowie jest partia obecnego mera miasta, Andrzeja Sadowego – na „Samopomoc” chce głosować 27,3% respondentów. Na drugim miejscu znajduje się „Pozycja Obywatelska”, na którą zagłosowałoby 10% ankietowanych, a następnie Blok Petra Poroszenki „Solidarność”, który może liczyć na 9% głosów. Pod progiem wyborczym plasuje się „Batkiwszczyna” z wynikiem 4,5%.
Zbyt wcześnie, aby mówić jednak o końcowym wyniku wyborów. Kampania wyborcza tak naprawdę jeszcze się nie zaczęła. Co więcej, znaczący jest odsetek tych, którzy jeszcze nie zdecydowali o swoim wyborze lub w ogóle do urn nie pójdą. Według przywołanego sondażu Centrum im, Razumkowa aż 17,7% mieszkańców Lwowa nie wie na kogo odda swój głos. Prawie 11% Lwowian zadeklarowało natomiast, że nie będzie uczestniczyć w głosowaniu.
Konieczność porozumienia
Jeśli obecne sondaże okażą się trafne, żadna z sił politycznych nie uzyska większości w radzie miasta Lwowa. „Samopomoc” może liczyć na maksymalnie 40% deputowanych. Oznacza to, że nowi reprezentanci będą musieli się ze sobą porozumieć. Co szczególnie istotne, z deputowanymi porozumieć będzie musiał się także nowy mer miasta. Według sondaży, a także zdaniem większości ekspertów, największe szanse na ten urząd ma obecny mer Andrzej Sadowy, na którego gotowych jest zagłosować ponad 42% ankietowanych. Następny w sondażach konkurent, były polityk i dziennikarz Dmitrij Dobrodomow, mógłby liczyć na 11,7% głosów gdyby zdecydował się wystartować w wyścigu o fotel gospodarza.
Większość, jaką w ostatnich latach w radzie miasta dysponowała „Swoboda”, kosztowała Sadowego wiele nerwów. Przez lata wspólnej pracy obu stronom nie udało się nawiązać konstruktywnych relacji. Najważniejsze dla miasta decyzje zapadały po burzliwych kłótniach i medialnych skandalach. Deputowani często sprzeciwiali się decyzjom korzystnym dla mera, ten z kolei niejednokrotnie wetował decyzje, na których zależało deputowanym. Gdyby Sadowy miał po raz kolejny uzyskać stanowisko mera miasta, a jego partia nawet 40% deputowanych w Radzie, raczej nietrudno będzie o znalezienie sojusznika, zwłaszcza, że chodzić będzie tylko o kilka dodatkowych głosów. Trudno jednak obecnie wskazać kto mógłby nim zostać.
Podwójne zwycięstwo, jaki byłby triumf Sadowego i jego partii „Samopomoc”, będzie jednak szczególnym wyzwaniem dla wciąż sprawującego urząd mera miasta. Gdyby pełnia władzy została skoncentrowana w jego rękach, odpowiedzialności za niepowodzenia i niedopracowania nie będzie można już zrzucić na innego.
Mirosława Iwanyk
Tłumaczenie: Nataliia Sokolova
Portal polsko-ukraiński Portal Polsko-Ukraiński jest portalem internetowym o charakterze analityczno-informacyjnym

