W ostatnim czasie w wielu krajach europejskich coraz wyraźniej dostrzega się apel o niewydawanie wiz turystycznych Schengen dla obywateli Federacji Rosyjskiej lub uzależnienie przyznania wiz od stosunku wnioskodawcy do rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie. I nie są to puste słowa: Estonia zapowiedziała wprowadzenie zakazu wjazdu Rosjan, stanowisko to popiera także prezydent Łotwy Egils Levits. Grupa państw członkowskich UE, do której należą kraje bałtyckie, Finlandia i Czechy, opracowuje koncepcję ograniczenia dostępu obywateli Rosji w ramach kolejnego pakietu sankcji wobec Federacji Rosyjskiej. Jednak „Stara Europa”, reprezentowana przede wszystkim przez Niemcy, Francję i Holandię, nie jest do tego entuzjastycznie nastawiona i zapewne nie poprze wprowadzenia sankcji wizowych. Wydaje się, że wspólna polityka Unii Europejskiej w tej sprawie raczej nie zostanie rozwinięta i każde państwo podejmie samodzielną decyzję.

Autor: prof. Serhij Feduniak

Czy Unia Europejska ma podstawy do ograniczenia ruchu na kontynencie obywatelom Federacji Rosyjskiej? Propaganda rosyjska przedstawia to jako tradycyjną „rusofobię” i część kampanii „zniszczenia Rosji”. Rosyjscy „liberałowie” krytykują ewentualny brak wjazdu do Europy jako pogrywanie z Kremlem i budowanie zewnętrznego muru, aby izolować Rosjan od cywilizowanego świata. Ale bezstronne spojrzenie na problem pokazuje, że Europejczycy mają aż nadto powodów do takiego kroku.

Zacznijmy od tego, że każde państwo, w zależności od stopnia zagrożenia bezpieczeństwa narodowego, określa procedurę wjazdu cudzoziemców na swoje terytorium i jednocześnie ma prawo ustanawiać odpowiednie ograniczenia. Teraz nie ma wątpliwości, że dla państw europejskich istnieje zagrożenie ze strony Rosji, której przywództwo organizuje akcje dywersyjne i grozi Europejczykom atakami terrorystycznymi. Główna część rosyjskich dywersantów i zabójców dociera do Europy jako turyści: pamiętajmy, że odważni bojownicy „niewidzialnego frontu”, oficerowie GRU Baszirow i Pietrow, przybyli do Wielkiej Brytanii jako „miłośnicy architektury dawnej”. Należy zauważyć, że ograniczenia są zaplanowane specjalnie dla wiz turystycznych i nie dotyczą innych spraw związanych z kwestiami humanitarnymi. Rosjanie ubiegający się o azyl lub znajdujący się w opozycji nadal będą mogli ubiegać się o azyl w Unii Europejskiej.

Wydaje się jednak, że chęć ograniczenia wjazdu Rosjan do krajów UE nie jest już motywowana bezpieczeństwem, ale motywacją wychowawczą. Zdecydowana większość Rosjan nie chce cierpieć z powodu sankcji, a jednocześnie popiera wojnę z Ukrainą. Wojna zostanie zatrzymana w przypadku zwycięstwa Sił Zbrojnych Ukrainy i/lub zmiany nastrojów społecznych w Federacji Rosyjskiej. Te ostatnie mogą pojawić się tylko w przypadku poważnych trudności w życiu przeciętnego obywatela Rosji. Choć warto zauważyć, że 90% Rosjan nie było za granicą i tego nie planuje, dlatego sankcje wizowe nie są dla nich, ale dla tych, którzy mogą wpływać na decyzje polityczne, czyli elity i częściowo klasy średniej. Dlatego w rzeczywistości ograniczenia wjazdu dotkną niewielką część populacji. Ewentualna restrykcyjna polityka wizowa UE jest również życzeniem dla rosyjskich liberałów. Zachód nie odmawia pomocy, ale sugeruje, że opozycja powinna bardziej aktywnie szukać sposobów na zmianę reżimu wewnątrz kraju, tworząc odpowiednie warunki, a nie grzać miejsca w wychodźstwie.

Jaka będzie polityka wizowa, zobaczymy dopiero, gdy pojawi się oficjalne skonsolidowane stanowisko wszystkich państw członkowskich. Może być skuteczna tylko w połączeniu z innymi sankcjami.

Prof. Serhij Feduniak – doktor habilitowany nauk politycznych, profesor na Wydziale Stosunków Międzynarodowych Czerniowieckiego Uniwersytetu Narodowego im. Jurija Fedkowycza w Czerniowcach (Ukraina), dyrektor ds. projektów strategicznych Centrum Narracji Politycznych Demokracji w Czerniowcach (Ukraina).