Dziewiąty miesiąc trwają działania wojskowe w Donbasie. Okres czasu w jakim, wydawałoby się, każdy mieszkaniec miałby dokonać samookreślenia po czyjej stronie stanąć i kogo popierać. Jednak w rzeczywistości sytuacja wygląda nieco inaczej. I do dziś ludność cywilna, która pozostała w swoich domach, zmienia poglądy. Wszystko, jak twierdzą, zależy od tego co widzą.
Przynajmniej tak mówi szef fundacji charytatywnej, Jakiw, który nie opuścił Doniecka i pomaga tym, kto potrzebuje pomocy: szpitalom, ludziom, którzy nie maja możliwości żeby wyjechać z okupowanego miasta. „Nastroje ludności cywilnej mogą zmieniać się w ciągu pół godziny. Wszystko zależy od tego, co człowiek widzi przed sobą w danej chwili. Na początku rozmowy może być zwolennikiem Ukrainy – zobaczył żołnierza, już jest za Rosją, przejechał BTR (transporter opancerzony, przyp. tłum.) zmienił poparcie dla DRL i tak dalej. Oczywiście są tacy, którzy się „określili”, ale jest ich mało”.
Słowa donieckiego dobroczyńcy potwierdzają żołnierze 1-ego batalionu obrony terytorialnej „Wołyń”, który przez długi czas znajdował się w epicentrum ATO. „Po trzech miesiącach w strefie ATO, rozmów z miejscowymi, zrozumiałem, że ci ludzie nie wiedzą czym jest wolność, opowiada Mykoła, żołnierz batalionu. Tam znajduje się ciekawa społeczność o zupełnie innej mentalności. Obecnie powstała taka sytuacja, że muszą wybierać. Doszedłem do wniosku, że to ludzie bez Ojczyzny. Utracili niegdyś swój ZSRR i już. Gdy mówimy im: po prosu zdecydujcie, czego potrzebujecie: Ukrainy, Rosji, DRL, ŁRL…Nie musicie się bać. Określcie się i starajcie się żyć według zasad tej waszej ojczyzny. Wtedy się wycofują, od razu pojawia się wiele problemów i pretensji”.
„Dochodzimy do takich wniosków na podstawie ciągłych rozmów z ludźmi” – mówi ochotnik Wołodymyr. – „To taka strefa buforowa (Jenakijewo, Debalcewe). Trudno jest mówić o nastojach, dlatego że większość ludzi nie jest szczera. Nie zawsze są gotowi otwarcie odpowiadać . Na podstawie naszych rozmów widać, że ludzie sami nie wiedzą czego chcą. Podczas rozmowy, ich życzenia mogą zmieniać się bardzo szybko. Odnosi się wrażenie, że z tymi ludźmi nikt nigdy nie rozmawiał i oni nigdy nikomu nic nie mówili o swoich poglądach. Gdy dochodzi do kontaktu z nami, starają się nam opowiedzieć całe swoje życie. Jest wielu, którzy się skarżą: winni są wszyscy, nikt ich nie ratuje, nikt nie pomaga. Taki dziecinny, infantylny stosunek do życia.”
Mieszkanka Gorłówki w obwodzie donieckim, Hanna, pozostała w mieście, ponieważ nie może zostawić chorej matki. Urodziła się w Dagestanie, ale całe dorosłe życie spędziła na Ukrainie. Opowiedziała o tym co się dzieje: „Prawe miesiąc jesteśmy bez ogrzewania. Pensje nie są wypłacane. Wszystko jest mniej więcej spokojnie do momentu póki nie zbliża się ukraińska armia. Jak tylko ją zobaczą DRLowcy zaczynają wszystko niszczyć i rujnować. Ostatnie dni były straszne: strzelają i wszystko niszczą. Znane są przypadki, że DRLowcy zjeżdżają do kopalń i biją górników. Jednak mimo to część mieszkańców wciąż jeszcze popiera DRL. 70-letnia babcia w ciągu 7 miesięcy nie dostaje emerytury. W Gorłówce nie wypłacają, trzeba jechać do Artiomowska. Mówi, że DRLowcy jej wypłacą emeryturę i to znacznie większą. Jednak pomyśleć skąd oni mają pieniądze, nie chce. Ogląda tylko rosyjską telewizję, innej nie ma. A patrzeć i myśleć sama, co się dzieje dookoła, nie chce”.
Natalia Seliukova
Portal polsko-ukraiński Portal Polsko-Ukraiński jest portalem internetowym o charakterze analityczno-informacyjnym

