Tegoroczne wybory parlamentarne posiadają wyjątkowe cechy. Nowy parlament jest w obecnej sytuacji bardzo ważny i potrzebny, zarówno dla ukraińskiego społeczeństwa jak i dla Europy. Przebieg kampanii wyborczej, jakim by to nie było zaskoczeniem, posiada wiele pozytywnych cech i jest realną szansą na dogłębne oczyszczenie polityki, na które długo czekali ukraińscy wyborcy. Państwo dostało wielką szansę, aby wreszcie pozbyć się tych, którzy w czasach niepodległości karmili jedynie ukraińskie społeczeństwo obietnicami, jakie w żaden sposób nie pokrywały się z ich czynami, a u których uczucia i działania często były jawnie antyukraińskie. Wreszcie Ukraina może pozbyć się z parlamentu komunistów oraz dobrze znanej wszystkim „rządzącej partii Janukowycza” a to już, trzeba przyznać, niemały sukces. Jednak nie wszystko jest tak dobrze jak może się wydawać na pierwszy rzut oka – przecież główne siły polityczne pozostały te same, dołączyły do nich jedynie nowe twarze. Tymi tak zwanymi nowymi twarzami stali się dowódcy batalionów, aktywiści i dziennikarze. Jeżeli dwie pierwsze grupy nie zdziwiły bardzo społeczeństwa, ponieważ już dawno wielu z nich chciało przyłączyć się do „elity politycznej”, to masowy pochód dziennikarzy do polityki wywołał niemały oddźwięk. Wydawało się, że dziennikarze to pośrednicy pomiędzy władzą i społeczeństwem, a ich głównym zadaniem jest kontrolowanie, analizowanie, a gdy zajdzie taka potrzeba, krytykowanie władzy, a nie stawanie się tą władzą. Jednak mają do tego prawo tak jak i inni obywatele Ukrainy. O tak zwanym masowym pochodzie dziennikarzy do polityki mówili już chyba wszyscy. Opinia publiczna nieco się podzieliła, niektórzy dostrzegali w tym tylko pozytywne strony, wreszcie nowi ludzie, tacy, którzy potrafią coś zmienić, inni byli po prostu zszokowani uważając, że Ci ludzie mogli by zrobić o wiele więcej zajmując się dziennikarstwem a nie polityką.
Najszerzej omawianymi na portalach społecznościowych, ale nie tylko tam, były oświadczenia o chęci kandydowania Mustafy Najema (dziennikarza kanału Hromadske TV), Serhija Leszczynki (dziennikarza „Ukraińskiej prawdy”) i Swietłany Zaliszczuk (koordynatora ruchu „Czesno”). Paradoks polega na tym, że niegdysiejsi zawzięci bojownicy w walce z korupcją kandydują do Rady Najwyższej wraz ze skorumpowanymi parlamentarzystami z zamiarem zmieniania systemu od wewnątrz. Mustafa Najem w taki sposób próbował wyjaśnić swoją decyzję „Obecnie słyszę słowa krytyki, jak mogliśmy kandydować z tymi ludźmi. Tak, mnie nie byłoby wstyd kandydować z osobnej partii wraz z moimi kolegami, ale z tymi, z którymi kandydujemy, rzeczywiście wstyd. Myślę, że te nazwiska, które wczoraj usłyszeliśmy na zjeździe są na wszystkich listach wyborczych. Z tego co zrozumiałem po zjeździe partii – strach przejść na którąś ze stron. Ale nie było innego wyjścia”. Mustafa zwracał uwagę, że inicjatorami rozmów z partiami byli właśnie dziennikarze, wiedząc że wchodzą w środowisko, które krytykowali. „To nie oznacza, że popieramy wszystko co robi ta drużyna, mając na uwadze obecny etap”- powiedział Mustafa Najem. Oświadczył, że nie będzie zajmował się dziennikarstwem w czasie, gdy będzie zajmował się polityką. „Myślę, że największym przestępstwem przeciwko dziennikarstwu byłaby dalsza praca jako dziennikarz i jako polityk. Dlatego dla mnie ta droga (dziennikarstwo), jest zamknięta dopóki włączyłem się do działalności politycznej”.
Jeszcze jedna dziennikarka i działaczka społeczna Tetiana Czornowoł , która już miała do czynienia z polityką ale odeszła z niej, teraz powraca. Na swoim blogu na „Ukraińskiej prawdzie” w artykule „Żegnaj Rządzie” – dziennikarka Tetiana Czoprnowoł napisała: „Uświadomiłam sobie, że moja obecność tam była daremna. Bo nie ma na Ukrainie politycznej woli na bezkompromisową, zakrojona na szeroką skalę wojnę z korupcją …”. A dalej: „Jaceniuk jest główną przyczyną dla której powinnam już dawno podać się do dymisji”. A teraz jakby nie było w tym nic dziwnego i absurdalnego pojawiła się z drugim numerem na liście „Frontu Narodowego” wraz z Jaceniukiem i Turczynowem. I to nie jest jeszcze pełna lista dziennikarzy, którzy zamierzali kandydować. O chęci kandydowania do parlamentu poinformowali także inni dziennikarze, działacze społeczni , właściciele środków masowego przekazu : Wiktori Siumar, Iryna Fryz, Olha Czerwakowa, Wadym Denysenko, Witalij Czepinoha, Hanna Hopko, Jehor Sobolew, Ihor Łucenko.
Co do reform dla jakich rzekomo dziennikarze chcą zająć się polityką to obiecują oni pracować najpierw nad problemem prawa wyborczego w tym kwestią otwartych list wyborczych, przejrzystością własności mediów, ograniczeniem oligarchom możliwości do posiadania wielu kanałów telewizyjnych, zapewnieniem nieuchronności kary za przestępstwa korupcyjne oraz sprawiedliwego sądownictwa. Ale czy uda im się to wszystko zrealizować, czas pokaże. Najważniejsze, aby ta zmiana profesji nie okazała się niekorzystna dla nich samych, bo odejść z dziennikarstwa nie jest tak trudno ale powrócić do niego i zdobyć zaufanie społeczeństwa nie będzie łatwo, jeśli w ogóle będzie możliwe.
Julia Jankewycz
Portal polsko-ukraiński Portal Polsko-Ukraiński jest portalem internetowym o charakterze analityczno-informacyjnym

