W środę 14 lipca Federacja Pracodawców Ukrainy ogłosiła, że Służba Celna Federacji Rosyjskiej wpisała wszystkich ukraińskich producentów na listę „ryzykownych partnerów”. Według FPU oznacza to pełną blokadę eksportu do Rosji. Według danych organizacji, w drugim półroczu br. planowano wyeksportować do Rosji ukraińskie towary o wartości 8,5 mld dolarów. Oficjalnym powodem jest brak odpowiednich certyfikatów, które pozwalają na wwóz towarów do Rosji. Komentatorzy są jednak zgodni w ocenach tej sytuacji, zaś sami przedstawiciele Kremla nie ukrywają, że cała sprawa ma związek ze zbliżającym się szczytem Partnerstwa Wschodniego i planowanym podpisaniem umowy stowarzyszeniowej między Ukrainą a Unią. Głos w sprawie zabrali także europejscy politycy. – Rosja zaczyna wojnę handlową przeciwko Ukrainie aby zablokować jej relacje z UE? To może być bardzo poważna spraw – pisał na twitterze minister spraw zagranicznych Szwecji Carl Bildt.
W czwartek premier Ukrainy Mykoła Azarow ogłosił, że problemy z eksportem są związane ze zmianami w strukturze i sposobie funkcjonowanie Unii Celnej. – Pojawiły się różnice w podejściu – stwierdził premier i podkreślił, że „Ukraina będzie rozwijać współpracę zarówno z Europą, jak i z państwami Unii Celnej”.
W piątek prezydent Ukrainy Wiktora Janukowycz zadzwonił do swojego rosyjskiego odpowiednika Władimira Putina. Oficjalne komunikaty nie mówią wiele ponad to, że rozmowa w ogóle się odbyła. Głównym jej efektem jest zapowiedź powołania specjalnej komisji pod przewodnictwem głów obu państw.
W niedzielę doradca Władimira Putina Siergiej Głaziew powiedział agencji RIA Nowosti, że zablokowanie towarów na rosyjsko-ukraińskiej granicy to jednorazowa akcja, jednak w przypadku podpisania umowy stowarzyszeniowej między Ukrainą a Unią Europejską „administracja celna może zostać zaostrzona”. – Nie ma co dramatyzować. Wnioski z tej jednorazowej akcji nie zostały jeszcze wyciągnięte, trwa analiza danych – stwierdził.
Publicysta Jewhen Magda, komentując blokadę przypomina stary, sowiecki dowcip: wojny oczywiście nie będzie, ale będzie taka walka, że nie zostanie kamień na kamieniu. – Bądźmy szczerzy – nie należy oczekiwać w najbliższym czasie konsensusu w sprawie kierunku integracji Ukrainy, chociaż jesienią naszemu krajowi przyjdzie dokonać wyboru wektora rozwoju – pisze w komentarzu dla agencji Unian.
Chyba nieświadomie do tego samego żartu nawiązali także premierzy Ukrainy i Rosji Mykoła Azarow i Dmitrij Miedwiediew, którzy po rozmowie telefonicznej w niedzielę stwierdzili, że „nie ma mowy o wojnie”. W poniedziałek zorganizowane zostanie spotkanie służb celnych Rosji i Ukrainy, na którym mają zapaść pierwsze decyzje.
Na razie poza powołaniem komisji władze nie zapowiedziały żadnych konkretnych działań. Do soboty rząd twierdził, że nie może zacząć działań, ponieważ nie otrzymał żadnej oficjalnej decyzji ze strony Rosji. Walerij Muntijan, pełnomocnik rządu ds. współpracy z Rosją, państwami WNP oraz Unii Eurazjatyckiej, oblicza, że w przypadku zablokowania eksportu do Rosji, jego całkowita wielkość może się zmniejszyć o 10 proc. – Jeżeli wszystkie informacje ze strony Federacji Pracodawców Ukrainy się potwierdzą, będziemy bronić interesu Ukrainy – zapowiedział.
Agencja Liga zapytała ekspertów od różnych aspektów gospodarki, jakie mogą być ewentualne „działania odwetowe”. Większość z nich wskazuje np. na możliwość ograniczenia zakupu gazu z Rosji, jednak od razu dodaje, że Ukraina mocno straci na każdym konflikcie handlowym z Rosją. – Jeżeli Ukraina podejmie działania odwetowe, będzie jak u Lenina: na biały terror odpowiemy czerwonym terrorem. Myślę, że naszemu rządowi wystarczy mądrości aby nie wplątywać się w wojnę handlową z Rosją – komentuje Wadim Czagarowski, przewodniczący rady dyrektorów Stowarzyszenia Producentów Mleka. Z kolei Andrij Kołpakow z firmy doradczej DaVinci uważa, że Ukraina powinna wykorzystać zaistniałą sytuację w negocjacjach z Unią Europejską i podjąć próbę zyskania dodatkowych „bonusów” przed szczytem w Wilnie.
Igor Prasołow, ukraiński minister rozwoju gospodarczego i handlu, zapowiedział że Kijów nie wprowadzi żadnych ograniczeń na wwóz towarów z Rosji. Jak podkreślił w czasie konferencji prasowej, rząd skupia się obecnie na wyjaśnieniu przyczyn obecnego stanu rzeczy.
Pod koniec lipca Rospotriebnadzor, czyli rosyjski odpowiednik sanepidu, wydał decyzję o wstrzymaniu importu produktów firmy Roshen, największego ukraińskiego producenta słodyczy. Tłumaczono to wówczas obecnością szkodliwych substancji w czekoladzie produkowanej przez firmę Petro Poroszenki. Eksperci nazywali oligarchę „pierwszą ofiarą umowy stowarzyszeniowej z UE”.
Źródło: Ukraiński Łącznik, Fundacja Energia Dla Europy
Portal polsko-ukraiński Portal Polsko-Ukraiński jest portalem internetowym o charakterze analityczno-informacyjnym

