Podnoszony często w wypowiedziach polityków i relacjach mediów problem dylematu przed jakim stoi Ukraina: integracji z Unią Europejską lub z Unią Celną Rosji, Białorusi i Kazachstanu tak naprawdę nie istnieje
Faktem jest, że Ukraina, ze względu na swoje położenie geopolityczne oraz bieżącą politykę wydaje się być w stanie zawieszenia pomiędzy Zachodem (rozumianym jako Unia Europejska i inne struktury zachodnioeuropejskiej), a Wschodem, rozumianym jako Rosja i tworzone z jej inicjatywy struktury integracyjne, takie jak Unia Celna czy Wspólnota Euroazjatycka. Pytanie to jest szczególnie często podnoszone w kontekście rozmów na temat podpisania umowy stowarzyszeniowej i umowy o wolnym handlu pomiędzy Ukrainą i UE, które ma odbyć się podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, zaplanowanego na listopada 2013 roku. Faktycznie jednak, wiele wskazuje na to, iż Ukraina dokonała już wyboru i o na każdym praktycznie poziomie, tak w sferze prawnej jak i deklaratywnej, zarówno rządowym jak i społecznym.
Ukraińskie władze, już od dłuższego czasu – zarówno prezydent jak i przedstawiciele rządu Ukrainy, w tym przede wszystkim premier i kolejni ministrowie spraw zagranicznych wielokrotnie deklarowali, że strategicznym wyborem Ukrainy jest dążenie do Unii Europejskiej. Ten kierunek, wyraźnie zadeklarowany przez prezydenta Wiktora Juszczenko w 2005 roku, został utrzymany także za rządów jego następny, Wiktora Janukowycza, który sprawuje urząd od roku 2010 i wbrew obiegowym opiniom, nie okazał się być prorosyjskim satrapą, który miał sprowadzić Ukrainę do roli państwa pozostającego w stanie wasalnej zależności od Rosji. Co więcej, za prezydentury Janukowycza negocjacje dotyczące umowy stowarzyszeniowej z UE znacząco przyśpieszyły i ostatecznie na przełomie 2011 i 2012 roku umowa została parafowana. Do jej podpisania nie doszło jak dotąd ze względu na sprawę osądzenia i umieszczenia w więzieniu byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko. Sprawa ta pozostaje jedną z głównych przyczyn zahamowania procesu integracji Ukrainy ze strukturami europejskimi.
Pomijając jednak sferę deklaratywną, co do której można mieć uzasadnione wątpliwości (w końcu niejednokrotnie rozmaite deklaracje różnych polityków pozostawały jedynie w sferze deklaracji), istnieją także podstawy prawne, które wskazują na możliwości jakie stoją przed Ukrainą. Aktualnie obowiązująca konstytucja nie zezwala Ukrainie na bycie członkiem organizacji i struktur międzynarodowych, w których decyzje są podejmowane przez organ działający na poziomie ponadpaństwowym – a tak właśnie zapadają decyzje w ramach Unii Celnej, jaką tworzą Rosja, Białoruś i Kazachstan. Innymi słowy, wstąpienie Ukrainy do tej struktury jest w tym momencie wykluczone z formalnoprawnego punktu widzenia. Nawet gdyby teoretycznie w obecnym gabinecie istniała wola co do zmiany kursu w polityce zagranicznej, wymagałaby ona zmian w konstytucji, co przy obecnym układzie sił w Radzie Najwyższej jest praktycznie rzecz biorąc nierealne.
Kolejna perspektywa o jakiej można mówić jeśli chodzi o wstąpienie Ukrainy do UE, to wola polityczna elit rządzących dla realizacji tego celu. Tu trzeba zwrócić uwagę konsekwentne działania ukraińskich władz na rzecz podpisania umowy stowarzyszeniowej, realizowane od kilku już lat, o czym zresztą mowa była już wyżej. Faktycznie, choćby w ciągu ostatniego roku (pomimo przypadających w październiku 2012 roku wyborów – a kampania wyborcza zwykle nie wpływa pozytywnie na bieżące działania parlamentu) na udało się uchwalić szereg ustaw, które pozwolą na dostosowanie ukraińskiego systemu prawnego do norm UE, a także na wprowadzenie ruchu bezwizowego z krajami Unii Europejskiej. Wstąpienie Ukrainy do UE pozostaje bowiem w interesie zarówno rządzących jak i oligarchów, niezależenie od tego ile prawdy jest w twierdzeniu, że ci ostatni mają decydujący wpływ na ukraińską politykę wewnętrzną i zagraniczną. Dla ukraińskich przedsiębiorców – zarówno tych małych i średnich, jak i tych największych i najbogatszych, wstąpienie do Unii Europejskiej i wprowadzenie w życie postanowień o strefie wolnego handlu oznacza otwarcie nowych rynków zbytu i co za tym idzie potencjalnie większe zyski. Jeśli idzie o rządzących, w tym prezydenta i całą elitę obecnej władzy – sytuacja wydaje się być jeszcze bardziej jaskrawa, jako że alternatywą dla integracji z UE może być tylko i wyłącznie los, jaki spotkał prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenko – a więc stopniowa, ale nieuchronna utrata władzy na rzecz większego sąsiada jakim jest Rosja. Jeśli chodzi natomiast o wymiar społeczny, to wydaje się że tu nie ma większych wątpliwości – Unia Europejska jednoznacznie kojarzy się z lepszymi warunkami i standardami życia, trudno więc spodziewać się, aby mieszkańcy Ukrainy byli negatywnie nastawieni do perspektywy poprawy sytuacji we własnym kraju oraz szansy stania się podmiotem, a nie przedmiotem polityki międzynarodowej. Ewentualne negatywne nastawienie wynika bardziej z braku informacji na temat procesu integracji i samej UE – generalnie, sytuacja ta jest bardzo podobna do tej, z jaką mieliśmy do czynienia w Polsce pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX wieku.
Wszystko to nie zmienia faktu, że Ukraina musi w ten czy inny sposób ułożyć swoje relacje zarówno z Rosją, jak i z innymi krajami Unii Celnej i obszaru Wspólnoty Niepodległych Państw. Choćby z tego powodu, że znaczna część przychodów ukraińskiej gospodarki to efekt powiązań gospodarczych z Rosją i innymi krajami obszaru byłego ZSRR. Sytuacja ta jest całkowicie naturalna i nie powinna budzić niezdrowych emocji, obaw o to, że Ukraina dąży do gry na dwie strony czy też ma problem ze zdecydowaniem się, w którą stronę chce podążać. Sądząc jednak z wypowiedzi przedstawicieli Komisji Europejskiej oraz europejskich polityków, w Brukseli istnieje świadomość, że Ukraina powinna ułożyć pozytywnie swoje stosunki z Rosją, gdyż złe relacje pomiędzy Kijowem a Moskwą, nie są w niczym interesie, a już na pewno nie Unii Europejskiej. Wydaje się, że formuła współpracy z Rosją, opierająca się na zasadzie 3+1 (tj. trzy kraje Unii Celnej plus Ukraina jako czwarty kraj związany porozumieniem o strefie wolnego handlu i innymi umowami) jest najlepszym wyjściem z sytuacji.
Marszałek Józef Piłsudski komentując politykę II Rzeczypospolitej, powiedział, że nie da się zbyt długo siedzieć na dwóch stołkach. Wydarzenia jakie nastąpiły wkrótce po jego śmierci dowiodły prawdziwości tego twierdzenia. Wydaje się, że w przypadku Ukrainy nie ma ryzyka wystąpienia podobnej sytuacji i Ukraina wybrała już kierunek, do którego chce dążyć i nie zrezygnuje z raz obranej drogi.
Foto: ukrinform.ua
Dariusz Materniak
Portal polsko-ukraiński Portal Polsko-Ukraiński jest portalem internetowym o charakterze analityczno-informacyjnym

