sobota, 3 grudzień, 2022
pluken
Home / Komentarze i opinie / Wybory lokalne w Donbasie – wdowi grosz dla „regionałów”?
wybory_donbas

Wybory lokalne w Donbasie – wdowi grosz dla „regionałów”?

Share Button
Fot. rada.gov.ua
Fot. rada.gov.ua

Konfrontacja siłowa oraz akt terrorystyczny przy Radzie Najwyższej, poprzedzające głosowanie w sprawie wniesienia zmian do Konstytucji, a także zaangażowanie frakcji Bloku Opozycyjnego –  te tematy w ostatnich dniach ze zrozumiałych przyczyn wypełniły przestrzeń informacyjną. Jednakże, oprócz konfrontacji na ulicach i w parlamencie, jedna ważna kwestia umknęła uwadze zarówno publiczności, jak i ekspertów.

Wiadome jest, że prezydent Petro Poroszenko przed głosowaniem z 31 sierpnia prowadził masową agitację wśród deputowanych, aby poparli oni zmiany do Konstytucji. W szczególności przeprowadzona została „praca” z Blokiem Opozycyjnym oraz innymi deputowanymi ze środowiska byłej władzy, bez głosów których reforma konstytucyjna nie mogłaby wystartować. Przekonywać trzeba było ich dość szybko – 31 sierpnia był ostatni możliwym dniem na głosowanie przed upływem wyznaczonego terminu. W rezultacie eks-„regionałowie”[osoby należące niegdyś do Partii Regionów] oddały ponad pięćdziesiąt głosów za inicjatywą Prezydenta, bez których Poroszenko nie osiągnąłby pozytywnego dla siebie rezultatu. Pytanie brzmi: co Blok Opozycyjny dostał w zamian?

Chodzą pogłoski, że w zamian za oddanie głosu w dniu 31 sierpnia byli „regionałowie” zyskają organizację wyborów lokalnych na dużej części terytorium Obwodów Donieckiego i Ługańskiego, które są kontrolowane przez Ukrainę. Organizacja na tamtych terenach wyborów w dniu 25 października w warunkach ATO jest dla Kijowa niekorzystna, gdyż według wstępnych obliczeń większość w radach lokalnych uzyskają wczorajsi oraz dzisiejsi regionałowie i ukryci separatyści. Z drugiej strony to właśnie korzystne dla „regionałów”. Wielu z nich otrzyma możliwość ponownej legitymizacji władzy po perypetiach wojskowych i koncentracji władzy w rękach administracji wojskowo-cywilnych.

Były szef administracji prezydenta Janukowycza, a obecnie główny przedstawiciel Bloku Opozycyjnego Serhij Liowoczkin, 31 sierpnia w komentarzu dla dziennikarzy oświadczył wprost: to właśnie jego partia polityczna wpłynęła na Prezydenta, aby uchwalona została decyzja o przeprowadzeniu wyborów lokalnych w Mariupolu i Łysyczańsku jeszcze w tym roku. W tym kontekście należy zwrócić uwagę na następujący fakt: decyzja Centralnej Komisji Wyborczej z wykazem regionów i miejscowości, które znajdują się pod kontrolą Ukrainy i w których zostaną przeprowadzone wybory lokalne w dniu 25 października, pojawiła się dopiero w sobotę 29 sierpnia, wieczorem. Są powody aby sądzić, że był to wynik negocjacji politycznych, które trwały praktycznie aż do dnia 31 sierpnia, a więc dnia, na który zaplanowano głosowanie w sprawie poprawek do konstytucji.

Kto, gdzie i jak będzie głosować w Donbasie?

Aby zrozumieć kwestię wyborów lokalnych w Donbasie tej jesieni należy spojrzeć na poniższą mapę Obwodów Donieckiego i Ługańskiego.

wybory_donbas
Fot. Олександр Стельмах / Facebook.


Biał
a linia to linia demarkacyjna na terytorium okupowanym, która została określona Uchwałą Rady Najwyższej Ukrainy z dnia 17 marca 2015r.

Bordowym kolorem zaznaczono tereny kontrolowane przez separatystów, tzw. „poszczególne regiony” (Poszczególne Regiony Obwodów Donieckiego i Ługańskiego),  gdzie niemożliwe jest przeprowadzenie wyborów zgodnie z ukraińskim ustawodawstwem. Ostateczną decyzję w tej sprawie Centralna Komisja Wyborcza podjęła 28 sierpnia. Mowa o 125 miejscowościach Obwodu Donieckiego i 146 miejscowościach Obwodu Ługańskiego. W Obwodzie Ługańskim to rajony Antracytowski, Krasnodoński, Łutuhyński, Perewalski, Popasniański, Słowianoserbski, Stanyczno-Łuhański, a także miasta Antracyt, Brianka, Kirowsk, Krasnodon, Krasnyj Łucz, Pierwomajsk, Roweńki, Swierdłowsk oraz Stachanow. W Obwodzie Donieckim wybory nie odbędą się w rajonach Amwrosijiwskim, Artiomowskim,Wołnowaskim, Marjińskim, Nowoazowskim, Starobeszewskim,Telmanowskim, Szachtarskim, a także w miastach Donieck, Horłówka, Jenakijewe, Żdaniwka, Kirowskie, Makiejewka, Sniżne, Torez, Charcyzk, Szachtarsk oraz Jasynuwata. Separatyści mają zamiar przeprowadzić tam własne wybory, w każdym bądź razie Ukraina nie uzna ich wyników, ponieważ odbędą się one bez poszanowania głównych warunków ze strony Kijowa – kontroli przez władze ukraińskie tych terytoriów oraz całej granicy ukraińsko-rosyjskiej.

Czerwonym kolorem zaznaczono regiony obu obwodów, które znajdują się co prawda pod kontrolą Ukrainy, ale gdzie wybory 25 października nie odbędą się ze względów bezpieczeństwa. Między innymi są to miasta Artemiwsk, Awdijiwka, Wołnowacha, Dzierżyńsk, Kostantynówka. Odpowiednia decyzja została podjęta przez Centralną Komisję Wyborczą w dniu 29 sierpnia.

Zielonym kolorem zaznaczono te rajony oraz miasta Obwodów Donieckiego i Ługańskiego, gdzie w październiku zaplanowano wybory zgodnie z ustawodawstwem ukraińskim. Jak widać na mapie, istnieje kilka zielonych „klinów”, które głęboko wcinają się w czerwone terytorium –  w szczególności w regionach Mariupola, Łysyczańska i Siewierodoniecka.

Zgodnie z wcześniejszą decyzją Rady Najwyższej Ukrainy, w ramach ustawy „O wyborach lokalnych”, wybory do Donieckiej i Ługańskiej Rady Obwodowej w dniu 25 października nie odbędą się – zamiast nich nadal będą działać Obwodowe Administracje Wojskowo-Cywilne.

Szefowie obu takich administracji, Pawło Żebriwskij i Georgij Tuka, zwrócili się z prośbą do Centralnej Komisji Wyborczej, aby wybory lokalne w ich regionach nie odbyły się wcale. Według Tuki i Żebriwskiego byłoby wskazane, aby zamiast rad lokalnych we wszystkich regionach i miejscowościach tymczasowo działały administracje wojskowo-cywilne.

Żebriwskij i Tuka nie byli jednak głównymi graczami, opinia których byłaby kluczowa w rozstawianiu i poświęcaniu figur na tej gorącej szachownicy. Jak dowiedział się portal polukr.net, szefowie Obwodów Donieckiego i Ługańskiego przygotowali kilka wariantów. Najbardziej pożądany i optymistyczny wariant zakładał odwołanie wyborów w obu obwodach, we wszystkich miastach oraz rajonach. Inne warianty przewidywały różny zasięg poszczególnych kompromisów terytorialnych: szerszy –  strefę 30 km od linii demarkacyjnej, węższy – tereny w bezpośrednim sąsiedztwie tej linii. „De facto prawie codziennie stanowisko Donieckiej i Ługańskiej Obwodowej Administracji Wojskowo-Cywilnej się zmieniało. Uwzględniliśmy ostatnie propozycje, które nadeszły do Centralnej Komisji Wyborczej z podpisami odpowiednich szefów administracji” – poinformował polukr.net. zastępca szefa Centralnej Komisji Wyborczej, Andrij Magera.

Wybory jako zagrożenie

Wiemy już, że poza terytoriami okupowanymi wybory udało się anulować także na dosyć wąskim paśmie wzdłuż linii bojowej starcia. To pewne ustępstwo wobec niesławnej siły politycznej, która szuka rewanżu i przywrócenia kontroli nad swoim byłym lennem. Najwyraźniej Blok Opozycyjny wnioskował o więcej, ale spotkał się z odmową.

Pozostaje odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego tak ogólnie uznany mechanizm demokracji, jakim są wybory lokalne, będzie tak niedorzeczny. Bezpieczeństwo, interes publiczny i obiektywne rezultaty – oto czynniki, które określają możliwość i konieczność przeprowadzenia lub odwołania wyborów do organów lokalnych w dniu 25 października 2015r. w obwodach ATO.

Dopóki toczyła się dyskusja o tym gdzie można przeprowadzić wybory, w strefie ATO trwała eskalacja napięcia – siły pro-rosyjskie nasilały ostrzał ukraińskich pozycji z ciężkiej artylerii oraz wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych. Szef Donieckiej Obwodowej Administracji Wojskowo-Cywilnej Pawło Żebriwskij oświadczał nawet o możliwości zwrócenia się do Rady Najwyższej, aby ta wprowadziła stan wojenny na obszarze całego obwodu. Rzecz oczywista w warunkach stanu wojennego wybory odbyć się nie mogą.

Pod koniec sierpnia i na początku września intensywność ostrzału zmalała. Nie znaczy to jednak, że konflikt nie zaostrzy się w szczytowym momencie kampanii wyborczej lub nawet w dniu wyborów. Będzie istniało zagrożenie ostrzałów i aktów terroryzmu ponieważ mówimy o obszarach, które w niektórych przypadkach znajdują się zaledwie o 10-20 kilometrów od linii starcia bojowego. Tym bardziej, że pamiętamy z jakimi problemami i z jak niską frekwencją odbyły się wybory do Rady Najwyższej w Donbasie w dniu 26 października 2014r.

Nawet to nie jest jednak decydującym argumentem. Gdy szef donieckiej administracji Pawło Żebriwskij mówił o potrzebie „w najlepszym wypadku” rezygnacji z wyborów w regionie aż do 2017r., miał przede wszystkim na uwadze inne zagrożenia. Wybory pod lufą karabinu to jedno. „Bałagan w głowach” to drugie – ten problem rozwiązywać trzeba będzie jeszcze bardzo długo.

Stanowisko szefa Donieckiej Obwodowej Administracji Wojskowo-Cywilnej w komentarzu dla polukr.net szczegółowo wyjaśnia Olga Leń, doradca ds. polityki informacyjnej:

– Donbass, zarówno ten okupowany i ten pod kontrolą Ukrainy, de facto pozostaje w rosyjskim polu informacyjnym, przeważają nastroje prorosyjskie. Przeprowadzenie wyborów w tym momencie oznacza utrwalenie rosyjskich wpływów na tych terenach. Członkowie komisji wyborczych to te same osoby, które organizowały separytystyczne referendum w Donbasie wiosną zeszłego roku. Głównymi kandydatami będą nie tylko regionałowie, ale również zwykli separatyści, również ci, przeciwko którym wszczęto postępowania karne, którzy stawiają się na przesłuchania, czasami nawet siedzą w więzieniu. Wszyscy oni mają prawo udziału w wyborach bo albo nie ma orzeczenia sądu albo też takie orzeczenie nie weszło w życie. Ci ludzie raczej zostaną wybrani. Dla przykładu: najbardziej popularnym politykiem w Słowiańsku jest była mer miasta Nelia Sztepa, która prawie od roku przebywa w więzieniu pod zarzutem separatyzmu i ułatwiania pracy terrorystom. Może znów zostać wybrana na stanowisko gospodarza miasta.

– Jeśli chcemy, aby na tych terytoriach zmieniły się nastroje społeczeństwa, styl życia, podporządkowanie oligarchom, w tym celu trzeba przeprowadzić głęboko idące reformy w regionie: stworzyć nowe społeczności, stymulować lokalne samorządy, przywrócić pokojowe życie, rozpocząć odbudowę. Gdy ludzie zrozumieją, dlaczego jest to potrzebne, kiedy w końcu przywrócimy wpływy ukraińskiego pola informacyjnego, gdy będzie miała miejsce odpowiednia agitacja i ona przyniesie skutki –  tylko wtedy wskazane będzie przeprowadzenie tutaj wyborów. W związku z tym planujemy, że mogłyby się one odbyć w 2017r. Tylko z upływem czasu oraz przy odpowiednim wysiłku otrzymamy bardziej proukraińskie rezultaty wyborów w Donbasie.

– Jest jeszcze jedna kwestia, jaka nie pozwala na uzyskanie obiektywnego obrazu wyborów. Mieszkańcy w większości miast regionu nie są tutaj na stałe. W Słowiańsku i Kramatorsku 50% mieszkańców to migrująca, zdezorganizowana ludność. Ktoś z miasta wyjechał, a ktoś do niego tymczasowo przyjechał z innego regionu. Jednych już nie ma, a drudzy są pasywni i wystraszeni, jeszcze kolejni w ogóle nie mają prawa tutaj głosować. Kto będzie miał w takim razie prawo wyboru i jaka liczba wyborców będzie wybierać władzę? W jaki sposób  i na kogo głosować będą imigranci z Donbasu, którzy są teraz w Kijowie lub w innych obwodach? Obecny skład populacji nie pozwala na to, aby mówić o reprezentatywnym obrazie i ustalić obiektywny rezultat wyborów. Oczekuje się bardzo niskiej frekwencji, podobnie jak w przypadku wyborów do Rady Najwyższej Ukrainy jesienią 2014r. Te wybory w niektórych okręgach Donbasu odbyły się, ale nikogo niczego nie nauczyły. Mieliśmy wtedy ofiary śmiertelne, porwania przewodniczących komisji wyborczych, manipulacje rezultatów, przekupstwo itd. Niektórzy wygrali w okręgu zyskując jedynie 1,5 tysiąca głosów.

– W rzeczywistości, niezależnie od zgody Rady Najwyższej i CKW, w niektórych regionach wybory i tak mogą się nie odbyć, ponieważ nie będzie komu ich przeprowadzić, nie będzie odpowiednich warunków dla demokratycznego procesu wyborczego i podliczenia głosów, będzie istniało zagrożenie aktami terrorystycznymi, fizyczną i zbrojną przemocą.

Dmytro Lychowij

Tłumaczenie: Nataliia Sokolova

 

Share Button

Czytaj również

Źródło: http://polinard.org/analytics/tomash-liakhovskyi-psevdoreferendumy?fbclid=IwAR2BkNEexL87AAMTRo4TdK12SMZZrhzQzshIUoEjZFVmT0bS2DfCZgXN4qg

Dr Tomasz Lachowski: tzw. „pseudoreferenda” są kolejnym przejawem rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie

Kreml przystąpił do kolejnej eskalacji nie tylko szokując własnych obywateli zapowiadaną mobilizacją, ale także pospiesznie …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.