poniedziałek, 25 październik, 2021
pluken
Home / Wydarzenia / Debata „Ukraina – co po wyborach?”

Debata „Ukraina – co po wyborach?”

Share Button

19 listopada br. w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie odbyła się debata zatytułowana „Ukraina – co po wyborach?”

W dyskusji udział wzięli: Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, podsekretarz stanu ds. współpracy rozwojowej i problematyki wschodniej MSZ, Teresa Kubas-Hul, przewodnicząca Sejmiku Podkarpackiego, Elżbieta Łukacijewska, poseł do Parlamentu Europejskiego, członkini Delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Partnerstwa Wschodniego Euronest oraz Delegacji do Komisji Współpracy Parlamentarnej UE-Ukraina oraz prof. Bohdan Hud, dyrektor Instytutu Integracji Europejskiej Uniwersytetu Lwowskiego. Funkcję moderatora pełnił Adam Głaczyński, dziennikarz i publicysta Polskiego Radia Rzeszów.

Wiceminister Spraw Zagranicznych RP Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odniosła się do niedawnych wyborów parlamentarnych na Ukrainie, stwierdzając, że najważniejszy nie jest ich wynik, ale jakość – zgodność z zasadami demokracji i standardami europejskimi. Z tej perspektywy wyłania się niejasny obraz – wybory te nie były ani demokratyczne, ani w pełni niedemokratyczne. W części proporcjonalnej w zasadzie spełniały normy i standardy demokracji, natomiast w części, gdzie odbyło się głosowanie według ordynacji większościowej pojawiły się naruszenia prawa wyborczego, które dostrzegły organizacje pozarządowe i obserwatorzy wyborów – mówi o nich w swoim raporcie m.in. OBWE.

Wiceminister nie zgodziła się z opinią, że brak oferty UE dla Ukrainy jest efektem prowadzenia polityki w cieniu Rosji i wynika z obawy UE przed reakcją władz tego państwa. Przekonanie, że brak perspektyw członkowskich dla Ukrainy jest efektem pewnego układu, jest jej zdaniem błędne i demobilizujące dla strony ukraińskiej. Nie można przeceniać tzw. „czynnika rosyjskiego” – błędem jest przypisywanie mu zbyt dużej roli. Kluczowa jest wola i determinacja Ukrainy, a nie deklaracje Rosji, gdyż w relacjach z Ukrainą państwa UE w niewielkim stopniu kierują się opinią strony rosyjskiej. Także Bruksela nie kieruje się zdaniem Rosji lecz patrzy na reformy, standardy ekonomiczne i demokratyczne. Te kroki ze strony Ukrainy zdecydują o jej przyszłości. Co prawda, Rosja nazywa obszar swego zachodniego sąsiedztwa swoją „strefą szczególnych interesów”, jednak nie jest to pespektywa podzielana przez UE. Istnienie takiego podziału stref wpływów nigdy nie było przez UE przypieczętowane żadnym formalnym porozumieniem.

Trzeba pamiętać, iż Ukraina nie znajduje się jednak w centrum myślenia obecnej unijnej elity politycznej, lecz zajmuje pozycję peryferyjną. UE jest zajęta własnymi problemami oraz południowymi sąsiadami, z którym związane są realne zagrożenia, przed którymi trzeba się bronić tu i teraz, a dopiero w dalszej kolejności sąsiadami wschodnimi, w tym m.in. Ukrainą. Błędem jest postawa oczekiwania, że to UE wyjdzie z propozycją lub będzie przyciągać Ukrainę do siebie. Nadszedł czas na aktywną rolę Ukrainy, wyraźne reformy i jednoznaczne deklaracje – dopiero one mogą pobudzić UE do kroków integracyjnych. Trzeba także pamiętać, iż Unia ma wieloletnie doświadczenia stosunków z Ukrainą, które nie zawsze są pozytywne. Co więcej, Unii nie stać dziś na to, na co było ją stać kilka lat temu, kiedy przystępowały do jej struktur kraje takie jak Polska czy Rumunia.

Ważnym elementem działań na rzecz integracji Ukrainy z UE pozostają prace w ramach Partnerstwa Wschodniego, które pozostaje flagową inicjatywą UE na wschodzie. Umowa stowarzyszeniowa,  która została wynegocjowana i parafowana z Ukrainą jest pierwszą taką umową w ramach Partnerstwa. Jej podpisanie było planowane na szczyt PW w Warszawie, który odbył się we wrześniu 2011 roku – do tego jednak nie doszło ze względu na proces byłej premier Julii Tymoszenko, który stał się koronnym dowodem na selektywną sprawiedliwość i złe traktowanie opozycji na Ukrainie. Dziś umowa stowarzyszeniowa to najważniejsza rzecz w relacjach unijno – ukraińskich – jej podpisanie to pytanie o unijną przyszłość Ukrainy. Jej wdrożenie jest równoznaczne z przyjęciem części acquis communautaire UE. Unia jest gotowana na podpisanie umowy w ciągu najbliższego roku, a ukraińskie dążenia mają pełne poparcie ze strony Polski. Aby to tego doszło, potrzeba determinacji ze strony władz Ukrainy, które pokażą swoją gotowość do reform i implementacji tej umowy.

Nie należy pytać, czy Ukraina ma wybierać między Rosją a UE, należy raczej postawić pytanie, jakie reformy  powinna wprowadzić Ukraina. Niewątpliwie bowiem Ukraina potrzebuje reform – to nie ulega wątpliwości, otwarte pozostaje pytanie jakie to powinny być reformy. W kwestii ewentualnego wyboru pomiędzy integracją z UE lub z Unią Celną, pozostaje pytanie, na które musi odpowiedzieć sobie Ukraina, co jej się najbardziej opłaca biorąc pod uwagę miejsce, w jakim się znajduje.

Jeśli Ukraina chce modernizować swoją gospodarkę –opłaca się modernizować według modelu, który spowoduje, że współpraca ekonomiczna UE-Ukraina będzie kompatybilna i produkty ukraińskie będą spełniały normy umożliwiające ich eksport do UE. Ekonomia jest kluczem i poprzez ten klucz Ukraina mogłaby bardziej zaistnieć w UE. To bardzo ważne element, i za pozytywny sygnał należy uznać fakt, iż kapitał ukraiński jest coraz bardziej obecny w krajach Unii Europejskiej, dzięki czemu rośnie także zainteresowanie Ukrainą jako krajem.

Dochodzimy tym samym do miejsca, w którym ekonomia i polityka krzyżują się ze sobą. Obecność kapitału zagraniczne, zarówno unijnego jak i polskiego, a przez to zainteresowanie Ukrainą bardzo ściśle związane jest z podnoszeniem standardów na różnych poziomach:  bezpieczeństwa biznesu, możliwość odwołania się do sprawnie funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości, obniżeniu poziomu korupcji. W przekonaniu polskiego rządu najlepszym sposobem na lepsze standardy jest właśnie umowa stowarzyszeniowa, gdyż  stwarza pole do wprowadzenia regulacji polepszających sytuację w wymienionych wyżej obszarach, gdzie czasami wiele pozostaje do zrobienia.

Poseł do Parlamentu Europejskiego Elżbieta Łukacijewska stwierdziła, iż trzeba uczciwie przyznać, że w UE część polityków ciąży ku interesom z Rosją, część jest za Ukrainą, ale po rozczarowaniu pomarańczową rewolucją tych przyjaciół i zwolenników integracji Kijowa z UE jest zdecydowanie mniej. To przede wszystkim Ukraina musi pokazać, że to jej zależy, ale też UE musi zdać sobie sprawę, że Ukraina jest wielką szansą w kategoriach ekonomicznych, nowym i potencjalnie bardzo chłonnym rynkiem zbytu. Teraz Unia Europejska zajęta jest swoimi problemami ekonomicznymi i negocjacjami budżetowymi, stąd sprawy integracji Ukrainy nie są kwestiami pierwszoplanowymi.

Niewątpliwe jest wiele uwag co do wyborów. Gdyby były one przeprowadzone perfekcyjnie, może byśmy bardziej intensywnie zajmowali się Ukrainą, ale ponieważ pojawiło się wiele niedociągnięć, Ukraina musi poczekać. Staramy się być rzecznikami spraw Ukrainy w Unii Europejskiej i chyba całkiem nieźle nam się to udaje, gdyż bez działalności polskich polityków na forum UE, przy wsparciu kolegów z innych krajów pewnie wiele negatywnych zapisów o Ukrainie znalazłoby sie w rezolucjach dotyczących Kijowa.

Z drugiej strony może wyglądać to czasami tak, że my za bardzo chcemy „zrobić Ukrainie dobrze”, a sama Ukraina tego nie chce. Jednak to właśnie sami Ukraińcy muszą przekonać Unię, że chcą integracji. Na pewno na Ukrainie powinna odbyć się szeroka debata co do miejsca, w którym znajduje się i kierunku w jakim zmierza. Jeśli Ukraina odpowie sobie na to pytanie, wszystkim będzie o wiele łatwiej. Wydaje się, że dzisiaj na Ukrainie nie byłoby jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o kierunek, w jakim powinno podążać państwo. My możemy być rzecznikami Ukrainy, wspierać ją, ale pewnych rzeczy za nią nie zrobimy.

Wydaje się, że nie można przeceniać wpływów rosyjskich na Ukrainie. Jesteśmy ciągle straszeni Rosją, co wpływa zarówno na relacje z Ukrainą, jak i na wewnętrzną sytuację w Polsce.  Na Ukrainie część polityków ma sentymenty rosyjskie, ale nie ma to bezpośredniego przełożenia na decyzje UE. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że UE zajęta jest dzisiaj swoimi problemami wewnętrznymi. Poza tym, część państw UE widzi swoje interesy we współpracy z krajami Partnerstwa Wschodniego, a część, w tym m.in. Francja i Hiszpania, są bardziej zainteresowane współpracą z krajami położonymi na południe od Europy.

Trudno wypowiadać się na temat dalszej perspektywy relacji Ukrainy i UE, gdyż stosunki te charakteryzuje dualizm. Z jednej strony Ukraina ma jeszcze wiele do zrobienia, z drugiej zaś Stefan Fule, komisarz UE ds. rozszerzenia i polityki sąsiedztwa wypowiadał się pozytywnie o sytuacji na Ukrainie w przededniu wyborów parlamentarnych. Panowało wówczas przekonanie , że standardy demokracji zostaną zachowane. Dzisiaj dominującym odczuciem w UE jest rozczarowanie. Mam nadzieję, że z końcem przyszłego roku podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego dojdzie do podpisania umowy stowarzyszeniowej. Byłby to wielki krok naprzód.

W obszarze rozmów o integracji niezwykle ważne miejsce zajmują  kwestie gospodarcze i biznesowe: jeśli w danym kraju rozwija się biznes, to znak, ze ten kraj oferuje pewne bezpieczeństwo biznesowe, przejrzystość systemu prawnego, itd. Często rozmawiając z ukraińskimi biznesmenami słyszy się że chętnie zainwestują ale poza własnym krajem – maja obawy co do przejrzystości systemu prawnego i procedur, zwłaszcza w kwestii korupcji. Wielu przedsiębiorców opuszczało Ukrainę ze względu na to, że nie byli w stanie podołać nietypowym „oczekiwaniom biznesowym”.  Każdy kraj powinien dążyć do tego, żeby obywatele mogli prowadzić działalność gospodarczą we własnym kraju nie będąc zmuszonymi do dawania łapówek. Ma to także znaczenie w kwestii przyciągania zagranicznych inwestorów.

Odpowiadając na pytanie z Marcina Leszczyńskiego z WSIiZ, czy UE stać ekonomicznie na przyjęcie Ukrainy i w perspektywie, Elżbieta Łukacijewska odpowiedziała, że przy obecnych problemach ekonomicznych z jakimi boryka się UE, to z pewnością nie najlepszy czas na przyjmowanie nowych członków. W związku z tym jednak, że część przekazanych środków wraca do płatników netto, to nie pytanie o to, na co stać UE jest najbardziej istotne. Kluczowa jest odpowiedź, jaką udzieli Ukraina, na pytanie czego chce. Dopóki tej odpowiedzi nie będzie, można się spotykać, dyskutować i wszystko będzie trwało w zawieszeniu. Wydaje się, że w najbliższym czasie można liczyć na zniesienie wiz dla obywateli Ukrainy – klimat dla takiego kroku jest dobry, wśród unijnych polityków istnieje dość powszechna świadomość, jeśli chcemy dokonać zmian demokratycznych na Ukrainie, na pewno musi się do tego przyczynić młode pokolenie.

Odnosząc się do sprawy wyborów parlamentarnych Dyrektor Instytutu Integracji Europejskiej Uniwersytetu Lwowskiego, prof. Bohdan Hud powiedział, że nie można oceniać tych wyborów w kategoriach czarno-białych. Można oczywiście krytykować obecną władzę że jest tak, a nie inaczej, jednak w porównaniu do Rosji czy Białorusi Ukraina jest zupełnie inna. W tych wyborach była konkurencyjność, była możliwość wyboru, głosowania na opozycję – to bardzo ważne. Rzecz jasna o wiele lepiej byłoby, gdyby kurs Ukrainy na integrację europejską był bardziej zdecydowany, i aby UE nie miała zarzutów wobec Ukrainy, jeżeli chodzi o podpisanie umowy stowarzyszeniowej. Ważne jest także to, że nadużycia nie były przemilczane, ale stały się przedmiotem debaty publicznej – już samo jest świadectwem istnienia demokracji na Ukrainie.

Na podstawie dotychczasowego rozwoju stosunków między Ukrainą i Unią Europejską z rozczarowaniem czasami patrzymy na to, jak UE patrzy ma Ukrainę. Dialog pomiędzy Kijowem a Brukselą odbywa się w cieniu Rosji. Za czasów prezydentury Wiktora Juszczenko mimo konfliktów na linii prezydent – premier – parlament była wspólna wola, żeby otrzymać zapewnienie, że Ukraina ma szansę zostać członkiem UE. Niedawno Gunther Verheugen przyznał na jednej z konferencji, że ma wskazówki od Brukseli, żeby nie dawać Ukrainie żadnej nadziei na przyszłe członkostwo, aby nie drażnić Rosji. W roku został dokonany 2004 to nowy podział strefy wpływów i – jak powiedział kiedyś Fiodor Łukjanow, redaktor naczelny pisma „Rosja w polityce globalnej”  – Ukraina znalazła się w rosyjskiej strefie wpływów. W 2005 r. Parlament Europejski zwrócił się do KE o nadanie Ukrainie wyraźnej perspektywy europejskiej. Komisja jednak tego nie robiła – nie wiadomo dlaczego. Jedna z gazet belgijskich opublikowała jednak wypowiedź jednego z polityków, który uzasadnił to niechęcią do psucia relacji z Rosją. Rosja ciągle obecna, nie można bagatelizować czynnika rosyjskiego – czynnik „kurka gazowego”  odgrywa ogromną rolę w polityce europejskiej. Warto też zauważyć, jakie formy zaangażowane są w budowę Nordstream i Southstream i jaki mają wpływ na rządy swoich krajów. Rosja ciągle zmienia swoje stanowisko względem członkostwa Ukrainy w UE. Kiedyś deklarowała, że nie ma nic przeciwko. Obecnie wypowiedzi rosyjskich polityków są znacznie ostrzejsze, a Ukrainie stawiana jest też alternatywa – UE czy Unia Celna?

Jednak zbliżenie Ukrainy z UE nie musi oznaczać pogorszenia stosunków z Rosją – Ukraina tego nie chce. Z drugiej jednak strony, Ukraina ma długie doświadczenie historyczne z Rosją, które nie czyni jej zbyt optymistyczną w tej kwestii. Jeśli nie chodzi o wpływy rosyjskie na politykę Europy Zachodniej, czym się dyktuje Rosja gdy buduje Nordstream i Southstream? Są to projekty polityczne, a nie ekonomiczne – odpowiedź na pytanie jaki jest ich cel jest oczywista.

Nie można bagatelizować czynnika rosyjskiego, ale to głównie Polska dzielnie walczy o Ukrainę. Pełni teraz w stosunku do Ukrainy tę samą funkcję, jakie pełniły Niemcy w stosunku do Polski gdy szła w stronę UE. W 2001 r. Ukraina została oskarżona o wspieranie reżimu Saddama Husajna. Ukraina stała się wtedy „persona non grata” stosunków międzynarodowych. Po wkroczeniu USA do Iraku nie znaleziono żadnych dowodów na współpracę Ukrainy z Husajnem. Kto wtedy przeprosił Ukrainę za niesłuszne oskarżenia prezydenta Ameryki? Polacy, a konkretnie Zbigniew Brzeziński. Jednak w konsekwencji, Ukraina na kilka lat została wyeliminowana z relacji z UE. Na szczęście zaangażowanie polskich polityków, takich jak Aleksander Kwaśniewski i Marek Siwiec, pozwoliło Ukrainie wyjść z kryzysu politycznego 2004-2005 po europejsku, bez przelewu krwi. Warto byłoby reaktywować pomysł spotkań prezydentów Polski i Ukrainy – kiedyś o najważniejszych sprawach rozmawiali prezydenci Kwaśniewski i Kuczma.

Sprawa integracji europejskiej nie wygląda tak jednoznacznie, tak samo jak nie jest jednoznaczny podział na Ukrainę wschodnią i zachodnią jako prorosyjską i prozachodnią. Teraz granica ta przebiega mniej więcej po granicy Rzeczpospolitej przedrozbiorowej. Trzeba pamiętać, że Ukraina nie jest krajem idealnym. Ten sam problem dotyczyła także Rumunii i Bułgarii. Czy te kraje w 2007 r. opowiadały wymogom UE? Raczej nie w stu procentach, jednak zostały przyjęte do UE. O priorytetach Unii może też zaświadczyć porównanie budżetu dla Partnerstwa Południowego i Wschodniego – to ostatnie wypada delikatnie mówiąc blado. W Komisji ds. Ukrainy w PE są prawie wyłącznie Polacy – to ilustruje zainteresowanie na forum unijnym Partnerstwem Wschodnim i polityką sąsiedztwa na wschodzie w ogóle. Widać także, że wokół Ukrainy buduje się zły klimat – pojawia się czasem przekonanie, że Ukraińcy to tania siła robocza, która może zatopić europejskie rynki pracy. Ukraina przygotowuje się do wprowadzenia ruchu bezwizowego: prowadzona jest demarkacja granicy z Rosją. Podjęto także zdecydowane kroki w kierunku spełnienia wymogów UE dot. wprowadzenia ruchu bezwizowego: w przygotowaniu jest ustawa o wprowadzeniu paszportów biometrycznych. Nie warto z tą kwestią zwlekać. Chociaż w latach 90. mieliśmy de facto ruch bezwizowy i nic szczególnego z tego powodu się nie stało. Obecnie to Polska wydaje zdecydowana większość wiz schengeńskich dla obywateli Ukrainy, z kolei , kraje zachodnie szukają możliwości, aby tych wiz wydawać jak najmniej. Trzeba jednak pamiętać, iż nielegalni imigranci napływają do Europy z wielu różnych kierunków, nie tylko przez granicę ukraińską – to też w jakimś stopniu jest kwestia polityczna i zniesienie wiz będzie zależało od gotowości UE do zbliżenia z Ukrainą.

System gospodarczy Ukrainy to system oligarchiczny, a ukraińska rzeczywistość biznesowa jest trudna. Oligarchia skupia w swoich rekach ok. 90% tego, co się wytwarza na Ukrainie. Małe i średnie przedsiębiorstwa wytwarzają jedynie ok. 8-10% PKB. Trzeba podjąć działania, żeby było odwrotnie. Niestety, nie zrobiono tego za prezydentury Wiktora Juszczenko, bo nawet wśród opozycji  jest sporo oligarchów. Ukrainę na arenie międzynarodowej „reklamuje” Pińczuk, zięć prezydenta Kuczmy, który też jest oligarchą ukraińskim, tylko  opozycja  uważa, że „postępowym”. Pozycja miedzy UE a Rosją jest korzystna, trzeba ją tylko wykorzystywać. Dla oligarchów produkcja i eksport to sprawy najważniejsze, gdyż to ok. 80% ich zysków.

Odnosząc się do pytania czy Ukrainie nie jest wygodnie tkwić w zawieszeniu między UE a Rosją: biorąc pod uwagę relacje gospodarcze z Rosją i dość duże inwestycje ukraińskich oligarchów naw krajach Unii: przysłowie mówi, że „posłuszne ciele dwie matki ssie”. Pozycja ta jest korzystna, ale cyfry są nieubłagane – 40% ukraińskiego eksportu idzie do Rosji, podczas gdy do UE poniżej 30%. Dlatego właśnie stosunki gospodarcze z Rosją mają tak poważne przełożenie na stosunki polityczne. Wojna gazowa, mięsna ,mleczna, cukierkowa, cukrowa – pretensje, ograniczenia, cła na eksport Ukrainy gdy tylko doszedł do władzy Wiktor Juszczenko. Pytanie: czy ta sytuacja wygodna? Tak, bo zbliżenie relacji z UE będzie powodowało wprowadzenie pewnym ograniczeń, o czym Rosja głośno i wyraźnie mówi. Nie artykułuje się wprost tego, że Rosja nie chce zbliżenia Ukrainy z UE, ale zwraca uwagę na fakt, iż podpisanie umowy o wolnym handlu z UE pogorszy możliwości handlu z krajami Unii Celnej. Przyjecie reguł europejskich dla oligarchów niekoniecznie musi być korzystne. Dlatego Ukraina „i chce, i się boi”.

Unii Europejskiej jak na razie nie stać na przyjecie Ukrainy, czego wyrazem są przysłowiowe „kłody rzucane pod nogi” na PW. Tym bardziej, że na Ukrainie nie prowadzi się dyskusji o korzyściach finansowych jakie mogą wyniknąć z ewentualnego zbliżenia z UE – wspomina się raczej o nowych rynkach dla ukraińskiego przemysłu. W czasie, gdy trzeba radzić sobie z Grecją, Portugalią, Hiszpanią, Włochami, sytuacja z perspektywy Ukrainy jest wyjątkowo niekorzystna jeśli chodzi o kwestie finansowe. Z drugiej strony Unia Celna, członkostwo w której oferuje Ukrainie Rosja, to co prawda wyższy poziom integracji, ale niekoniecznie przynoszący korzyści wszystkim zainteresowanym. Doskonałym przykładem jest tutaj funkcjonowanie Wspólnoty Niepodległych Państw – jest szereg bardzo dobrych umów międzynarodowych, z których działają tylko te korzystne dla Rosji. Ukraina to rozumie i patrzy na inicjatywy Rosji z pewną rezerwą, bardzo powściągliwie. Jeśli UE będzie zwlekać z podpisaniem umowy dot. strefy wolnego handlu, nie można wykluczyć, że czynniki polityczne rozważą też udział w Unii Celnej?

Teresa Kubas-Hul, przewodnicząca sejmiku podkarpackiego, stwierdziła, iż patrząc z punktu widzenia UE – zwłaszcza Polaków i innych przyjaciół Ukrainy – najlepiej, aby proces wyborczy na Ukrainie  był w pełni przejrzysty. Wiele od tego zależało, dlatego wyczuwalne jest zawiedzenie Unii tym, że standardy demokratyczne nie były do końca zachowane. Unia pozytywnie oceniała wybory prezydenckie, natomiast podczas wyborów parlamentarnych charakterystyczna była nerwowość władzy i pojawiły się przypadki naruszeń prawa w wielu okręgach jednomandatowych.

Nie zmienia to faktu, że proces demokratyzacji na Ukrainie postępuje – sam fakt wprowadzenia nowej ordynacji wyborczej, stworzenia społeczeństwu szansy wyboru swoich przedstawicieli w okręgach jednomandatowych to duży krok do przodu. Z tej lekcji demokracji trzeba wyciągnąć wnioski. Jeśli wsparty zostanie proces tworzenia społeczeństwa obywatelskiego, jest szansa, że kolejne wybory będą inne i pokażą nową jakość, która kształtowana na Ukrainie będzie widoczna także przy urnie. Na Ukrainie potrzebna jest szeroka debata i przekonanie do pomysłu integracji tej części społeczeństwa, która ma jeszcze wątpliwości.  Byłby to olbrzymi atut i argument ku temu, że zwolenników integracji europejskiej Ukrainy jest więcej. Tu także ważna pozostaje rola Polski w przekazywaniu własnych doświadczeń, informowaniu o korzyściach, które sami odczuliśmy po wejściu do UE. W interesie Polski jest wzmacnianie Ukrainy i robienie wszystkiego, aby stała się ona krajem członkowskim UE. Polska kiedyś znajdowała się w podobnym miejscu jak Ukraina. Zostaliśmy objęci pomocą tak jak jest objęta teraz Ukraina  w ramach Europejskiej Polityki Sąsiedztwa czy Programu Polska-Białoruś-Ukraina. Stopniowo budowaliśmy społeczeństwo obywatelskie, ustalaliśmy krótko- i długoterminowe cele, „kamienie milowe”, i krok po kroku udało nam się dojść do członkostwa w UE. Gdyby proces  rozszerzenia UE miał nastąpić w perspektywie najbliższych lat – Unii nie stać na to, zwłaszcza na  rozwiązywanie istotnych problemów w nowo włączonych krajach. Dlatego wydaje się, iż proces dochodzenia Ukrainy też będzie procesem długim i wszyscy musimy być tego świadomi. Naród ukraiński i władze musza sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcą iść tą drogą, a także kiedy i czym powinna się ona zakończyć.

Na pewno Ukraina jest atrakcyjna dla Wspólnoty europejskiej. Członkostwo byłoby korzyścią dla obu stron, zarówno dla Unii jak i dla Ukrainy, nie mówiąc o tym, że skorzystaliby na tym sami Ukraińcy. Należy mieć jednak na uwadze obecną sytuację UE – kryzys gospodarczy i poważne problemy wewnętrzne. Jednak te kwestie nie powinny mieć decydującego wpływu na proces integracji i podpisanie umowy stowarzyszeniowej. Przyjęcie Ukrainy w poczet państw członkowskich UE jest równoznaczne z przyjęciem standardów, procedur i wymogów, jakie stawia Unia Europejska w wielu obszarach w tym między innymi w obszarze bezpieczeństwa prowadzenia działalności biznesowej, bezpieczeństwa transakcji gospodarczych, itp.

Polska nadal będzie orędownikiem włączenia Ukrainy w struktury europejskie. Powinniśmy w ramach środków ESP i Programu Polska-Białoruś-Ukraina bardziej aktywnie włączyć się w budowanie społeczeństwa obywatelskiego na Ukrainie, dzieląc się naszymi doświadczeniami, pokazując proces, w którym my kiedyś uczestniczyliśmy.

Ważną myślą, która sprowadziła tok dyskusji na sprawy gospodarcze, podzielił się dr Krzysztof Kaszuba, rektor Wyższej Szkoły Zarządzania w Rzeszowie. Jego zdaniem kluczem do współpracy są sprawy gospodarcze. Obok wszystkich dyskusji politycznych, Ukraina idzie do przodu, jest bardzo aktywna. W Polsce działają firmy ukraińskie, notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych, a jedynym indeksem narodowym w Polsce jest indeks WIG Ukraina. Inwestycje kapitału ukraińskiego w krajach UE to wchodzenie Ukrainy do Europy. K. Kaszuba wspomniał o powstającym przewodniku dla przedsiębiorcy transgranicznego Polska – Białoruś – Ukraina. Zawiera on ranking miast europejskich, w których warto inwestować, w którym na trzecim miejscu znalazł się Lwów, co oznacza, że Lwów jest znany w Europie. Kaszuba postawił pytanie, czy nie za mało prowadzimy realnej współpracy gospodarczej, która jest najlepszą drogą do demokracji, uczciwości, dobrobytu. To na bazie sukcesu gospodarczego, zapewniania miejsc pracy buduje się otwartość, zaufanie. Dlatego powinniśmy Koncentrować się na wspieraniu przedsięwzięć gospodarczych.

Tekst i zdjęcia: Kinga Kalinowska, polukr.net

Share Button

Czytaj również

BANERY desant8

DESANT UA! Pierwszy Przegląd Teatrów Ukraińskich

Wojna zza ściany widziana od środka, osobiste doświadczenia niezależnych twórców działających w niezwykle trudnych realiach …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.