piątek, 20 Lipiec, 2018
pluken
Home / Komentarze i opinie / Bezpieczeństwo / Czy miarka (wreszcie) się przebrała?
Fot. ko.net.ua
Fot. ko.net.ua

Czy miarka (wreszcie) się przebrała?

Share Button

Udział dwóch działaczy skrajnie prawicowej organizacji „Falanga” w próbie podpalenia węgierskiego ośrodka kultury na Zakarpaciu to być może „ostatni dzwonek” na reakcję polskich władz na podobne występki.

4 lutego br. doszło do próby podpalenia siedziby Towarzystwa Kultury Węgierskiej Zakarpacia w Użhorodzie z użyciem butelek z substancją zapalającą. Choć pożar, który wybuchł na skutek tego incydentu nie spowodował poważniejszych strat, to cała akcja jest niebezpieczną prowokacją, której celem było najprawdopodobniej zaostrzenie relacji na linii Kijów-Budapeszt i tak już napiętych wobec kontrowersji wokół ukraińskiej ustawy oświatowej.

Z kolei z punktu widzenia również niełatwych w ostatnim czasie relacji polsko-ukraińskich istotnym pozostaje fakt, iż za próbę podpalenia mają odpowiadać polscy obywatele – sympatycy i działacze skrajnie prawicowej, prorosyjskiej i faszyzującej organizacji pod nazwą „Falanga”. Jak wynika z informacji przekazanych przez ukraińskie władze i służby porządkowe, sprawcy wjechali na Ukrainę z terytorium Słowacji i niemal natychmiast po dokonaniu ataku wyjechali tą samą drogą. Strona ukraińska deklaruje, ze jest w posiadaniu zapisów monitoringu i innych dowodów wskazujących na odpowiedzialność wskazanych osób za ten czyn. W najbliższych dniach ma pojawić się akt oskarżenia ukraińskiej prokuratury w omawianej sprawie oraz być może międzynarodowy list gończy – niewykluczone, że z żądaniem ekstradycji.

Aktywność środowiska skupionego wokół „Falangi” i związanych z nią mediów takich jak Xportal, jak również pseudoanalitycznych ośrodków takich jak Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych czy wreszcie prorosyjska partia „Zmiana” nie jest niczym nowym. Ich działalność była obserwowana już co najmniej 10-12 lat temu i już wówczas budziła uzasadnione wątpliwości. Jednak dopiero po rosyjskiej agresji na Krymie i Donbasie doszło do aktywizacji wspomnianego środowiska o akcentach zdecydowanie prorosyjskich. Co najmniej jeden z sympatyków lub członków „Falangi” jest poszukiwany listem gończym przez polska prokuraturę za udział w konflikcie zbrojnym na Donbasie po stronie prorosyjskich separatystów. Członkowie i sympatycy „Falangi” znani z prorosyjskich sympatii byli również aktywni w pozostającej poza kontrolą Ministerstwa Obrony tzw. Samodzielnej Jednostce Strzeleckiej 2039, o czym szeroko informował na Facebooku profil „Rosyjska V Kolumna w Polsce”, działalność której była co najmniej wątpliwa z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa.

Powyższe – i wiele innych faktów – albo uszły uwadze polskich służb porządkowych i bezpieczeństwa albo informacje wskazujące na to, że jest inaczej nie trafiły do publicznej wiadomości. Poza aresztowaniem lidera „Zmiany” Mateusza Piskorskiego trudno byłoby wskazać jakiekolwiek poważniejsze działania władz państwowych wobec wspomnianego środowiska. Niestety, przez samych jego członków podobny stan rzeczy został najpewniej uznany za tolerancję lub wręcz przyzwolenie na tego rodzaju działalność.

Omawiany wypadek jest jednak na tyle poważnym incydentem, że równolegle z oczywistymi reakcjami strony ukraińskiej, powinny mieć miejsce także odpowiednie posunięcia po stronie polskiej. Polska jest zresztą zobowiązana do takich działań na mocy porozumienia ws. pomocy prawnej w sprawach cywilnych i karnych z 2010 roku, zawartego pomiędzy rządami Polski i Ukrainy.

Co to oznacza? Przeprowadzenie drobiazgowego śledztwa, a w razie potwierdzenia się opisywanego przez stronę ukraińską przebiegu wypadków – odpowiednio surowe osądzenie i ukaranie sprawców opisanego wyżej incydentu. Na tyle surowe, by poważnie dało do myślenia ewentualnym naśladowcom. W przeciwnym wypadku należy oczekiwać coraz większej liczby podobnych akcji z udziałem członków tego lub innych środowisk. Ich konsekwencje dla sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej Polski mogą być nieobliczalne: z zaostrzeniem konfliktów na tle narodowościowym i etnicznym bezpośrednio u granic Polski włącznie. Taki bowiem był cel akcji „Falangi” na Zakarpaciu.

Dariusz Materniak

Share Button

Czytaj również

Fot. fraza.ua

Dlaczego przedstawicielstwo “DNR” we Francji nie powinno istnieć

We czwartek, 11 stycznia br. we Francji, w sądzie miasta d’Aix en Provence będą ważyć …