wtorek, 24 Kwiecień, 2018
pluken
Home / Komentarze i opinie / Penalizacja „banderyzmu”, czyli jak rozwiązano nieistniejący problem
Fot. pl.wikipedia.org
Fot. pl.wikipedia.org

Penalizacja „banderyzmu”, czyli jak rozwiązano nieistniejący problem

Share Button

26 stycznia 2018 roku Sejm RP przyjął ustawę autorstwa posłów klubu „Kukiz-15” dotyczącą karania za „propagowanie banderyzmu” w Polsce. Problem polega na tym, że trudno wskazać kogo i za co dokładnie należałoby ukarać.

Projekt ustawy co prawda zawiera definicję „zbrodni ukraińskich nacjonalistów i członków formacji kolaborujących z Trzecią Rzeszą”, jednak niewiele wnosi to do sprawy. Zbrodnie popełnione na Wołyniu i innych wschodnich terenach II RP w latach 1943-45 i później przez ukraińskie formacje podziemne zostały już dawno dość wnikliwie zbadane i opisane. Co więcej, nikt przy zdrowych zmysłach nie neguje tego, że zostały one popełnione – to fakty historyczne powszechnie uznawane zarówno w Polsce jak i na Ukrainie i – w tym ostatnim wypadku – również przez przedstawicieli współczesnych organizacji oraz sił politycznych o profilu skrajnie prawicowym i nacjonalistycznym. Ewentualne dyskusje dotyczące kwestii motywacji sprawców czy przebiegu konkretnych wypadków nie mają tu wiele do rzeczy, jako że nie zaprzeczają faktom jako takim, ewentualnie odnosząc się do ich doprecyzowania, co zresztą ma miejsce na forum obrad historyków z Polski i Ukrainy. Trudno byłoby wskazać również przypadki pochwalania tego rodzaju zbrodni czy wzywania do ich popełnienia – o czym piszą autorzy projektu w jego uzasadnieniu, pozostającym, mówiąc delikatnie, w dość luźnym związku z rzeczywistością, wskazując, iż wobec podobnych działań powinny mieć zastosowanie przepisy Kodeksu Karnego z art. 125. Podstaw do podobnej interpretacji nie widać.

Jaki jest więc sens zapowiadania kar za działania, które nie mają miejsca: ani w Polsce ani na Ukrainie? Najbardziej trafna odpowiedź brzmi zapewne: żaden, jeśli nie liczyć korzyści politycznych dla pomysłodawcy, o czym niżej.

Jeszcze mniej jasna jest kwestia niepojawiająca się co prawda w ustawie, lecz podkreślana przez sympatyków klubu „Kukiz-15”: penalizacji „banderyzmu”. Ustawa nie precyzuje czym ów „banderyzm” jest lub mógłby być, można jednak domniemywać, że autorom pomysłu chodzi o szeroko rozumianą promocję w Polsce postaci lidera OUN, Stepana Bandery. Podobnie jednak jak wyżej, tak i w tym przypadku musi paść pytanie: o co chodzi? Czy w Polsce postać ta jest istotnie promowana? Czy są stawiane pomniki, wieszane portrety Stepana Bandery, organizowane odczyty czy wykłady poświęcone jego osobie i działalności, pozostające w tonie uwielbienia? Odpowiedź brzmi rzecz jasna „nie”.

Po raz drugi więc należy zapytać: jaki sens ma wspomniana ustawa i cały towarzyszący jej szum informacyjny koncentrujący się wokół kwestii „banderyzmu”? Pytanie to pozostaje póki co bez odpowiedzi i nie należy oczekiwać zmiany tego stanu rzeczy.

Zdaje się, że partia „Kukiz-15” po raz kolejny już prowadzi populistyczną walkę z nieistniejącymi wiatrakami (banderyzmu), jak się wydaje próbując poprawić swoje nie najlepsze wyniki sondażowe. Wpływ na ponowne zajęcie się tym tematem mogły mieć także ostatnie wydarzenia związane z ujawnieniem funkcjonowania w Polsce grup osób oddających publicznie cześć Adolfowi Hitlerowi – jak wynika z reportażu wyemitowanego przez telewizję TVN, ich liderem jest osoba blisko związana z jednym z byłych już polityków partii „Kukiz-15”. Wypada więc zadać pytanie, czy ponowne zajęcie się powyższym tematem nie jest przypadkiem nieudolną próbą odwrócenia uwagi od własnych problemów, dużo zresztą poważniejszych niż „gloryfikowanie banderyzmu”?

Jakie będą konsekwencje przyjęcia ustawy dla relacji polsko-ukraińskich? O ile – jak wskazano wyżej – dotyczy ona czysto wirtualnych problemów, należy mieć nadzieję, że żadne, choć oczywiście trudno nie oczekiwać „promocji” tego „sukcesu” w mediach i środowiskach antyukraińskich (przypadkiem zupełnym zwykle równocześnie prorosyjskich). Pozostaje mieć nadzieję, że decydentom po obu stronach granicy wystarczy zdrowego rozsądku dla kontynuowania dialogu i współpracy, która leży we wspólnym interesie Polski i Ukrainy.

Dariusz Materniak

Share Button

Czytaj również

Fot. glavcom.ua

„Pokojowe” oszustwo Putina

Rosja nie przestaje żonglować terminologią związaną z misją pokojową na Donbasie. Reżim Putina próbuje wyjść …