czwartek, 22 Październik, 2020
pluken
Home / Analityka / Ekshumacja wojny
Foto: Radvilė Morkūnaitė-Mikulėnienė/facebook.com
Foto: Radvilė Morkūnaitė-Mikulėnienė/facebook.com

Ekshumacja wojny

Share Button

10 września 1939 roku wobec ofensywy wojsk niemieckich polska armia opuściła niewielkie miasteczko Zagórz niedaleko Sanoka, wówczas ważny punkt tranzytowy pomiędzy Przemyślem i Budapesztem. Po wejściu Niemców ukraińska wspólnota Zagórza, która dotąd sabotowała obronę zorganizowała lokalną administrację, która pomagała tłumić opór przeciwko niemieckiej inwazji.

Również we wrześniu tego samego roku miejscowi ukraińscy aktywiści postanowili przeprowadzić „pogrzeb Polski”. Jak pisze Zbigniew Osenkowski, autor książki „Zagórz nad Osławą”, zaproszono lokalnego greckokatolickiego księdza, ojca Hentysza, który odmówił, gdyż uważał, że to „akcja polityczna, a nie religijna”. Symboliczną „trumnę z Polską” niesiono przez całe miasto, ze śpiewem „przepadła Polska, przepadła na wieki, nie pomogą Francuzi, Anglicy”. „Pogrzeb” odbył się na miejscowym cmentarzu dla zwierząt.

Skąd znam tą historię? Opowiadała mi o tym moja babcia, wówczas 11 –letnia dziewczynka, która później była łączniczką ukraińskiego podziemia. Mój pradziadek Stepan był w tym czasie sołtysem w Zasławiu, przedmieściu Zagórza, gdzie na 800 mieszkańców było tylko kilka polskich i żydowskich rodzin.

Dlaczego moi krewni nie pomagali Polakom, swoim sąsiadom od wieków, walczyć za wspólne państwo przeciwko wrogowi, który później wyrządził tak wielkie krzywdy jednym i drugim? Dlaczego tak radośnie „pochowano” kraj, który ponad 20 lat był „krajem wymarzonym”, za który Polacy zapłacili przegranymi powstaniami, Syberią, setkami tysięcy wygnańców, pokoleniami w niewoli pod cudzą władzą?

Deficyt równości i szacunku

Tragedia tej sytuacji wynikała z niedopuszczenia do myśli o równości narodów: polskiego i ukraińskiego, z niedopuszczenia do zrównania w prawach walki o wolność. Polska, będąc podzieloną przez 150 lat była w stanie wywalczyć swoją niezależność, ale nie była w stanie pozbyć się swojego „imperialnego” stylu.

Lwów należał do Polski od 1349 do 1772 roku, a potem od 1919 do 1939 – a więc ponad 450 lat. To taki polski Singapur, Hongkong czy Gibraltar. Miasto było epicentrum polskości, ale otoczone było przez ukraińskie wioski. Ukraina – to polska analogia francuskiej Algierii czy brytyjskiej Rodezji-Zimbabwe. Ukraińska walka o niezależność była w pewnym sensie antykolonialną – tak samo zresztą jak walka Polski przeciwko Niemcom, Austro-Węgrom czy Rosji.

Czy może „naród-męczennik” być jednocześnie „narodem-kolonizatorem”? Ukraińcy nie byli równymi Polakom obywatelami przedwojennej Polski. Wojna 1918-1919 roku, następnie poniżanie ludności ukraińskiej w międzywojennej Polsce – od zabronienia działalności Ukraińskiego Tajnego Uniwersytetu do „nieformalnego” nakazu przyniesienia metryki do kościoła jako warunku sukcesu i kariery, a następnie burzenia cerkwi na Chełmszczyźnie i pacyfikacji – to wszystko budowało początkowo nieufność, a następnie wrogość Ukraińców do Polski. Rozdawanie ziemi należącej do Ukraińców polskim weteranom wojennym – to faktycznie była polityka kolonizacyjna.

Czy polscy politycy są gotowi uznać, że ukraiński nacjonalizm był „dzieckiem” polskiego? Co stało na przeszkodzie ogłosić międzywojenną Polskę „Rzeczpospolitą narodu polskiego i ukraińskiego”, gdzie mogło mieć miejsce realne partnerstwo dwóch narodów? Czy ukraiński „Sokół-Ojciec” nie powstawał jednocześnie z polskim „Sokołem” (Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” przed I wojną światową – przyp. polukr.net), albo czy OUN nie studiowała metod i sposobów walki opisanych przez Józefa Piłsudskiego, a UPA nie kopiowała metod bojowych struktur AK? Czy wreszcie to praktyka przymusowej polonizacji przed wojną nie wpłynęła na decyzję dokonania przez ukraińskie podziemie „oczyszczenia” terytorium Ukrainy z ludności polskiej?

Walka antykolonialna nigdy nie toczy się bez ofiar: zbyt wielką jest pokusa odpłacenia za wszystkie poprzednie krzywdy poprzednich pokoleń. W czasie tej walki, także we wspominanych już Algierii i Rodezji popełniano zbrodnie.

„Historyczna ofensywa” jako neokolonializm

26 listopada 2015 roku polski senator, profesor Jan Żaryn ogłosił „początek ofensywy historycznej”. Jego porównanie „banderowców” z gazem Sarin, którym zabijano Żydów w obozach koncentracyjnych to jaskrawy przykład brutalnego zaprzeczenia prawu Ukraińców do walki o niezależność, próba uproszczenia i unifikacji całości ukraińskie podziemia oraz jego potępienia.

Traktowanie senatora Żaryna jako marginalnego nie pomaga. Przyjęcie uchwały w sprawie wydarzeń na Wołyniu i uznania ich za ludobójstwo jeszcze przed zakończeniem prac historyków, bez włączenia w ten proces strony ukraińskiej – to pośpieszny akt polityczny. To próba wykorzystania koniunktury wyborczej, stosując najmocniejsze sformułowania do oceny wydarzeń z przeszłości.

Dla przyjęcia wspomnianej uchwały wybrano zły moment. Teraz, gdy część Ukrainy pozostaje pod okupacją, Polacy jak mało kto powinni rozumieć, jak wielką traumę przeżywają Ukraińcy, gdy nawet najmniejsze elementy ukraińskie są niszczone i usuwane na Donbasie i na Krymie – to wszystko może stać się rzeczywistością całej Ukrainy. A przecież armia generała Bezruczko walczyła za Polskę z czerwonymi najeźdźcami pod Warszawą w 1920 roku. Czy Polacy byliby gotowi dzisiaj walczyć za wolną Ukrainę, gdyby była taka potrzeba?

Wojna hybrydowa ma ważny komponent historyczny. Opis Ukrainy jako „projektu” nazistowskich kolaborantów, którzy dokonali ludobójstwa – to ważna część antyukraińskiej propagandy Kremla, moralnego usprawiedliwienia agresji dla Rosjan, ale również „na eksport”. Tak właśnie „historyczna ofensywa” staje się swego rodzaju kolaboracją z Putinem przeciwko Ukrainie.

Wielu z żołnierzy walczących dziś na Donbasie nosi pamięć dziadków, którzy w szeregach UPA walczyli z komunizmem, a potem trafiło do gułagów. Dziś walczą także za Polskę. Czy strona polska nie jest w stanie zrozumieć, że dla nas UPA ma takie samo historyczne znaczenie jak AK dla nich? Jaka byłaby reakcja, gdyby uznać AK za organizację zbrodniczą wobec zbrodni popełnionych przez członków polskiego podziemia w ramach tzw. „akcji odwetowych”?

Istnieje także zagrożenie dla badań historycznych w związku z zaistniałą sytuacją – ukraińscy historycy zajmujący się problematyką zbrodni przeciwko Polakom mogą teraz zostać uznani za „zdrajców”, a polscy – za rewizjonistów, których celem jest kolejne uderzenie w ukraińską pamięć historyczną. Takie podejście cofnęłoby dialog historyczny praktycznie do zera.

Odmęty absurdu

Można sobie wyobrazić, że strona ukraińska podejmie analogiczne działania, nie tylko w celu odpowiedzi, ale i wyprzedzenia działań przeciwnika. Zacząć można od analogicznej rezolucji w sprawie uznania akcji „Wisła” za ludobójstwo, także na forum organizacji międzynarodowych, takich jak Rada Europy. Dalej można stawiać pomniki Ukraińcom zabitym przez Polaków, ustanowić dzień pamięci ofiar ludobójstwa Ukraińców czy pisać w prasie o „katach z AK”.

Tak absurdalnych działań może być więcej, łącznie z ustanowieniem na polskich cmentarzach tablic z napisami o „katach Ukrainy”, analogicznie do działań prowokatorów (wiele wskazuje na to, że rosyjskich), jakie miały miejsce w Polsce wobec ukraińskich mogił i pomników. Można także myśleć o „wymianie” mogił polskich „Orląt” z Lwowa na żołnierzy armii Petlury z Warszawy. Tylko czy taka „deportacja pamięci” pozwoliłaby osiągnąć pokój i porozumienie oraz pojednanie? Pytanie wydaje się być retorycznym.

Na koniec

W „pogrzebie Polski” w 1939 roku brał udział także brat mojej prababci, Tadeusz Hirnjak, który potem zginął walcząc w UPA, broniąc swojej rodziny przed wysiedleniem. Deportowano ich na Wielkanoc 1946 roku, dając 3 godziny na spakowanie się. Nie mniejszą tragedią była deportacja Polaków z Lwowa, którzy również musieli pozostawić rodzinne ulice i mogiły przodków. Taka była cena polsko-ukraińskiego konfliktu, gdy Stalin wyrównywał granice i niszczył życie tak wielu ludzi, rozrywając dwa związane ze sobą jak bracia narody.

Razem powinniśmy przejść trudną drogę. Polska powinna uznać swoją imperialną przeszłość i analogicznie do Wielkiej Brytanii, Francji i innych krajów zerwać z nią, uznając, że traktowała Ukrainę jak kolonię, a także uznać prawo Ukraińców do walki o niezależność. Także Ukraina musi ocenić i potępić tych członków ruchu wyzwoleńczego, którzy dokonywali zbrodni, a także uszanować pamięć ofiar tych zbrodni.

Istnieje potrzeba stworzenia polsko-ukraińskiego formatu szanowania pamięci ofiar i osądzenia winnych zbrodni. Możliwe, że kiedyś powstanie pomnik walczącym z komunistami żołnierzom UPA i AK. Udało się im wywalczyć strategiczne zwycięstwo – ich kraje są dziś wolne i żyją w pokoju. Nadszedł czas, by zakończyć starą wojnę, nie zostawiając przyszłym pokoleniom zemsty w spadku.

Ostap Krywdyk, politolog

Share Button

Czytaj również

Fot. kmu.gov.ua,

Blisko 6,5 tys. chorych na Covid-19 zdiagnozowano na Ukrainie

Ministerstwo ochrony zdrowia poinformowało w sobotę rano o 6410 nowych przypadkach zachorowania i 109 zmarłych …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.