wtorek, 29 Wrzesień, 2020
pluken
Home / Komentarze i opinie / Ukraina i Polska: skute jednym łańcuchem, połączone jednym celem?
Fot. wschodnik.pl
Fot. wschodnik.pl

Ukraina i Polska: skute jednym łańcuchem, połączone jednym celem?

Share Button
Fot. wschodnik.pl
Fot. wschodnik.pl

Na początku października Fundacja imienia Stefana Batorego przeprowadziła w Warszawie interesującą dyskusję, poświęconą polityce bezpieczeństwa Ukrainy i Polski.

Przedstawione tam oceny i wypowiedzi wydają się być pomocne dla analizy stanu obustronnych stosunków i sytuacji politycznej w Europie w ogóle. Wydarzenie odbyło się na tle wzrostu liczby uchodźców w Europie. Czynnik ten jest bardzo wrażliwy dla UE, w której i bez tego nie ma jedności w stosunku do Rosji i Władimira Putina. Polacy zdążyli już pozbyć się związanych z przystąpieniem do NATO obaw w związku z ewentualną rosyjską agresją. Udało im się rozwiązać problemy europejskiej i euroatlantyckiej integracji podczas względnej słabości Rosji, a dziś polscy politycy i eksperci bardzo agresywnie udzielają ukraińskim przedstawicielom rady.

Istnieją dwa kluczowe punkty dla zrozumienia sytuacji: Ukraina w dużej mierze sama jest sobie winna, że straciła szanse, ale pozycja strony polskiej często wyraża się mentorskim tonem. Na początku lat 90-tych udało się przeprowadzić terapię szokową w gospodarce i znacznie zwiększyć swoje znaczenie polityczne po wejściu do Unii Europejskiej, Polska otrzymała wiele przywilejów. Jej konsekwentna linia wsparcia naszego kraju to świadectwo posiadania wizji strategicznej perspektywy obustronnej współpracy. Ale Kijów wydaje się Warszawie niezbyt otwartym na sugestie partnerem. Sytuację pogarsza przeciąganie „Wschodniego Partnerstwa” z powodu wewnątrzpolitycznego kryzysu w Mołdawii i intensywnych umizgów Azerbejdżanu do Kremla.

Polska elita nie do końca zrozumiała zachowanie ukraińskich parlamentarzystów, którzy w kwietniu tego roku przyjęli ustawę o dekomunizacji od razu po przemówieniu z trybuny Rady Najwyższej ówczesnego prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego. W ustawie, jak wiadomo, wymieniono w pozytywnej tonacji UPA, która w Polsce jest postrzegana zupełnie inaczej. I podniesienie tematu „Rzezi Wołyńskiej” ma całkiem logiczne wyjaśnienie. Szereg polskich ekspertów uważa, że kwietniowy incydent w Radzie Najwyższej był jedną z przyczyn porażki Komorowskiego w wyścigu o fotel prezydencki. Warto przy tym zauważyć, że nowy szef RP, Andrzej Duda, na razie nie za bardzo spieszy się do wyciągania ręki do Ukrainy.

W partii „Prawo i Sprawiedliwość”, szykującej dziś pełnowymiarowy polityczny rewanż (25 października w Polsce odbędą się wybory parlamentarne), uważają Petra Poroszenkę za niepotrzebnie proniemieckiego polityka i nie rozumieją, dlaczego Polska nie została zaproszona w charakterze uczestnika negocjacji na temat uregulowania spraw w Donbasie. Przedstawiciele polskiej elity tymczasem dyskutują o tym, czy Ukraina wytrzyma rosyjski atak. Ich opinie w ważnych kwestiach (dostawa śmiercionośnej broni, pomoc gospodarcza dla naszego kraju) są różne. Uznają oni, że polscy wyborcy nie chcą zbliżenia ze strefą konfliktu. Ale z drugiej strony, to właśnie w Polsce i krajach bałtyckich ludzie najbardziej interesują się przejawami wojny hybrydowej – tam rozumieją, że ewentualna porażka Ukrainy przynosi właśnie im bezpośrednie i realne zagrożenie.

W historii ukraińsko-polskich stosunków jest sporo skomplikowanych stron, ale nie mogło być inaczej na „krwawych ziemiach”, jak nazwał amerykański historyk Timothy Snyder terytorium pomiędzy Morzem Bałtyckim i Morzem Czarnym. Dlatego formuła „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” w obecnej sytuacji wygląda wyjątkowo.

Naiwne jest zaprzeczanie, że w Europie czuje się zmęczenie ukraińskimi problemami i brakiem doświadczenia praktycznej integracji tak dużego i do tej pory niereformowanego państwa. Jako adwokat Ukrainy i jej przewodnik Polska otrzyma wiele bonusów, które mogą wzmocnić jej wpływy polityczne w Unii Europejskiej. Tym, którzy wątpią w celowość partnerstwa strategicznego Kijowa i Warszawy, warto zwrócić uwagę na brak Ukrainy na mapie politycznej Europy i perspektywy dla Polski w tym kontekście. Trzeba pamiętać, że z Polską sympatyzuje 58% Ukraińców, co pozwala budować obustronne stosunki na solidnym fundamencie.

Jewhen Magda – Centrum Stosunków Społecznych, Kijów

Tekst ukazał się na łamach portalu Wschodnik.pl

 

Share Button

Czytaj również

Fot. obserwatormiedzynarodowy.pl

Stanisław Żelichowski: geopolityczny wymiar regionu bałtycko-czarnomorskiego – perspektywa Kijowa

Od dawnych czasów potencjał tranzytowy regionu bałtycko-czarnomorskiego, którego Ukraina i Polska stanowią integralną część, był …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.