poniedziałek, 10 Sierpień, 2020
pluken
Home / Wywiady / TV POLwowsku – zachować polskość
polwowsku

TV POLwowsku – zachować polskość

Share Button

polwowskuW powszechnej świadomości Polaków obraz Kresów utrwalił się jako ważne pojęcie, lecz na pewien sposób odległe. Kojarzymy je głównie ze starych fotografii, opowiadań starszych Kresowiaków, lub też kronik dokumentalnych i historycznych. Jak się jednak okazuje, nie jest to jedyna możliwa narracja.

Udowadnia to powstała w 2012 roku internetowa telewizja „POLwowsku”, która jest prowadzona przez grupę młodych, polskich mieszkańców Lwowa. Dziennikarze opowiadają o swoim mieście w fascynujący sposób, relacjonując jego życie zarówno od strony spraw ważnych dla Polski i tutejszych Polaków, jak i pokazując bieżące wydarzenia współczesnego Lwowa. Warto nadmienić, że młodzi reporterzy to entuzjaści-wolontariusze, dla których praca w redakcji to prawdziwa pasja.

O kulisach powstawania i działania telewizji, jej przyszłości, a także o bieżących wydarzeniach na Ukrainie, specjalnie dla Wschodnika opowiada dyrektor telewizji „POLwowsku” Sabina Malinowska.

Sabino, na początku opowiedz nam, skąd wziął się pomysł na telewizję „POLwowsku”?

Sama idea nie pojawiła się od razu. Od zawsze pasjonowało mnie dziennikarstwo, jeszcze w szkole byłam redaktorem naczelnym gazety, a oprócz tego pracowałam również dla programu katolickiego, który jest nadawany we Lwowie. Podczas obchodów stulecia harcerstwa w Krakowie, druh Stefan Adamski zaproponował, aby zaaplikować do harcerskiej telewizji Tropem Dnia, która miała tworzyć materiały podczas wydarzenia. Moja aplikacja została pozytywnie rozpatrzona, zaś w całej ekipie byłam jedyną osobą z Kresów. W Telewizji działały osoby, które nie miały wcześniej styczności z tym medium – wszystko co robiliśmy, było tworzone z pasji. Ciągle na bieżąco się uczyliśmy pod okiem doświadczonych osób z TVP Kraków. Moim największym sukcesem, który do tej pory wspominam było przeprowadzenie specjalnego wywiadu z Panią Prezydentową Anną Komorowską. Byłam wówczas jedyną dziennikarką, której udało się z nią porozmawiać.

Po powrocie do Lwowa nie wiedziałam w jaki sposób mogłabym stworzyć taką telewizję dla Lwowiaków. Jakiś czas później w grudniu miałam przyjemność spotkać się z Bogdanem Borusewiczem. Nasza dyskusja była bardzo dynamiczna. Zauważyłam wtedy, że wielu Polaków myśli, że we Lwowie nie ma już polskości. Pod koniec stycznia, podczas spotkania Związku Kombatantów Lwowskich, rozmawiając z uczestnikami po raz pierwszy przyszedł mi do głowy pomysł, aby uwiecznić ich wspomnienia na wideo. Tak zrodziła się idea, która po miesiącu została skonkretyzowana – stworzenie pierwszej polskiej telewizji na terenie Zachodniej Ukrainy, która byłaby głosem Polaków mieszkających na Kresach. Mieliby ją tworzyć młodzi, działający z pasją Polacy.

Jak wyglądał start projektu? Jakie trudności i wyzwania napotkałaś, rozwijając działalność?

Bez ekipy nie byłoby tego projektu, więc przede wszystkim szukałam chętnych wśród osób, którzy chcieliby stworzyć telewizję wraz ze mną. Nigdy nie zapomnę naszego pierwszego spotkania, to właśnie na nim wspólnie wymyśliliśmy nazwę „POLwowsku”, co łączy nazwę Polski i Lwowa. Dla nas ta nazwa już znaczy więcej… Lwów zawsze łączy ludzi różnej narodowości, w tym Polaków, Żydów, Ormian, Ukraińców i innych. Kultura Lwowa została stworzona pod wpływem każdej z nich, ale największy na nią wpływ mieli właśnie Polacy – baciarskie piosenki nadal są w naszych sercach. Stwarzaliśmy ten projekt aby przekazać część nas, naszego świata, naszego Lwowa. Jednym z największych motywatorów była chęć nagrania, zapisania i pokazania młodzieży tego, co powoli niestety odchodzi w zapomnienie – historii, wartości, oraz to, kim my jesteśmy. Młodzi Polacy muszą znać i pamiętać swoją kulturę, tradycję, swój kraj.

Na samym początku, mieliśmy problem przede wszystkim ze sprzętem, brakiem wiedzy i doświadczenia. Sami Lwowiacy nawet nie spodziewali się powstania takiego projektu. Wspólnymi siłami zrobiliśmy jednak niesamowitą pracę. Staliśmy się pierwszą polską telewizją na terenie Zachodniej Ukrainy, oraz pierwszą polską internetową telewizją na Ukrainie. Po roku działalności w nasze ślady poszedł Kurier Galicyjski, który także zaczął nadawać materiały filmowe w sieci.

Twoja inicjatywa była wtedy czymś zupełnie nowym. Czy zainteresowało się nim MSZ i udzieliło wam wsparcia?

Nie wszyscy od razu nam uwierzyli. Wielu wątpiło czy młodzieży bez większego doświadczenia uda się taka inicjatywa. Jednak dzięki jednemu z naszych przyjaciół– Markowi Horbaniowi, prezesowi LKS Pogoń Lwów, który udostępnił nam swoją kamerę, ten projekt zyskał większą szansę powodzenia (wcześniej próbowaliśmy nagrywać materiały na kamerę z kasetami, co jednak komplikowało nam możliwość zgrania materiałów na komputer).
Na jednym z materiałów, robionych w Katedrze Lwowskiej, podszedł do nas Marian Orlikowski, konsul RP we Lwowie. Pan Konsul był świeżo po przyjeździe do Lwowa i chciał poznać nasze inicjatywy. Nigdy nie zapomnę, kiedy po kilkuminutowej rozmowie opisującej projekt, powiedział mi: „oto moja wizytówka, czekam z projektem w konsulacie…” Od tego momentu, krok po kroku telewizja otrzymała szansę na dofinansowanie i rozwój. Już pod koniec roku otrzymaliśmy kamerę, statyw i inne niezbędne do prowadzenia działalności sprzęty.

Opowiedz nam o ludziach, którzy tworzą Twój zespół redakcyjny. Kim oni są, ilu was jest?

Dziękuje za to pytanie! Telewizja POLwowsku to przede wszystkim ludzie – ich światopogląd, problemy, radości, emocje i sami oni. Ta telewizja różni się od innych tym, że jest stworzona z pasją i całkowitym oddaniem. Zespół redakcyjny podlega rotacji, ale składa się zazwyczaj z 10 -15 osób.

W ekipie mamy osoby w różnym wieku, od 11 do 26 lat, niektórzy jeszcze się uczą, niektórzy pracują. Łączy ich jedno – dla każdego polska kultura i tradycja mają duże znaczenie. Każdy z nich ma możliwość realizowania swoich pomysłów, tworzenia czegoś od siebie, od serca. Jakby nie zmieniała się ekipa, zawsze motywujemy każdego do przejawienia inicjatywy i zrobienia wyjątkowego materiału według jego indywidualnego pomysłu. Niestety nie wszystkie materiały i pomysły zostały zrealizowane. Najczęstszym powodem zaniechania realizacji niektórych materiałów był brak środków finansowych, lub po prostu brak doświadczenia.

W ciągu tych trzech lat, pojawiło się też stanowisko redaktora naczelnego. Redaktorką naczelną była Inka Bezboroda, a obecnie to Krystyna Sałdan (Szandrak). Dziewczyny całkowicie wyszkoliły ekipę i stworzyły już coś więcej niż tylko „POLwowsku”, mówiąc językiem biznesu – stworzyły kulturę zespołową i organizacyjną. Krystynę wspiera w pracy Anna Kunaniec, która jest jej zastępczynią. Redaktor naczelny w naszej ekipie to niesamowite wyzwanie i doświadczenie zarządzania zespołem, które młodzież może zdobyć. Chcę też podkreślić, że stworzyliśmy nie tylko projekt, a całą organizację.

Chciałabym w tym miejscu skorzystać z okazji i bardzo podziękować każdej osobie, która brała lub ciągle bierze udział w „POLwowsku” – dziękuję za każdy pomysł, staranie i wszystkie zrealizowane materiały! Pamiętajcie że do odważnych świat należy, dziękuję że nie baliście się zaprezentować swojego światopoglądu.

Na jakiej zasadzie dobieracie i tworzycie materiały dla kolejnych odcinków?

Mamy cotygodniowe zebrania. Na początku miesiąca każdy z dziennikarzy szuka ciekawych tematów, którymi będzie mógł się zająć. Często też redaktor naczelny sugeruje materiały, które mogą być interesujące dla naszego odbiorcy. Najbardziej cenione są oczywiście większe projekty – takie jak całe cykle tematyczne. Oczywiście, wydarzenia z naszego polskiego środowiska są priorytetem i realizowane są one w pierwszej kolejności. Chcielibyśmy też podkreślić, że warto znać i szanować ofiary innych narodowości, ale trzeba pamiętać o swojej historii. Często zadaję sobie pytanie, czemu w Polsce tak rzadko mówi się o zamordowanych Polakach z Kresów Wschodnich? Mam wrażenie, że niebawem zapomnimy o naszej historii i prawdziwych bohaterach. Celem istnienia Telewizji jest walka o ich pamięć. Nagrywanie i przekazywanie nawet tych bolesnych fragmentów naszej historii. Warto pamiętać, kim my Polacy jesteśmy i co nas łączy.

Twoja telewizja okazała się sporym sukcesem, a w dodatku stopniowo zwiększa swą popularność. Kto was ogląda? Z jakim odbiorem się spotykacie?

Ponieważ mówimy o telewizji internetowej, ogląda nas cały świat – Polska, Ukraina, Niemcy, Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Rosja (coraz częściej), Nowa Zelandia (najbardziej cierpliwi odbiorcy), Białoruś (tuż za Nową Zelandią) i wiele innych krajów. Robimy materiały dla osób, które czują się patriotami i wraz z nami umieją cenić piękno – często mamy materiały o wystawach, wydarzeniach kulturalnych. Pokazujemy Lwów z różnych stron, więc każdy lwowiak lub zamiłowany w tym mieście musi nas obejrzeć . Przez te lata pracy, nasz kanał oglądało ponad 65 tysięcy osób.

Jak do waszej działalności podchodzą Ukraińcy i ukraińskie władze?

Ukraińskie władze z przychylnością spoglądają na nasza działalność. Osobiście uważam, że w kwestii budowy niezależnego, demokratycznego państwa Polska może być przykładem dla Ukrainy.

Minęły już ponad 3 lata od inauguracji kanału. Jakie są dalsze plany na telewizję?

Planujemy niebawem zacząć rekrutację nowych osób do naszej ekipy, a więc mamy przed sobą kolejne wyzwanie. Zobaczymy jakie świeże pomysły przyjdą nam do głów po tym gorącym lecie i czym niedługo zaskoczymy naszych widzów.

Zmieńmy nieco temat. Jak współcześnie wygląda mniejszość polska we Lwowie? Ilu was jest i jak byś oceniła waszą sytuację?

Przede wszystkim chcę podkreślić zasadność określania nas mianem Polaków. Często wszystkich Polaków poza granicami Polski określa się Polonią. W wypadku Kresów, to określenie byłoby błędne – jesteśmy Polakami.
Nasza liczba we Lwowie ciągle się zmniejsza. Jednym z głównych powodów jest niestabilna sytuacja polityczna na Ukrainie, oraz coraz większy ekonomiczny kryzys. Mam wrażenie, że w obecnej sytuacji Polacy we Lwowie czują się pozostawieni bez wsparcia Polski.

Jak Polacy we Lwowie odnosili się do Euromajdanu i odnoszą do ATO?

Nie chcę mówić w imieniu wszystkich Polaków we Lwowie. Mogę jedynie przedstawić swoje spojrzenie na ten temat. Kiedy zaczynał się Euromajdan, u każdego z nas pojawiła się cząstka nadziei, że na Ukrainie wszystko się zmieni i będzie możliwość życia bez łapówek, z nową władzą i jej proeuropejskim podejściem. Znowu odczuliśmy (jak po pomarańczowej rewolucji), że ludzie w końcu są gotowi na zmianę. Tak jak w Polsce mogę częściej usłyszeć negatywne opinii o Unii Europejskiej, tak na Ukrainie większość osób traktuje UE jako szansę na ratunek dla całego państwa. Dla Ukraińców wstąpienie do Wspólnoty to możliwość zaprowadzenia porządku i sprawiedliwości. Ludzie na Majdanie stali i walczyli o sprawiedliwość, o szansę na lepsze jutro dla swoich dzieci. Największe zamieszki w tym czasie odbywały się w Kijowie. Chcę też podkreślić że redaktor naczelna Telewizji „POLwowsku”, Inka Bezboroda na swoje ryzyko pojechała do Kijowa, aby sfilmować te wydarzenia (niestety z przyczyn technicznych nie daliśmy rady tego wyemitować).

Jak wiemy Euromajdan nie zakończył się pomyślnie. Dziś już mówimy o ATO. W tym wypadku powiem, że dużo Polaków tam było (nasi przyjaciele, rodzina). Dziękuję Bogu że wrócili cali. Moim zdaniem, prezydent Ukrainy popełnia błędy, które kosztują wiele ludzkich istnień. Ukraina niestety nie ma wystarczającego zaopatrzenia aby móc stawić czoła na polu bitwy. Mówię to na podstawie doświadczeń mego wujka, który wrócił z ATO. Liczę na to, że Petro Poroszenko skutecznie przeprowadzi negocjacje z separatystami i przestaniemy martwić się, czy jutro zabiorą na front kolejnego członka naszej rodziny.

Na Ukrainie toczy się obecnie wojna. Choć Lwów leży prawie 1000 km od linii frontu, to czy konflikt w pewien sposób jest widoczny także tutaj?

We Lwowie jest spokojnie, chociaż były próby wzniecania zamieszek. Dopóki we Lwowie większość stanowią lwowiacy – w mieście będzie bezpiecznie. W naszym wypadku odczuwa się przede wszystkim kryzys ekonomiczny oraz wzrost bezrobocia spowodowany restrukturyzacjami, oraz wycofywaniem się zagranicznych inwestorów. Konflikt na wschodzie powoduje też napływ pewnej liczby uchodźców i przesiedleńców do Lwowa. Sytuacja w mieście jest dynamiczna i ciągle się zmienia. Bardzo ciężko jest prognozować gdzie będzie Lwów za dwa lata.

Czy chcesz przekazać coś na koniec dla naszych czytelników?

Przede wszystkim zapraszam do oglądania telewizji „POLwowsku”, która tworzona jest dla was z sercem!
Chciałabym tylko jeszcze raz wspomnieć, żeby każdy, kto uważa się za Polaka pamiętał o tym skąd pochodzi, jaka jest jego historia i o tym, że nas łączy Bóg, Honor i Ojczyzna.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Michał Radecki
Sabina Malinowska – lwowianka i Polka z urodzenia. Założycielka, a także dyrektorka telewizji „POLwowsku”, aktywnie uczestniczy w życiu mniejszości polskiej na Ukrainie. Absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, a także Akademii Młodych Dyplomatów. Obecnie pracuje i mieszka w Krakowie.

Artykuł ukazał się na portalu Wschodnik.pl

 

Share Button

Czytaj również

Fot. uk.wikipedia.org

Oksana Jurynets: rosyjska agresja nie zakończy się na Gruzji czy Ukrainie

Z Oksaną Jurynets, deputowaną do Rady Najwyższej Ukrainy VIII kadencji, członkiem ukraińskiej Delegacji Parlamentarnej przy …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.