poniedziałek, 28 Wrzesień, 2020
pluken
Home / Wywiady / Ukraina już jutro może stać się drugą Polską
levi

Ukraina już jutro może stać się drugą Polską

Share Button

leviWywiad z francuskim filozofem Bernardem – Andri Levi’m

Bernard Andri-Levi to francuski filozof, pisarz, reżyser i komentator polityczny. Jest jednym z założycieli szkoły „Nowej Filozofii”, krytycznej do współczesnego marksizmu.

28 maja w Lwowskim Narodowym Teatrze Akademickim Opery i Baletu im. Sołomii Kruszelnickiej rozpocznie się wystawa dzieł Bernarda-Andri Levi’ego „Hotel Europa” poświęcona wydarzeniom na Majdanie.

Levi to znany przyjaciel Ukrainy, który wspierał Euromajdan, utrzymuje również bliskie kontakty z prozachodnimi politykami na Ukrainie. Dołożył wielu starań, aby przekazać zachodnim społeczeństwom, w tym zwłaszcza środowiskom intelektualistów prawdę o wydarzeniach na Ukrainie. Podczas olimpiady zimowej w Soczi, Levi wzywał europejskich sportowców, aby odmówili wzięcia udziału w zmaganiach na znak protestu wobec agresywnej polityki Kremla.

W marcu tego roku pojawiła się informacja, że Levi stał się j ednym z najaktywniejszych uczestników zainicjowanego przez Dmytro Firtasza tzw. „Planu Marshalla” dla Ukrainy. W związku z tym Bernard-Andri Levi udzielił wywiadu portalowi Zaxid.net, choć rozmowa dotyczyła także wielu innych kwestii.

Przyjęło się uważać Francję za prorosyjską. Jednak Pan stanął po stronie Ukrainy. Co Pana do tego skłoniło?

Po pierwsze nie zgadzam się z tym, że Francja jest całkowicie prorosyjską. Oczywiście, jest to prawdą w odniesieniu do Frontu Narodowego, jest też zgodne z prawdą w przypadku skrajnie prawicowych sił, które mają faszystowskie skłonności i które mają pewne wpływy w kraju. Ale nie dotyczy to rządu i prezydenta Francois Hollande’a, który wspiera prezydenta Poroszenkę.

Jeśli chodzi o mnie, to bardzo proste: walka o wolność, jaką prowadzę już prawie 40 lat, moja walka o prawo i prawa człowieka, przeciw wszelkim przejawom faszyzmu i za demokrację, moja walka przeciw nacjonalizmom i za Europę – to wszystko zaprowadziło mnie na Ukrainę.

To oczywiście nie znaczy, że Ukraina nie powinna pracować nad przemyśleniem swojej przeszłości. Wiem, że we Lwowie na przykład trzeba bardzo wiele zrobić, aby uszanować pamięć setek tysięcy żydów, których zamordowali naziści. Ale jeśli wybierać między Putinem i Poroszenką czy Andrijem Sadowym – przepraszam, ale antyfaszysta, za jakiego siebie uważam, bez cienia wątpliwości wybierze Poroszenkę lub Sadowego.
Jest Pan znany jako „przyjaciel Petra Poroszenki”, miał Pan wkład w jego sukces wyborczy. Czy obecnie nie odczuwa Pan rozczarowania w związku z jego działalnością jako prezydenta?

W żadnym wypadku nie jestem rozczarowany. Prezydent kieruje krajem w nadzwyczaj trudnych warunkach. Musi prowadzić wojnę, prawdziwą wojnę, a nie tylko taką zwykłą operację ochrony porządku przeciwko bandom separatystów. Ma sojuszników, w Europie i w USA, którzy przez cały czas działają tak, że mogą pozostawić Ukrainę samą sobie. I mimo wszystko on trzyma swój kurs na zmiany. Nie poddaje się naciskom, nie idzie na ustępstwa żadnym prywatnym interesom. Wdraża reformy, nawet jeśli są one niepopularnymi. Gdy gubernator wielkiego obwodu, wsparty prywatną armią rzuca mu wyzwanie w centrum Kijowa, on wzywa go do siebie, rozmawia jak mężczyzna z mężczyzną i ustawia go na swoim miejscu. To wszystko zasługuje na podziw. Jako dla człowieka, który kieruje państwem w czasie wojny. To nadzwyczajna, bezprecedensowa sytuacja.

Pełny tekst artykułu dostępny na portalu Wschodnik.pl

 

Share Button

Czytaj również

Fot. uk.wikipedia.org

Oksana Jurynets: rosyjska agresja nie zakończy się na Gruzji czy Ukrainie

Z Oksaną Jurynets, deputowaną do Rady Najwyższej Ukrainy VIII kadencji, członkiem ukraińskiej Delegacji Parlamentarnej przy …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.