wtorek, 7 Kwiecień, 2020
pluken
Home / Komentarze i opinie / Serhij Lowoczkin: w oczekiwaniu rewanżu
Levochkin-Sergej-Vladimirovich_origin

Serhij Lowoczkin: w oczekiwaniu rewanżu

Share Button

lowoczkinZa czasów rządów Wiktora Janukowycza Serhij Lowoczkin był praktycznie wszechmocnym. Jako szef Administracji Prezydenta Ukrainy miał nie tylko bezpośredni dostęp do ówczesnego przywódcy, ale również mocną pozycję w środowisku związanym z Partią Regionów, której nie osłabiło nawet wzmocnienie wpływów tzw. „Rodziny” Janukowyczów, w tym zwłaszcza starszego syna prezydenta, Ołeksandra. Właśnie Lowoczkina powiązywano z ideą tzw. „Majdanu bez polityków”, który rozpoczął się w dniu, kiedy ówczesny rząd Ukrainy odmówił podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską i jaki de facto zakończył się w dniu, w którym doszło do brutalnego rozpędzenia manifestacji studentów. Ucieczka Janukowycza oznaczała również osłabienie wpływów byłego szefa jego administracji, jednak nie zamierza on wycofać się z aktywnego uczestnictwa w polityce. Obecnie jest deputowanym do Rady Najwyższej z ramienia „Bloku Opozycyjnego” i według niektórych informacji ma szansę zostać kolejnym premierem Ukrainy. I chociaż takie plany jak na razie mogą wywoływać co najwyżej ironiczny uśmiech, to Lowoczkina i jego roli w ukraińskiej polityce nie można lekceważyć.

Złota era

W polityce Serhij Lowoczkin pojawił się jeszcze w czasie rządów Leonida Kuczmy, ale i w okresie prezydentury Wiktora Juszczenko wiodło mu się nie najgorzej. W 2004 powstała spółka RosUkrEnergo, która do 2009 roku była pośrednikiem w dostawach gazu z Rosji przez Ukrainę do Europy. Z tą firmą byli związani trzej ludzie: Dmytro Firtasz, Jurij Bojko i właśnie Serhij Lowoczkin. Byli oni nazywani „grupą RosUkrEnergo”. W 2009 roku na skutek działań ówczesnej premier Tymoszenko spółka została odsunięta od pośredniczenia w dostawach gazu, a w 2014 roku ostatecznie zlikwidowana.

Zwycięstwo w 2010 roku, jakie odniósł Wiktor Janukowycz w wyborach prezydenckich stało się początkiem „złotej ery dla Serhija Lowoczkina i jego otoczenia. Jurij Bojko zajął stanowisko wicepremiera, a sam Lowoczkin stanął na czele Administracji Prezydenta. Warto zauważyć, że nie dotyczyły go praktycznie żadne konflikty, jakie w rok-dwa po zwycięstwie Janukowycza rozpoczęły się w rządzącej Partii Regionów – jako że każde ze stronnictw polityczno-biznesowych i oligarchicznych chciało maksymalnie skorzystać z dojścia do władzy. Walka o wpływy stała się szczególnie ostra po pojawieniu się tzw. „Rodziny” – grupy najbliższych przyjaciół i stronników starszego syna Wiktora Janukowycza. Tak zwani „młodzi reformatorzy” dążyli do objęcie kluczowych stanowisk w aparacie wykonawczym i zaczęli stopniowo wypierać starsze pokolenie polityków Partii Regionów, tak z polityki jak i z biznesu. Po kilkumiesięcznych zmaganiach władzę wewnątrz formacji rozdzielili pomiędzy siebie: „Rodzina”, Rinat Achmetow i Serhij Lowoczkin.

Jedna „Rodzina” nie była w dłuższym okresie czasu zainteresowano sytuacją „trójwładzy” w partii i aktywnie poszerzała swoje wpływy. Rosnące apetytu „młodych reformatorów” wskazywały wyraźnie, że ktoś będzie musiał być wcześniej czy później przegranym i właśnie to doskonale rozumiał Lowoczkin, dążąc do wsparcia wydarzeń na Majdanie. Przy czym nie chodziło o bezpośrednie wsparcie, choć to właśnie jego uznaje się za twórcę wspomnianej wcześniej koncepcji „majdanu bez polityków”. Według jednej z wersji Serhij Lowoczkin od samego początku planował przewrót aby pozbawić władzy Janukowycza i tym samym uwolnić się od zagrożenia ze strony „Rodziny”.

Władca marionetek

Ale nawet jeśli jego koncepcja była właśnie taką, jak opisano wyżej, to jej realizacja nie udała się z zgodnie z planem. Od zeszłego roku grupa RosUkrEnergo po raz pierwszy od 2006 roku nie kontroluje kluczowych stanowisk w kraju, a jeden z trzech jej liderów – Dmytro Firtasz przebywa w Wiedniu w oczekiwaniu na decyzję o ekstradycji do USA, gdzie ma zostać postawiony przed sądem.

Z osłabienia grupy skorzystali inni oligarchowie, zwłaszcza Ihor Kołomojski. Cała Ukraina była świadkiem ekonomicznej wojny pomiędzy nim, a Lowoczkinem, który transmitowały należące do nich telewizje – „1+1” i „Inter”. Ale nie chodzi tylko o biznes.

Serhij Lowoczkin dąży do tego, aby „wkładać jajka do różnych koszyków” i myśleć strategicznie o odbudowie wpływów. Pierwsza próba miała miejsce podczas ostatnich wyborów parlamentarnych, gdy sfinansował od razu kilka projektów politycznych. Pierwszy i największy – „Blok Opozycyjny” był w stanie dostać się do parlamentu, a w jego szeregach znalazło się kilkudziesięciu byłych członków Partii Regionów, w tym sam Lowoczkin oraz Jurij Bojko. Nie mają oni jednak pełnego wpływu na frakcję – są tu także ludzie Rinata Achmetowa, a także Nowińskiego. Tak czy inaczej frakcja liczy zaledwie 40 deputowanych, pozostaje w głębokiej opozycji i nie ma żadnego wpływu na procesy polityczne w parlamencie. Inny projekt grupy – „Silna Ukraina” na czele z Serhijem Tihipko poniósł porażkę w wyborach, podobnie jak „Hromadska pozycja” Anatolija Hrycenko, która również wiązana jest z Lowoczkinem (faktycznie tak Hrycenko jak i Lowoczkin temu zaprzeczają).

Do Rady trafiła także „Partia Radykalna” Olega Liaszko, którą już otwarcie nazywa się projektem politycznym Serhija Lowoczkina. Faktycznie, jej rezultat okazał się być gorszym od oczekiwanego – za to można „podziękować” Ihorowi Kołomojskiemu, który z pomocą podległych mu mediów w ciągu paru miesięcy kampanii przedwyborczej był w stanie wpłynąć na poziom poparcia dla „Radykałów”. Była to część nie tyle politycznej, co ekonomicznej wojny – większe poparcie dla „swoich” formacji pozwoliłoby Lowoczkinowi wzmocnić pozycję polityczną w biznesie, co rzecz jasna nie było na rękę Kołomojskiemu.

Ale finansowanie całych partii przez grupę RosUkrEnergo to nie wszystko – jej ludzie weszli także do spisów wyborczych Bloku Petra Poroszenko, głównie za pośrednictwem partii UDAR, której politycy współpracowali zarówno z Firtaszem jak i pośrednio z Lowoczkinem. Ocenia się, że w partii prezydenckiej jest około 10 deputowanych w ten czy inny sposób powiązanych z byłym szefem Administracji Prezydenta. Jednak warto przy tym zauważyć, że większość z nich po wyborach przeorientowała swoje sympatie w kierunku urzędującego prezydenta i nie chce wiązać się więcej z byłym „regionałami”.

Plany: fotel premiera?

Można stwierdzić, że obecne wpływy Lowoczkina nie odpowiadają jego ambicjom. Mimo tego, nawet obecne aktywa oligarchy mogą być zagrożone, jako że niedawno grupa deputowanych z „Frontu Ludowego” zwróciła się do Prokuratury Generalnej z żądaniem wyjaśnienia, w jaki sposób Firtasz i Lowoczkin uzyskali kontrolę nad telewizją „Inter” i skąd mieli na to pieniądze (mowa o sumie ok. 2,5 mld dolarów). Jak na razie jest zbyt wcześnie by mówić o perspektywach tej sprawy, ale jeśli Lowoczkin i Firtasz stracą kontrolę nad telewizją, ich wpływy znacząco zmniejszą się.

Jednak sam Serhij Lowoczkin nie zamierza się poddawać. Przedstawiciele „Bloku Opozycyjnego” razem z kilkoma byłymi członkami Partii Regionów ogłosili pod koniec marca stworzenie tzw. „rządu opozycyjnego”. Lowoczkin jak na razie nie ogłosił o wejściu w jego skład, ale zapowiedział udział w jego pracach. Trudno oczekiwać jakichś konkretnych rezultatów z prac „gabinetu cieni”, ale chodzi o coś innego: w przededniu wyborów do władz lokalnych imitacja opozycyjnej działalności pozwala prowadzić aktywną kampanię wyborczą w sferze informacyjnej. Eksperci otwarcie nazywają stworzenie „rządu opozycyjnego” elementem technologii PR, zorientowanej na wybory, a także na zachodnich partnerów Ukrainy – by pokazać im, że nie wszyscy byli członkowie Partii Regionów są skorumpowani, a także by pokazać, że są oni gotowi zmienić obecną władzę, gdyby zaszła taka potrzeba. Ostatnie pojawiły się także doniesienia, że Serhij Lowoczkin rozpoczął własną kampanię medialną w amerykańskich mediach, w której przedstawia siebie jako kolejnego premiera Ukrainy, którego program polityczny jest w stanie położyć kres kryzysowi gospodarczemu i wojnie.

Nawet jeżeli takie plany wyglądają na tą chwilę komicznie – bo w tej chwili mało kto wierzy w możliwości rewanżu byłych „regionałów”, to działania przez nich podejmowane są zorientowane na osiągnięcie dobrego rezultatu w najbliższych wyborach. Oprócz tego Serhij Lowoczkin nie ukrywa swoich nadziei na przeprowadzenie jeszcze jednych wcześniejszych wyborów do parlamentu – zwłaszcza po ostatnich danych ośrodków badania opinii publicznej z których wynika, że partia obecnego premiera Ukrainy ma poparcie wynoszące zaledwie ok. 4%, co jest oczywistą konsekwencją braku zaufania do Arsenija Jaceniuka. Ewentualne kolejne wybory do Rady Najwyższej dałyby możliwość zrealizowania większej ilości politycznych projektów i znacznie umocniłyby wpływ Lowoczkina na parlament – a stamtąd na stanowisko premiera już niedaleko…

Iryna Hamryszczak

Share Button

Czytaj również

Fot. 24tv.ua

Farbowany tankowiec czyli kij i marchewka między Kijowem a Moskwą

Zatrzymanie w porcie Izmaił rosyjskiego tankowca „Neyma”, dokonane przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy, Prokuraturę Wojskową i …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.