poniedziałek, 5 grudzień, 2022
pluken
Home / Komentarze i opinie / Szlak do eskalacji…
armia_kl

Szlak do eskalacji…

Share Button

… jaki już przechodziliśmy. Na fali burzliwych wydarzeń wewnątrz Ukrainy, skandalów biznesowych powiązanych z Igorem Kołomojskim, co zaczyna powoli przypominać powstanie milionerów przeciwko miliarderom pod hasłami walki ze starymi korupcyjnymi schematami (chciałoby się wierzyć że nie tylko po to aby zastosować nowe, ale faktycznie wobec wymogów kredytodawców), Ukraina powoli, ale nieuchronnie zbliża się do wojny.

Przyjęcie poprawek w ustawie o szczególnym statusie tymczasowo okupowanych terytoriów, szczególnie w kwestiach dotyczących realizacji umów z Mińska – wycofania nielegalnych ugrupowań zbrojnych, zachowanie suwerenności Ukrainy nad tymi obszarami, wybory lokalne zgodnie z ukraińskim prawodawstwem, a także kwestie wypłat świadczeń socjalnych – wszystko to według Kremla i jego marionetek z DNR i ŁNR dogłębnie pokazało nieefektywność porozumień z Mińska z ich punktu widzenia. Terroryści nie otrzymali legitymizacji, chociaż nadal kontrolują te same obszary, które przyznano im na mocy pierwszego porozumienia w Mińsku, a nawet je powiększyli. Dlatego właśnie wznowienia otwartego konfliktu należy oczekiwać w najbliższym czasie. Powód do rozpoczęcia działań wojennych znalazłby się nawet bez wspomnianych wcześniej decyzji Rady Najwyższej Ukrainy, jako że wojna to instrument rosyjskiej polityki wobec Ukrainy. Bez wojny i grabieży nie mogą istnieć bandyckie republiki. Pod ostrzałem artylerii i przy propagandowych opowieściach o „oprawcach z junty” łatwiej jest przekonać społeczeństwo by nadal znosiło brak wypłat emerytur i pensji, główne przyczyny niepokojów. Im dłużej DNR i ŁNR pozostają bez wojennych stymulantów, tym większa część lokalnych mieszkańców widzi brak podstaw do funkcjonowania obu tak zwanych republik i tym śmieszniej wyglądają atrybuty władzy w rękach kierowników DNR i ŁNR. Takie działania jak stworzenie „służby celnej” nie rozwiązują problemu – dochodzi przy tym do niemal komediowych epizodów, gdy „inspektorzy” wobec braku możliwości zarekwirowania czegokolwiek proszą o „litr benzyny dla młodej republiki”. Oba twory jakie powstały na Donbasie nie są w stanie funkcjonować bez zewnętrznego wsparcia – ze strony Rosji lub Ukrainy. Gdy nie ma już czego ukraść, jedynym wyjściem jest parcie do wojny.

Dlatego właśnie nie dziwi wzrastają liczba ostrzałów, zastosowanie rzekomo wycofanych GRAD-ów przeciwko ukraińskim wojskowym, którzy jak na razie dotrzymują porozumień z Mińską stosując w odpowiedzi tylko broń strzelecką. Tak samo kończyły się wszystkie poprzednie zawieszenia broni, kiedy działania wojsk rosyjsko-terrorystycznych powoli zmieniały rozejm w otwarte działania zbrojne na poszczególnych odcinkach frontu. Jednak tym razem będzie zapewne nieco inaczej: bojownicy koncentrują znaczne ilości ludzi, sprzętu i amunicji, korzystając z węzłów kolejowych w Debalcewie i Iłowajsku. Trwa także ćwiczenie oddziałów, w których 80% stanów osobowych to obywatele Federacji Rosyjskiej. Z kolei Rosja przeprowadza ćwiczenia wojskowe, jednocześnie powoli zmieniając Krym w wielką bazę wojskową. Intensywność kolejnej fazy konfliktu może być większa, niż miało to miejsce do tej pory. DNR i ŁNR chcą powrotu terytoriów, które były wiosną zeszłego roku objęte tzw. „referendum” i które mają „legalne” podstawy by wejść w skład republik. Dlatego głównymi celami będą przede wszystkim większe miasta regionu takie jak Mariupol, Artemiwsk, Słowiańsk, Kramatorsk, Lisiczańsk, Krasnyj Liman, Sewerodonieck.

Nie należy także zapominać o strategicznych celach Rosji na Ukrainie. Coraz więcej jest inscenizowanych masowych zamieszek w Odessie, gdy 20-30 osób wychodzi na 2-3 minuty z transparentami na akcję protestu podczas których rzucane są kamienie i przewracane samochody. Takie działania są filmowane przez operatorów kamer rosyjskich telewizji i trafiają na pierwsze strony wiadomości dla rosyjskiej „watnej” publiczności aby uzasadnić działania Rosji wobec Ukrainy. Obok Odessy podobnych niepokojów należy oczekiwać także w Charkowie – od początku roku w obu miastach zanotowano łącznie ponad 20 ataków terrorystycznych.

Wojna, jaką rozpoczął Poroszenko przeciwko oligarchom, głównie przeciwko Kołomojskiemu i jego ludziom dążącym do utrzymania szlaków przemytu i „kieszonkowych” armii (batalionów ochotniczych, finansowanych przez oligarchę – przede wszystkim Dniepr-1 i Dniepr-2) dla obrony interesów imperium biznesowego „Prywat”, może stać się kolejnym czynnikiem destabilizacji społecznej nie tylko w obwodzie dniepropietrowskim ale także w Charkowie i Odessie. Zwłaszcza teraz, w czasie obowiązywania zawieszenia broni trwający konflikt wewnętrzny jest doskonałą pożywką dla rosyjskiej propagandy. Walka o władzę i wpływy faktycznie powinny ustąpić zdrowemu rozsądkowi i potrzebie zjednoczenia wobec zagrożenia ze strony zewnętrznego wroga, jakie może i przyczaił się, ale bez wątpienia przygotowuje się do kolejnego skoku.

Walerij Krawczenko

Share Button

Czytaj również

Źródło: http://polinard.org/analytics/tomash-liakhovskyi-psevdoreferendumy?fbclid=IwAR2BkNEexL87AAMTRo4TdK12SMZZrhzQzshIUoEjZFVmT0bS2DfCZgXN4qg

Dr Tomasz Lachowski: tzw. „pseudoreferenda” są kolejnym przejawem rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie

Kreml przystąpił do kolejnej eskalacji nie tylko szokując własnych obywateli zapowiadaną mobilizacją, ale także pospiesznie …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.