wtorek, 6 grudzień, 2022
pluken
Home / Komentarze i opinie / Krym: rok bez Ukrainy
Fot. unn.com.ua
Fot. unn.com.ua

Krym: rok bez Ukrainy

Share Button

6057911-rosyjski-zolnierz-na-krymie-643-38516 marca na Krymie odbyło się tak zwane „referendum” w jakim mieszkańcy Półwyspu prawie jednogłośnie zdecydowali o wejściu w skład Federacji Rosyjskiej – „za” opowiedziało się 95% głosujących. Zaledwie dwa dni później, 18 marca, Federacja Rosyjska wykonała „wolę narodu”. Po roku jaki minął od tych wydarzeń żaden kraj na świecie nie uznał przyłączenia Krymu za zgodne z prawem, a Ukraina ogłosiła go terytorium tymczasowo okupowanym, przy czym sam Półwysep został praktycznie odcięty od świata.

Podarunek od Chruszczowa

Aneksję Krymu w Rosji nazywa się „historyczną sprawiedliwością” – mówi się, że do składu Ukraińskiej Republiki Radzieckiej Krym wszedł dopiero w 1954 roku, a kiedy rozpadł się ZSRR granice wyznaczono zgodnie z granicami dawnych republik i tylko dlatego Krym pozostał w składzie Ukrainy.

Rzadko wspomina się jednak o tym, że Krym znalazł się w składzie Ukrainy właśnie z woli samej Rosji. Rzecz w tym, że po wojnie Półwysep był faktycznie całkowicie zrujnowany, a jego gospodarka była w dramatycznym stanie. Terytorialna bliskość i zależności ekonomiczne dawały możliwości rozwoju, dlatego właśnie włączenie w skład Ukrainy rozwiązało większość najpoważniejszych problemów: zaopatrzenia w wodę pitną i dla celów nawadniania upraw na suchych stepach.

Właśnie dlatego przekazanie Krymu Ukrainie było nie tyle podarunkiem, co ekonomicznym jarzmem: zniszczona przez II wojnę światową Ukraina była zmuszona ratować także i Półwysep, przy czym nawet po upływie blisko 70 lat nie stał on się dostatecznie rozwiniętym i samowystarczalnym. Finansowo Krym był w stanie zabezpieczyć samodzielnie jedynie 40% swoich potrzeb, cała reszta to finansowanie dotacyjne z budżetu Ukrainy. 80% żywności było dostarczane z Ukrainy „kontynentalnej”, podobnie jak 80% wody pitnej, 85% energii, 34% gazu ziemnego i 100% usług telekomunikacyjnych.

W izolacji

Powyższe liczby pokazują, że bez Ukrainy Krym nie jest w stanie funkcjonować. Dla Ukrainy Krym to półwysep, dla Rosji – wyspa. W ciągu ostatniego roku został praktycznie odcięty od cywilizacji. Połączenia kolejowe z Ukrainą zostały wstrzymane, podobnie jak połączenia lotnicze wobec obowiązujących sankcji. Jedyna droga na Krym to droga morska, ale to zbyt mało. Prosty przykład: dla zabezpieczenia podstawowych potrzeb żywnościowych potrzeba co najmniej 500 ciężarówek towarów. Tymczasem możliwości przeprawy promowej w Cieśninie Kerczeńskiej to nie więcej jak 90 ciężarówek dziennie.

Dopóki pomiędzy brzegami Cieśniny Kerczeńskiej nie zostanie zbudowany most (projekt rzekomo jest opracowywany, ale ta inwestycja będzie nie tylko droga, ale i trudna do zrealizowania od strony technicznej), dostęp do Krymu będzie praktycznie odcięty. Właśnie dlatego kolejnym celem Putina może być dążenie do stworzenia korytarza lądowego na Krym – inaczej, zamiast wielkiej zdobyczy powstanie wielka ekonomiczna dziura, która będzie pożerać więcej i więcej środków finansowych.

Jednak rok temu o takich niuansach nikt nie mówił. Po aneksji obiecywano wiele. Władimir Putin jeszcze w 2014 roku obiecał przekazać 2 miliardy rubli na modernizację służby zdrowia, stworzenie własnych sił zbrojnych, rozwiązanie „historycznych problemów” Tatarów krymskich, wprowadzenie trzech języków państwowych: rosyjskiego, ukraińskiego i tatarskiego. Obietnice składał także premier Dmitrij Miedwiediew, m.in. rozwiązania kwestii zależności energetycznej od Ukrainy i problemu deficytu wody pitnej. Jednak żadnej z tych obietnic nie wykonano. Pensje i emerytury co prawda wzrosły, ale tylko u pracowników sfery budżetowej, a poza tym ten wzrost został zniwelowany wzrostem cen żywności: najbardziej podrożały jajka (183%) i owoce (112%), poza tym mięso, ryby i alkohol. Ogólnie rzecz biorąc wzrosty cen wyniosły od 45% do 180%.

Problemy gospodarcze pojawiły się we wszystkich sferach. Liczba turystów odwiedzających Półwysep zmniejszyła się trzykrotnie – w 2014 roku Krym odwiedziło 2,5 miliona turystów wobec 7 milionów rok wcześniej. Spadła produkcja przemysłowa – w Sewastopolu o 80%, a np. połowy ryb – o 60%. Zmniejszyła się również liczba przedsiębiorstw – ze 120 tysięcy do 24-25 tysięcy w ciągu 2014 roku.

Z paszportem ale bez praw

Jeszcze jedna grupa problemów z jakimi boryka się Krym to kwestia tożsamości. Rzecz w tym, że po tzw. zjednoczeniu wszyscy mieszkańcy Półwyspu stali się automatycznie obywatelami Rosji i powinni otrzymać rosyjskie paszporty. Można było co prawda odmówić przyjęcia obywatelstwa, ale to równało się konieczności wyjazdu na Ukrainę „kontynentalną” – z ukraińskim paszportem nie można zostać przyjętym do pracy, nie można prowadzić działalności gospodarczej, sprzedać lub wynająć mieszkania. Obowiązek przerejestrowania został nałożony także na osoby prawne. Właśnie inny system podatkowy i inne zasady prowadzenia działalności gospodarczej stały się przyczyną ucieczki tak wielu przedsiębiorców na Ukrainę. Nadal nierozwiązane pozostają kwestie uznania dyplomów, rachunków bankowych i depozytów. Z kolei wielu z tych, którzy przyjęli obywatelstwo rosyjskiego Krymu znalazło się w trudnej sytuacji, bez możliwości wjazdu na Ukrainę czy otrzymania wizy innego kraju – w całym świecie Krym nadal pozostaje republiką autonomiczną w składzie Ukrainy.

Bardzo mocno pogorszyła się również sytuacja w sferze praw i swobód obywatelskich. Według ocen Amnesty International, na Krymie stosuje się szereg praktyk zastraszania mieszkańców. Co najmniej siedem osób zniknęło bez wieści po aneksji Krymu, jedna z nich została znaleziona martwa ze śladami tortur. Prześladowania dotyczą proukraińskich i tatarskich aktywistów, także środków masowego przekazu. Faktycznie zabronione zostały protesty, funkcjonowanie niezależnych organizacji, także w sferze praw człowieka.

„Nasz Krym”

Wszystkie te problemy nie przeszkadzają części mieszkańców Krymu cieszyć się z „powrotu do domu”. Starsi mieszkańcy od dawna marzyli o powrocie Związku Radzieckiego, by mogli „umrzeć w domu” – dlatego rocznicę aneksji świętowano tydzień. Ofiary kremlowskiej propagandy wierzą w istnienie „kijowskiej junty”, „banderowców” i w to, że gdyby nie Rosja, to na Krymie byłaby taka sama wojna jak w Donbasie. Nie rozumieją, że gdyby nie Rosja, nie byłoby ani aneksji ani wojny w Donbasie.

W samej Rosji entuzjazm z powodu włączenia Półwyspu do Federacji Rosyjskiej mocno opadł. Obecnie coraz więcej ludzi wątpi, czy przyłączenie Krymu było warte tych ekonomicznych problemów, które rozpoczęły się wskutek aneksji, która stała się bezpośrednią przyczyną zastosowania sankcji wobec Moskwy. 22 marca w Sankt-Petersburgu aktywiści organizacji „Demokratyczny Petersburg” przeprowadzili akcję pt. „Cena Krymu”, podczas której wystąpili przeciwko aneksji, jaka stała się przyczyną izolacji Rosji, zwiększenia wydatków na zbrojenia, zmniejszenia płac i wydatków na opiekę zdrowotną i inne potrzeby społeczne.

Do domu przez Hagę

Obecnie znacznie więcej uwagi poświęca się wydarzeniom w Donbasie, jednak i o Krymie nie zapomina się w Ukrainie: powrót Półwyspu do Ukrainy jest jednym z punktów omawianych w czasie rozmów z Putinem. Prezydent Poroszenko kilkakrotnie i dobitnie stwierdził, że Krym to część Ukrainy, mimo, że wielokrotnie pojawiały się informacje o rzekomym targowaniu się z Rosją (uznanie aneksji w zamian za wycofanie wojsk z Donbasu). „Jestem pewien, że wygramy ekonomiczne, demokratyczne zmagania o świadomość i nastrój Krymczan, dlatego, że będziemy bardziej efektywni, nieskorumpowani i wolni. I poziom życia na Ukrainie będzie o wiele wyższy – i to jest jedyna droga, aby wygrać naszą bitwę o Krym” – powiedział Poroszenko w rocznicę aneksji.

Pojawiła się jednak także możliwość, że spór będzie można rozpatrzeć na forum sądów międzynarodowych. Podstawy do tego dał sam Władimir Putin. W rocznicę aneksji w rosyjskich kanałach telewizyjnych wyemitowani film pt. „Krym – szlak do ojczyzny”. W tym filmie rosyjski prezydent ze szczegółami opowiada jak odbywała się aneksja i ta wersja wydarzeń znacznie różni się od tej, jaka obowiązywała do tej pory. Jeszcze rok temu Władimir Putin twierdził, że ukraińscy wojskowi byli blokowani siłami „krymskiej samoobrony”, a Rosjanie nie brali w tym udziału. Tym razem przyznaje jednak, że nie było żadnej „samoobrony”, ale miała miejsce operacja wojskowa w jakiej brali udział żołnierze GRU, oddziały specjalnego przeznaczenia armii, piechota morska i jednostki powietrznodesantowe. Putin stwierdził również, że w razie oporu możliwe było zastosowanie broni atomowej. Przyznał też, że wszystkie te operacje odbywały się pod jego osobistym nadzorem.

Takie oświadczenia rosyjskiego prezydenta wywołały reakcje ukraińskich władz oraz polityków krajów zachodnich. Nagranie filmu zostało wysłane przez stronę ukraińską do trybunału w Hadze, a według szefa RNBO Ołeksandra Turczynowa stanie się ono potwierdzeniem popełnionych przez rosyjskiego prezydenta przestępstw. Jak na razie Krym pozostaje nieuznanym przez nikogo terytorium, które ma szansę powtórzyć los Naddniestrza, Abchazji i Osetii Południowej.

Iryna Hamryszczak

Share Button

Czytaj również

Źródło: http://polinard.org/analytics/tomash-liakhovskyi-psevdoreferendumy?fbclid=IwAR2BkNEexL87AAMTRo4TdK12SMZZrhzQzshIUoEjZFVmT0bS2DfCZgXN4qg

Dr Tomasz Lachowski: tzw. „pseudoreferenda” są kolejnym przejawem rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie

Kreml przystąpił do kolejnej eskalacji nie tylko szokując własnych obywateli zapowiadaną mobilizacją, ale także pospiesznie …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.