środa, 12 Sierpień, 2020
pluken
Home / Komentarze i opinie / Daniel Szeligowski: Plan dla Ukrainy? Tak, ale z głową

Daniel Szeligowski: Plan dla Ukrainy? Tak, ale z głową

Share Button

W ostatnich dniach na łamach polskich i zagranicznych mediów toczy się debata na temat ewentualnego planu wsparcia dla Ukrainy. Opracowanie nowego Planu Marshalla zaproponowała już na początku stycznia grupa kilkudziesięciu intelektualistów z całego świata.

W ubiegłym tygodniu prace nad pakietem pomocy dla Ukrainy potwierdziła również szefowa unijnej dyplomacji, Catherine Ashton. W Polsce zwolennikiem takiego podejścia jest zwłaszcza Paweł Kowal, którego zdaniem plan dla Ukrainy powinien opierać się na dwóch filarach: społeczno-gospodarczym oraz młodzieżowym. Uznając pomysł polskiego eurodeputowanego za dobry punkt wyjścia do dalszych rozważań, chciałbym przedstawić kilka własnych uwag oraz propozycji w tym zakresie.

Na samym wstępie chciałbym zauważyć, iż żaden plan dla Ukrainy – bez względu na to, kto użyczy mu swojego nazwiska – nie będzie lekiem na całe zło dla naszych wschodnich sąsiadów. Należy uważać, aby nie prowadził on do jeszcze większego uzależnienia ukraińskiej gospodarki od zewnętrznych źródeł finansowania. Dlatego też pomoc makroekonomiczna dla Ukrainy powinna koncentrować się przede wszystkim na krótkoterminowych zobowiązaniach kraju, z których nie będzie się on w stanie samodzielnie wywiązać.

Przykładowo, zadłużenie Ukrainy wobec MFW wynosiło w połowie ubiegłego roku ok. 8 mld dolarów, z czego 4 mld dolarów Ukraina powinna zwrócić Funduszowi już w tym miesiącu. Zamiast negocjacji w sprawie przyznania nowej linii kredytowej, która przeznaczona zostałaby na spłatę starej, Unia Europejska powinna raczej zaproponować plan restrukturyzacji ukraińskiego zadłużenia, zakładający częściowe odroczenie spłaty niektórych rat kredytu, aby nie wpędzać kraju jeszcze bardziej w spiralę zadłużenia. Istotne, aby wskazana przeze mnie forma pomocy nie była uzależniona od przeprowadzenia przez Ukrainę reform gospodarczych (które oczywiście są niezbędne i prędzej czy później przeprowadzone zostać powinny).

Kluczowym problemem Ukrainy pozostaje korupcja. Napisać, że to kraj do cna skorumpowany, to jak nie napisać nic. Ukraina posiada jednak w swoim sąsiedztwie kraj, który zrealizował już zakończony sukcesem plan walki z korupcją. Tym przykładem jest Gruzja. Unia Europejska w porozumieniu z Ukrainą powinna zainicjować misję rządów prawa (na wzór prowadzonej w Gruzji w latach 2004-2005 misji Eujust Themis), której zadaniem byłoby opracowanie reformy wymiaru sprawiedliwości oraz planu walki z korupcją. Misja mogłaby zostać uzupełniona przez odpowiednie programy twinningowe, do udziału w których zaproszona zostałaby również wspomniana wyżej Gruzja. Realizacją takich programów twinningowych powinna zainteresować się zwłaszcza Polska.

Uważam, iż kluczowym elementem planu dla Ukrainy powinno być stworzenie funduszu inwestycyjnego przeznaczonego dla małych i średnich przedsiębiorstw. Unia Europejska dysponuje co prawda mechanizmem Sąsiedzkiego Funduszu Inwestycyjnego (NIF) skierowanym również do krajów Partnerstwa Wschodniego, niemniej jednak fundusz ten wspiera jedynie projekty infrastrukturalne, poza tym dysponuje dość znikomą pulą środków (w latach 2007-2013 było to ok. 700 mln euro). UE powinna rozważyć przekształcenie mechanizmu Sąsiedzkiego Funduszu Inwestycyjnego w instrument wspierający ogólnie rozumianą przedsiębiorczość w krajach wschodniego sąsiedztwa oraz dokapitalizowanie funduszu środkami pochodzącymi z EBI, EBOiR i Banku Światowego, aby przeciwdziałać sytuacji, w której podmioty komercyjne muszą zwracać się o pomoc finansową do każdej z tych instytucji oddzielnie.

Kwestia zniesienia wiz dla Ukraińców nie wymaga dodatkowego wyjaśnienia.

Za pomysł wart rozważenia uważam stworzenie Uniwersytetu Partnerstwa Wschodniego w Kijowie. Moim zdaniem uczelnia taka powinna funkcjonować w charakterze szkoły polityki publicznej, a jej charakter mógłby zostać zaczerpnięty z polskiej Krajowej Szkoły Administracji Publicznej. Słuchacze UPW byliby wyłaniani w otwartym postępowaniu, nie mogliby również podejmować zatrudnienia ani dodatkowej nauki w okresie kształcenia. Nauka w UPW powinna być bezpłatna, a wszystkie stypendia mogłyby zostać pokryte ze środków Europejskiego Funduszu na rzecz Demokracji.
W tym miejscu chciałbym również podkreślić, iż oprócz wsparcia na poziomie ogólnoeuropejskim Polska dysponuje możliwościami wsparcia Ukrainy na poziomie krajowym, które powinny zostać niezwłocznie wykorzystane.

Po pierwsze, należy ukrócić patologie związane z przyznawaniem ukraińskiej młodzieży wiz oraz dokumentów pobytu. Pomimo zapisów ustawy o cudzoziemcach, która zezwala na wydawanie studentom wiz o ważności 12 miesięcy, bardzo często zdarza się, iż studenci z Ukrainy otrzymują wizy 6- a nawet 3-miesięczne, co zmusza ich z kolei do wyjazdu z Polski w okresie sesji zimowej w celu ubiegania się o kolejną wizę. Kuriozalnym wymogiem jest posiadanie środków finansowych w wysokości 10 tys. zł w przypadku ubiegania się o prawo pobytu na czas oznaczony, który – na szczęście – jest przez zagranicznych studentów w banalny sposób obchodzony. Polska dążąc do zniesienia wiz dla Ukraińców powinna zdecydowanie przeciwdziałać takim praktykom na swoim krajowym podwórku.

Po drugie, uważam, iż program Erasmus nie stanowi efektywnego instrumentu wsparcia dla ukraińskich (i ogółem zagranicznych) studentów. Polska powinna wspierać tworzenie wspólnych programów studiów (programy double degree) przez polskie i ukraińskie uczelnie, w ramach których student odbywałby połowę studiów na uczelni ukraińskiej, a połowę na uczelni polskiej, pisząc dwie prace licencjackie/magisterskie i zdobywając w ten sposób dwa dyplomy.
Po trzecie, należy stworzyć fundusz inwestycyjny wspierający tworzenie polsko-ukraińskich firm. Przedsiębiorstwa zakładane przez polskich i ukraińskich absolwentów uczelni wyższych przyczynią się do pobudzenia gospodarki po obu stronach granicy oraz intensyfikacji dwustronnych kontaktów handlowych. Należy dbać o to, aby studenci zza naszej wschodniej granicy nie postrzegali studiów w Polsce tylko jako pierwszego przystanku na drodze do krajów zachodniej Europy. Pomysł taki został już zresztą opracowany i przedstawiony przez Wyższą Szkołę Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie i spotkał się z pozytywną reakcję minister Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.

Powyższe propozycje nie wyczerpują oczywiście katalogu instrumentów, jakimi dysponuje Polska i Unia Europejska w relacjach z Ukrainą. Wręcz przeciwnie, mam nadzieję, iż staną się podstawą do dalszych prac nad stworzeniem spójnego i kompleksowego programu pomocy dla tego kraju.

Daniel Szeligowski

Share Button

Czytaj również

Fot. obserwatormiedzynarodowy.pl

Stanisław Żelichowski: geopolityczny wymiar regionu bałtycko-czarnomorskiego – perspektywa Kijowa

Od dawnych czasów potencjał tranzytowy regionu bałtycko-czarnomorskiego, którego Ukraina i Polska stanowią integralną część, był …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.