środa, 5 Sierpień, 2020
pluken
Home / Komentarze i opinie / Ukraina: kto wygrał a kto przegrał?
janukowycziputin

Ukraina: kto wygrał a kto przegrał?

Share Button

Wydaje się, że nadszedł moment, w którym można się pokusić o pierwsze oceny i podsumowania kryzysu politycznego na Ukrainie i jego międzynarodowych aspektów.

Zasadniczym pytaniem, jakie nasuwa się w związku z oceną sytuacji, w jakiej znalazła się Ukraina po decyzji rządu o wstrzymaniu przygotowań do podpisania umowy z Unią Europejską, zakończonym faktycznie fiaskiem szczycie w Wilnie i kolejnych wydarzeniach, będących tego bezpośrednią konsekwencją jest pytanie o to, kto i jakie sukcesy lub porażki może zapisać na swoim koncie?

1. Rosja.

Niewątpliwie Moskwie udało się w dużej mierze rozegrać sytuacją na swoją korzyść. Po pierwsze i najważniejsze udało się powstrzymać na jakiś czas ukraińskie dążenia do pogłębienia integracji z Unią Europejską. Na jak długo – trudno w tej chwili ocenić. Wydaje się jednak, że rosyjskie władze, podpisując umowę o zniżce cen gazu dla Ukrainy o jedną trzecią pozostawiły sobie możliwość stałego kontrolowania działań Kijowa – czy aby postępy na drodze eurointegracji nie są zbyt duże. Porozumienie zakłada bowiem, że zniżka ma być udzielana na podstawie umowy odnawianej co kwartał.
Na dłuższą metę jednak, rosyjska oferta nie jest jednak atrakcyjna dla Ukrainy, dlatego obecny sukces wydaje się być tymczasowym. Prezydent Wiktor Janukowycz nie jest zainteresowany „wariantem białoruskim” i będzie starał się obronić jak najwięcej z posiadanych aktywów i zachować maksimum suwerenności. Wstąpienie do Unii Celnej nie leży również w interesie ukraińskich oligarchów, zdecydowanie zorientowanych na integrację z UE.

2. Ukraina.

Ukrainie udało się wyjść w miarę obronną ręką z bardzo trudnej sytuacji, choć nie obyło się rzecz jasna bez strat. Największą z nich jest wymuszone przez Rosję (i częściowo przez nieudolną politykę Brukseli) wstrzymanie podpisania umowy z stowarzyszeniowej i umowy o wolnym handlu z Unią Europejską. Wydaje się, że otrzymana zniżka na gaz i kredyt w wysokości 15 mld dolarów to swoista „zapłata” Rosji za niepodpisanie umowy z UE.

Niestety, w zaistniałej sytuacji, wobec braku woli realnej, a nie tylko deklaratywnej pomocy i wobec faktycznego widma bankructwa, władze Ukrainy nie miały innego wyjścia z sytuacji, jak tylko zrezygnować z umowy z UE i poprosić o kredyt w Moskwie. Trzeba przy tym zauważyć, że część wymogów jakie postawił przed Ukrainą MFW zupełnie nie przystawała do ukraińskich realiów, zwłaszcza wymóg podniesienia cen gazu dla odbiorców indywidualnych (jego zrealizowanie mogłoby się skończyć protestami podobnymi do tych, które obserwowaliśmy). Rosyjski kredyt i mniejsze ceny gazu oddaliły jednak groźbę bankructwa i prawdopodobnie pozwolą Ukrainie „wyjść na prostą” i uporządkować sytuację finansową.

Kryzys polityczny, jaki nastąpił w związku z decyzją rządu z 21 listopada w znacznym stopniu podkopał zaufanie do prezydenta Wiktora Janukowycza i rządzącej Partii Regionów. Nie mogło być inaczej – rozbudzone w społeczeństwie nadzieje na zmiany, w sytuacji nagłej zmiany decyzji, musiały spowodować olbrzymie rozczarowanie, które przejawiło się właśnie wyjściem obywateli na ulice. Zupełnie niepotrzebna eskalacja z dnia 30 listopada stworzyła bardzo niebezpieczną sytuację napięcia, która na szczęście nie wymknęła się spod kontroli, zarówno dzięki odpowiedzialnej postawie demonstrujących jak i stonowanym reakcjom władz, ograniczających do minimum użycie siły (nie licząc rzecz jasna wspomnianego 30 listopada).

3. Unia Europejska

Sytuacja związana ze szczytem Partnerstwa Wschodniego i umową stowarzyszeniową, która miała zostać podpisana przez Ukrainę obnażyła wszelkie słabości polityki zewnętrznej Unii Europejskiej. Przede wszystkim brak zdolności do podejmowania szybkich i zdecydowanych działań wobec dynamicznie zmieniającej się sytuacji, co jest dość charakterystyczne dla relacji międzynarodowych i narzekania części unijnych polityków że „Ukraina wcześniej nie informowała o możliwych problemach” są zwyczajnie śmieszne – faktycznie problem nacisków ze strony Rosji pojawił się już latem, nie trzeba było być geniuszem, aby przewidzieć, że w miarę zbliżania się szczytu w Wilnie problem będzie się nasilał. Ponadto, sytuacja, w której jedne kraje sabotują wysiłki innych w ogólnym rozrachunku nie może przynieść niczego dobrego.

Tak czy inaczej UE nie była w stanie zaoferować Ukrainie niczego poza deklaracjami moralnego wsparcia, co słusznie podsumował prezydent Wiktor Janukowycz w rozmowie z kanclerz Angelą Merkel w Wilnie: „zostałem pozostawiony sam na sam z bardzo wymagającym graczem jakim jest Rosja”. W zaistniałej sytuacji trudno mieć więc pretensje do ukraińskich władz, że nie chciały pójść na wojnę gospodarczą z Rosją w imię europejskich wartości, z jedynie „moralnym wsparciem” Brukseli.
Niepodpisanie umowy to niewątpliwa porażka Brukseli, która nie potrafiła prowadzić skutecznej polityki wobec nacisków Rosji. Odsunięcie w czasie zawarcia porozumienia z Ukrainą przyćmiła jeszcze większą klęskę, jaką była rezygnacja z rozmów przez Armenię, również na skutek nacisków Moskwy. Wniosek? UE powinna przemyśleć swoje działania i stworzyć strategię oraz zacząć ją realizować. Można mieć jednak wątpliwości, czy unijne elity na zachodzie stać na taką refleksję.

O wadze, jaką przywiązuję UE do spraw Ukrainy, najlepiej świadczy chyba projekt dokumentu, jaki ma być przyjęty na koniec spotkania Rady Europejskiej w dniach 19-20 grudnia. Ukrainie zostały poświęcone DWA (raz jeszcze: DWA!) zdania. Komentarz zbędny.

4. Polska

Warszawa była, jest i nadal będzie największym promotorem zbliżenia Ukrainy do Unii Europejskiej. Zadanie to nie jest łatwe, przede wszystkim ze względu na chroniczny brak zrozumienia dla wagi problematyki związanej z Ukrainą (i Partnerstwem Wschodnim w ogóle) wśród polityków z krajów zachodnich. Deklarowane „zmęczenie” Ukrainą to nic innego jak ignorancja, głupota lub działanie wbrew interesom całej UE. Tak czy inaczej, Polska zapewne nie zaprzestanie realizowania swojej dotychczasowej polityki, licząc przy tym na dalsze wsparcie krajów Europy Środkowej i państw bałtyckich. Być może polska dyplomacja powinna pomyśleć o „zmęczeniu” sprawami krajów Afryki Północnej, gdy przyjdzie na to pora – niewykluczone, że taka ewentualność wpłynie na stanowisko naszych partnerów z UE.

5. Euromajdan

Masowe wystąpienia, z jakimi mieliśmy do czynienia w Kijowie i innych miastach Ukrainy, liczniejsze na zachodzie, mniej liczne na wschodzie kraju – ale obejmujące tym razem cały kraj – to wielki sukces społeczeństwa obywatelskiego na Ukrainie. Tym samym Ukraińcy nie tylko udowodnili, że jako społeczeństwo są podmiotem, a nie przedmiotem polityki, ale także pokazali, że są realną siłą, zdolną do wpływania na otaczającą rzeczywistość, także w wymiarze międzynarodowym – siłą z którą musi liczyć się każdy, zarówno prezydent Janukowycz jak i przywódcy innych krajów, w tym Władimir Putin – a trzeba pamiętać, że rosyjski prezydent zajmuje wysokie miejsca na listach najbardziej wpływowych polityków na świecie!

Na marginesie trzeba ze smutkiem przyznać, że egzaminu nie zdała (po raz który to już?) znaczna część mediów relacjonujących wydarzenia, jakie miały miejsce na Ukrainie. Bezkrytyczne podawanie do publicznej wiadomości „szokujących” informacji, które po jakimś czasie okazywały się być zwyczajnie nieprawdą (jak ta o czołgach pod Kijowem) lub – co bardzo możliwe – zaplanowanymi prowokacjami mającymi na celu wpłynięcie na nastroje ukraińskiego społeczeństwa (o rzekomej decyzji prezydenta Ukrainy o wstąpieniu do Unii Celnej) jest działaniem nieodpowiedzialnym i mogło doprowadzić do bardzo poważnych konsekwencji. Niestety, nie jest wielkim odkryciem stwierdzenie, że dla wielu dzisiejszych redakcji ważniejsza jest oglądalność niż wiarygodność…

Dariusz Materniak

Share Button

Czytaj również

Fot. obserwatormiedzynarodowy.pl

Stanisław Żelichowski: geopolityczny wymiar regionu bałtycko-czarnomorskiego – perspektywa Kijowa

Od dawnych czasów potencjał tranzytowy regionu bałtycko-czarnomorskiego, którego Ukraina i Polska stanowią integralną część, był …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.