poniedziałek, 10 Sierpień, 2020
pluken
Home / Komentarze i opinie / Meandry twitterowej dyplomacji

Meandry twitterowej dyplomacji

Share Button

Wydarzenia mijającego weekendu wskazują, że niektórym politykom należałoby odebrać możliwość użytkowania narzędzi komunikacji w postaci Twittera lub Facebooka, gdyż skutki mogą być trudne do przewidzenia.

Wydaje się, że technologia powinna służyć ułatwieniu życia człowieka. Tak się dzieje, pod warunkiem jednak, że używa się jej w sposób odpowiedzialny. Tego niestety nie można powiedzieć o komisarzu ds. rozszerzenia UE i polityki sąsiedztwa Stefanie Fule, który w niedzielne popołudnie napisał, że Unia Europejska wstrzymuje dalsze rozmowy z Ukrainą na temat podpisania umowy stowarzyszeniowej.

Informacja taka, siłą rzeczy, wywołała natychmiast szereg pytań i komentarzy, a główny problem polega na tym, że nie wiadomo do końca, co wpis komisarza tak naprawdę znaczy. 140 znaków, nawet jeśli zastosuje się je razy dwa (280!), to w dalszym ciągu za mało, aby wyjaśnić, „co poeta miał na myśli”. Tym bardziej, że ostatnie informacje po spotkaniu komisarza Stefana Fule i wicepremiera Ukrainy Serhija Arbuzowa w dniu 12.12.2013 r. wskazywały, iż rozmowy będą się nadal toczyć, umowa czeka na podpis, a UE „chce zapoznać się dokładnie z potrzebami finansowymi Ukrainy” (za: Ukraińska Prawda z dn. 12.12.2013 r.). Na oficjalnej stronie komisarza Fule również jest mowa o „dwustronnych konsultacjach w celu wyjaśnienia wszystkich kwestii związanych z podpisaniem umowy stowarzyszeniowej” (http://ec.europa.eu/commission_2010-2014/fule/headlines/news/2013/12/20131212_en.htm)

Wkrótce po wpisie Stefana Fule pojawiła się trudna do zdefiniowania reakcja szefa litewskiego MSZ Linasa Linkeviciusa oraz zdecydowane oświadczenie ministra spraw zagranicznych Szwecji, który potwierdził, że „drzwi dla Ukrainy pozostają otwarte” i stanowisko UE pozostaje niezmienione. To samo zadeklarowała Rebecca Harms, szefowa frakcji „Zielonych” w Parlamencie Europejskim, podczas swojego wystąpienia w Kijowie. W opisywanej sytuacji najwięcej powagi zachowały chyba ukraińskie władze – rzecznik premiera Mykoły Azarowa napisał, że rząd Ukrainy będzie reagował tylko na oficjalne oświadczenia strony unijnej.

Tymczasem jednak niedzielny wpis na Twitterze o zawieszeniu rozmów i rzekomej „utracie kontaktu z rzeczywistością przez ukraińskie władze” wprowadza bardzo istotny element niepewności co do tego, jakie jest faktycznie stanowisko UE w sprawie podpisania umowy stowarzyszeniowej. Od czwartku stanowisko strony ukraińskiej nie zmieniło się, nie zostały wydane żadne oficjalne oświadczenia, które mogłyby świadczyć o rzekomej „utracie kontaktu”. Odwrotnie, na oficjalnej stronie prezydenta Ukrainy znajdziemy m.in. deklarację woli podpisania umowy z UE najszybciej, jak to będzie możliwe (http://www.president.gov.ua/news/29751.html).

Wydaje się, że mimo pędu za technologią chyba lepiej byłoby pozostać przy bardziej tradycyjnych i rozbudowanych formach wyrażania stanowiska, zwłaszcza w tak istotnych sprawach i w imieniu całej Unii Europejskiej. Do końca nigdy nie wiadomo bowiem, JAKIE intencje stoją za wpisem na Twitterze i KTO faktycznie jest jego autorem. Czy wpis na ten lub jakikolwiek inny temat to faktycznie stanowisko oficjalne Unii Europejskiej w sprawie czy tylko prywatna opinia polityka? Czy doszło do ataku cybernetycznego na konto na Twitterze i nie pisze tego sam zainteresowany, ale osoba lub organizacja będąca prowokatorem i dążąca do zaostrzenia sytuacji? Czy autor wpisu znajduje się pod wpływem środków odurzających i nie jest w stanie kontrolować tego, co pisze? Podobne teorie, mniej lub bardziej absurdalne, można mnożyć w nieskończoność, ale niestety każdy tego rodzaju wpis stanowi wiadomość, która zaczyna od razu po publikacji funkcjonować w przestrzeni informacyjnej i żyć swoim własnym życiem.

Główny problem polega na tym, że niejasności w omawianej sprawie otwierają olbrzymie pole do spekulacji, a te budzą emocje, które mogą się przerodzić w niemożliwą do kontrolowania reakcję, w tym konkretnym przypadku przede wszystkim na samej Ukrainie. Poziom napięcia związany z obecnym kryzysem politycznym jest już na tyle wielki, że nie powinny go dodatkowo „podgrzewać” mało odpowiedzialne komentarze z Brukseli.

Fot. http://blog.processindustryforum.com

Dariusz Materniak

Share Button

Czytaj również

Fot. obserwatormiedzynarodowy.pl

Stanisław Żelichowski: geopolityczny wymiar regionu bałtycko-czarnomorskiego – perspektywa Kijowa

Od dawnych czasów potencjał tranzytowy regionu bałtycko-czarnomorskiego, którego Ukraina i Polska stanowią integralną część, był …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.