poniedziałek, 10 Sierpień, 2020
pluken
Home / Komentarze i opinie / Gorączka przedwileńska

Gorączka przedwileńska

Share Button

Na dwa dni przed szczytem Partnerstwa Wschodniego w Wilnie nadal nie wiadomo na pewno, czy Ukraina podpisze umowę o stowarzyszeniu z Unią Europejską.

Nadal na stole pozostają obie możliwości, pomimo czwartkowej decyzji rządu o wstrzymaniu przygotowań do podpisania porozumienia z Unią Europejską. Jednak zapowiedź obecności prezydenta Ukrainy na wileńskim szczycie wskazuje, że nie wszystko zostało jeszcze rozstrzygnięte po stronie ukraińskiej. Podobnie otwartą postawę zachowuje Unia Europejska, której przedstawiciele kilka razy potwierdzili, że „drzwi dla Ukrainy” pozostają otwarte.

Jak twierdzą przedstawiciele strony ukraińskiej, głównym powodem wstrzymania przygotowań do podpisania umowy były kwestie gospodarcze, tj. przede wszystkim obawy o możliwość poważnego konfliktu handlowego z Rosją, który doprowadziłby do ruiny sporą część ukraińskich przedsiębiorstw. Obawy te są w dużej mierze uzasadnione – nie można zapominać, że znaczna część ukraińskiego eksportu, w tym w wielu strategicznych gałęziach gospodarki, jest uzależniona od zamówień z Rosji. Ten fakt, w połączeniu z wysokimi cenami gazu i niskim poziomem rezerw walutowych sprawia, że bez wyraźnej obietnicy wsparcia ze strony Unii Europejskiej – i to wsparcia realnego, a nie tylko deklaratywnego, Ukraina nie ma szansy samemu poradzić sobie z ewentualnymi problemami wynikłymi z działań Moskwy.

W poniedziałek, 26 listopada, po raz pierwszy od czwartkowej decyzji rządu, głos zabrał prezydent Wiktor Janukowycz, który stwierdził, że nie ma alternatywy dla europejskiego kierunku polityki zagranicznej Ukrainy. Wydaje się, że takie stanowisko prezydenta odpowiada stanowi faktycznemu: Wiktor Janukowycz w czasie swojej kadencji zrobił dla integracji Ukrainy z zachodem więcej, niż jakikolwiek inny prezydent Ukrainy. Rada Najwyższa, zdominowana przez pro prezydencką Partię Regionów, wykonała olbrzymią pracę, zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch miesięcy przyjmując szereg ustaw, niezbędnych dla wdrożenia reform w obszarach wskazanych przez Unię Europejską. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie faktyczna wola zmian w kraju i dążenia do integracji z Zachodem.

Przysłowiowa piłeczka wróciła więc do Brukseli. Jak dotąd nie padły konkretne deklaracje co do ewentualnego wsparcia Ukrainy na wypadek pogorszenia relacji handlowych ze wschodnim sąsiadem. Możliwe jednak, że rozmowy w tej sprawie toczą się „za kulisami” a ich finałem będzie dopiero spotkanie przywódców UE i Ukrainy na szczycie w Wilnie. Unia Europejska posiada instrumenty nacisku, zarówno politycznego jak i gospodarczego, których mogłaby użyć na wypadek agresywnych działań Rosji, może także udzielić pomocy finansowej Ukrainie – pytanie tylko, czy będzie wola polityczna aby to zrobić? Jeśli nie, będzie to bardzo poważny błąd geopolityczny Brukseli, nie mający precedensu w historii Unii Europejskiej. To jakie będą jego konsekwencje zależy w dużej mierze od tego, jakie będą dalsze działania strony unijnej.

Wątpliwości co do obranego kierunku polityki zagranicznej nie ma na pewno ukraińskie społeczeństwo. Wielkie wrażenie robią demonstracje pod nazwą Euromajdanu, jakie odbywają się od kilku dni na Ukrainie i w wielu innych krajach, gdzie mieszkają Ukraińcy lub tam, gdzie poziom sympatii wobec Ukrainy jest wysoki (tj. przede wszystkim w Polsce). Ten w dużej mierze spontaniczny i masowy ruch ma wielkie znaczenie – jest nie tylko deklaracją ze strony obywateli, ale stanowi także argument dla ukraińskich władz, którym może się ona posłużyć w negocjacjach ze stroną unijną: jest dowodem, że Ukrainy i Ukraińców nie można zignorować, ani zepchnąć na margines – a już na pewno nie w imię europejskich wartości o których tak wiele mówi się w Brukseli. Dlatego właśnie nie powinno się antagonizować władz i Euromajdanu – jednym i drugim chodzi przecież o osiągnięcie tego samego celu, choć zapewne z różnych pobudek.

Co jednak w wypadku, jeżeli w Wilnie nie udałoby się podpisać umowy stowarzyszeniowej? Za ewentualne fiasko Bruksela będzie odpowiedzialna w co najmniej tak samo dużym stopniu, jak Kijów. Odsunięcie w czasie podpisania porozumienia, o którym wspominał m.in. premier Mykoła Azarow (mowa była o okresie od sześciu miesięcy do roku) nie byłoby tak naprawdę wielką tragedią po której nastąpi przysłowiowy „koniec świata”. Ukraina nie zmieni nagle kierunku integracji i nie zwróci się w kierunku Unii Celnej – prezydent Janukowycz na pewno nie ma zamiaru podzielić losu Aleksandra Łukaszenki i ryzykować utraty suwerenności kraju i możliwości faktycznego sprawowania władzy.

Unia Europejska, nie tylko ze względów strategicznych, ale także wobec postawy ukraińskiego społeczeństwa, będzie zobligowana do kontynuowania dotychczasowej polityki integrowania Ukrainy i innych krajów Partnerstwa Wschodniego. Działania te, wcześniej czy później zakończą się sukcesem, jeżeli tylko obu stronom wystarczy determinacji i zdrowego rozsądku – wydaje się że nie będzie z tym problemów po stronie ukraińskiej, bardziej należałoby się martwić o to w przypadku strony unijnej. Katastrofalnym błędem byłoby natomiast odwracanie się od Ukrainy czy też wdrażanie jakichkolwiek sankcji wobec Ukrainy czy przedstawicieli ukraińskich władz (jak skuteczny jest to instrument, pokazuje najlepiej przykład Białorusi).

Obawy może budzić za to reakcja ukraińskiego społeczeństwa, które wobec rozbudzonych nadziei na podpisanie umowy, nie będzie chciało słuchać tłumaczeń, jakie będą płynąć z Kijowa i Brukseli. Reakcją może być wielkie rozczarowanie, dlatego ważne jest, aby w sytuacji, gdyby nie udało się osiągnąć porozumienia w Wilnie, zarówno ze strony UE jak i władz ukraińskich padły odpowiednie deklaracje, najlepiej poparte szybkimi działaniami, w tych obszarach, gdzie można już teraz osiągnąć porozumienie – choćby w sferze liberalizacji wizowej.

Dariusz Materniak

Share Button

Czytaj również

Fot. obserwatormiedzynarodowy.pl

Stanisław Żelichowski: geopolityczny wymiar regionu bałtycko-czarnomorskiego – perspektywa Kijowa

Od dawnych czasów potencjał tranzytowy regionu bałtycko-czarnomorskiego, którego Ukraina i Polska stanowią integralną część, był …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.