wtorek, 5 lipiec, 2022
pluken
Home / Komentarze i opinie / Ukraina-UE: Puste słowa?
UA-UE

Ukraina-UE: Puste słowa?

Share Button

„Kocham Cię, kocham, to tylko puste słowa” – śpiewa w jednym ze swoich przebojów polska wokalistka Ania Wyszkoni i zespół „Łzy”. Czy kolejna deklaracja Unii Europejskiej o gotowości do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą pozostanie tylko w sferze pustych słów i obietnic bez pokrycia?

Rada Unii Europejskiej zapowiedziała, iż podpisanie Umowy Stowarzyszeniowej z Ukrainą będzie możliwe jeszcze przed szczytem Partnerstwa Wschodniego, zaplanowanym na listopad 2013 roku. Jednak aby tak się stało, konieczne jest spełnienie przez Ukrainę trzech warunków, jakie postawiła przed nią Unia Europejska. Są to: zgodność wyborów parlamentarnych z międzynarodowymi standardami, rozwiązanie problemów tzw. selektywnej sprawiedliwości oraz realizacja reform: systemu wyborczego, sądowniczego oraz konstytucyjnego, a także bardziej aktywna walka z korupcją i zmiany w systemie finansów publicznych.

Patrząc na sprawę obiektywnie, postulaty Unii Europejskiej trzeba uznać za wszech miar słuszne, jeśli jednak przyjrzeć się im bliżej – a w zasadzie nie tyle samym postulatom, co kwestii ich implementacji w praktyce, można nabrać wątpliwości co do faktycznych intencji strony unijnej w kwestii poszukiwania porozumienia z Ukrainą w sprawie podpisania Umowy o Stowarzyszeniu i Umowy o wolnym handlu.

Pierwsza sprawa to kwestia zapewnienia demokratycznego przebiegu wyborów parlamentarnych na Ukrainie. Główny problem w tym przypadku polega na tym, że wybory już się odbyły, w związku z czym trudno będzie zmienić coś jeśli idzie o standardy ich przeprowadzenia. Ocena międzynarodowych misji obserwacyjnych wystawiona po wyborach była raczej negatywna, co już  na wejściu sytuuje stronę ukraińską w nienajlepszej pozycji i trzeba wprost powiedzieć, że takie postawienie sprawy jest nieuczciwe. Również sama ocena wyborów pozostawia wiele do życzenia, gdyż poza oczywistymi przypadkami naruszeń prawa i zasad demokracji stwierdzonymi zwłaszcza w trakcie kampanii wyborczej, nie zwraca się uwagi na pozytywne aspekty procesu wyborczego na Ukrainie, których było przecież niemało. Dystans pomiędzy standardami wyborczymi na Ukrainie i dla przykładu – na Białorusi trzebaby mierzyć wielkościami kosmicznymi. Kwestią otwartą w tym przypadku pozostaje przeprowadzenie uzupełniającego głosowania w pięciu okręgach jednomandatowych, gdzie stwierdzono na tyle poważne nieprawidłowości, że nie udało się wyłonić zwycięzcy – już jednak sam fakt dopuszczenia do ponownego głosowania zasługuje na uznanie i wskazuje na dobrą wolę strony ukraińskiej jeśli idzie o respektowanie zasad i standardów demokratycznych. Czas pokaże, czy zostanie to docenione przez stronę unijną.

Druga kwestia, czyli problem tzw. selektywnej sprawiedliwości na Ukrainie daje możliwość jeszcze szerszej selektywności ocen ze strony poszczególnych krajów UE jak i samej Brukseli. Wiadomo, że sprawa procesu i wyroku w sprawie byłej premier Julii Tymoszenko to jedna z najpoważniejszych kwestii, jakie dzielą Unię Europejską i Ukrainę. Nie ulega także wątpliwości, iż zarówno Julia Tymoszenko jak i Jurij Łucenko powinni opuścić więzienia. Jednak sprowadzenie stosunków Bruksela-Kijów tylko i wyłącznie do dyskusji na ten temat do niczego nie doprowadzi. Podobnie jak pojawiające się regularnie wezwania do wprowadzenia sankcji wobec Ukrainy na wzór tych obowiązujących w stosunku do wspomnianej już wcześniej Białorusi. Gdyby zdecydowano się na takie rozwiązanie, byłby to zdecydowany krok wstecz na drodze do pozytywnego rozwiązania zarówno kwestii związanych z przebywaniem w więzieniu byłej premier jak i ze sprawą podpisania i ratyfikacji Umowy Stowarzyszeniowej w ogóle.

Nie inaczej wygląda sprawa trzeciego postulatu Unii, czyli wprowadzania przez Ukrainę reform w obszarze sądownictwa, ustroju czy kwestii walki z korupcją. Są to procesy wymagające czasu i trudno oczekiwać, że wszystkie te reformy uda się Ukrainie zrealizować np. do dnia 1 lipca 2013, tak, aby dzień później było możliwe podpisanie umowy o stowarzyszeniu z UE. Również w tym przypadku niestety istnieje bardzo wiele możliwości stronniczej oceny ze strony Unii, czego z pewnością nie zawahają się wykorzystać środowiska niechętne integracji lub patrzące z dystansem na integrację Ukrainy z Unią Europejską. Warto też spojrzeć na sprawę z drugiej strony: podpisanie i wejście w życiu Umowy stowarzyszeniowej mogłoby stać się dla strony ukraińskiej impulsem do kontynuowania reform wewnętrznych i wpłynęłoby pozytywnie na przestrzeganie standardów demokratycznych przez Kijów.

Polityka Unii Europejskiej wobec Ukrainy od dłuższego czasu przypomina działania wobec znanego schematu „kija i marchewki”. Wydaje się jednak, iż zwłaszcza w ostatnim czasie zbyt wiele mówi się o pierwszym elemencie wspomnianej konstrukcji, niewiele wspominając o jej drugiej części – a jeśli nawet, to są to raczej potencjalne korzyści, jak na razie bez wyraźnej obietnicy członkostwa. Inicjatywy typu Partnerstwa Wschodniego, choć cenne, to ze względu na szczupłość środków finansowych nie dają możliwości rozwoju współpracy na poziomie organizacji pozarządowych, o jakimkolwiek wyższym szczeblu nie wspominając.

Słuchając dalej wspomnianej na początku piosenki zespołu „Łzy” słyszymy takie słowa: „zacznijmy od nowa wszystko budować”. W przypadku stosunków UE-Ukraina nie ma być może konieczności tak radykalnych rozwiązań i rozpoczynania wszystkiego od początku, jednak relacjom Brukseli i Kijowa przydałby się na pewno tak popularny ostatnio „reset”. Dobrze byłoby, aby w rozwój relacji z Ukrainą zaangażowały się także inne kraje europejskie, a nie tylko Polska i od czasu do czasu Niemcy. Bo chociaż być może nie widać tego choćby z Paryża (widok przesłaniają zapewne protesty mniejszości niezadowolonych z wyboru białej miss Francji, co jest oczywistym przejawem rasizmu i godzi w prawa ludności pochodzenia afrykańskiego), to nowoczesna, stabilna i szybko rozwijająca się Ukraina jest w żywotnym interesie nie tylko Polski, ale i całej Unii Europejskiej.

Dariusz Materniak

Share Button

Czytaj również

Zdobyty przez siły ukraińskie czołg T-80BWM/fot. twitter.com

Wojna ukraińsko-rosyjska: 100 dni: kto wygrywa?

Zajęcie przez Rosję Siewierodoniecka, a tym samym opanowanie praktycznie całego obwodu ługańskiego może oznaczać koniec …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.