wtorek, 5 lipiec, 2022
pluken
Home / Komentarze i opinie / Wybory po ukraińsku
wybory grafika

Wybory po ukraińsku

Share Button

Zdaniem komentatorów ostatnie wybory parlamentarne na Ukrainie nie przyniosły zaskakujących wyników. Rezultaty właściwie zgadzają się z wynikami sondaży exit polls. Ostatnie doniesienia na temat fałszerstw ukazują jednak cały proces elekcji i jego wynik w coraz gorszym świetle.

Wybory do Rady Najwyższej Ukrainy, zgodnie z oczekiwaniami, wygrała proprezydencka Partia Regionów. Walka toczyła się bowiem nie o to, kto wygra te wybory, lecz jaką przewagę uzyska partia rządząca oraz kto zajmie drugie miejsce i będzie liderem opozycji w następnej kadencji. Ta druga kwestia była o tyle ważna, że w 2015 roku odbędą się wybory prezydenckie, a opozycja, żeby pokonać urzędującego prezydenta, powinna wystawić wspólnego kandydata.

Partia Regionów, chwali się tym, że jako pierwsza partia w historii niepodległej Ukrainy wygrała drugie wybory z rzędu i już kolejną kadencję będzie tworzyć koalicję rządową. Wynik 30% w proporcjonalnej części wyborów w obliczu tak nierównej kampanii nie jest jednak sukcesem. Razem z komunistami, którzy świetnym wynikiem 13% powrócili na scenę polityczną w roli poważnego gracza, Partia Regionów ma 43% poparcia społeczeństwa. A to oznacza, że gdyby wybory parlamentarne na Ukrainie odbywały się tylko w głosowaniu proporcjonalnym, wygrałaby je opozycja. Trzy pozostałe, współpracujące ze sobą partie: Zjednoczona Opozycja Batkiwszczyna (25,5%), Ukraiński Demokratyczny Alians na rzecz Reform (UDAR) Witalija Kliczki (14%) oraz Swoboda (10,5%) miałyby w Radzie Najwyższej większość zdolną utworzyć nowy, opozycyjny wobec prezydenta gabinet.

Komplikująca ordynacja

Te wyniki są jednak mylące. Ordynacja wyborcza (za którą głosowała również opozycja) stanowi, że połowa z 450 mandatów rozdzielona zostanie według wyników głosowania w systemie proporcjonalnym, a druga połowa według rezultatów z okręgów jednomandatowych. I tu sprawa zaczyna się komplikować.

O ile Partia Regionów w głosowaniu proporcjonalnym uzyskała 30% głosów, o tyle w okręgach jednomandatowych wynik tej partii sięgnie około 50% (dokładny wynik jest jeszcze nieznany ze względu na nieprawidłowości przy liczeniu głosów). Wszystkie trzy partie opozycyjne, które w „pierwszej” części wyborów uzyskały razem 50% głosów, w okręgach jednomandatowych otrzymały już jedynie około 25%. Wyniki głosowania większościowego uzupełniają kandydaci niezależni i innych pomniejszych partii, którzy w sumie uzyskali około 50 mandatów, co daje 11%. Zdecydowana większość z nich popierana jest przez lokalne, najczęściej powiązane z władzą grupy biznesowe. Kiedy „niezależni” wesprą koalicję rządzącą, wynik końcowy znacząco odbiegać będzie od tego, który ujrzeliśmy w niedzielny wieczór po badaniach exit polls, pokazujących preferencje partyjne wyborców. Okazuje się bowiem, że nowa koalicja będzie miała stabilną większość, choć nie dającą jej możliwości zmiany konstytucji. A na to zagrożenie głównie wskazywali komentatorzy.

Ukraina regionów

Ciekawie przedstawiają się wyniki głosowania na poszczególne partie w regionach. Oczywiście tradycyjnie potwierdzają one tezę o podziale Ukrainy na zachodnią i centralną (bardziej proeuropejską, głosującą w tych wyborach na opozycję) oraz wschodnią i południową (bardziej prorosyjską, tradycyjną bazę wyborców sceptycznych wobec integracji europejskiej). Co wydaje się zaskakujące, w większości, bo aż w 15 na 27 regionów, wygrała Zjednoczona Opozycja Batkiwszczyna. Partia Regionów  zwycięstwo odniosła w jedynie 11 z nich. Wyniku dopełnia zwycięstwo partii Swoboda w okręgu lwowskim.

Zwycięska partia prezydenta Wiktora Janukowycza w tym samym okręgu lwowskim nie przekroczyła pięcioprocentowego progu wyborczego, a w innych zachodnich regionach albo ledwie przekraczała próg, albo zajmowała dalekie czwarte miejsce. Dotkliwą porażkę Partia Regionów poniosła w stołecznym Kijowie, gdzie uzyskała jedynie 12,5%, co dało jej czwartą lokatę (za Batkiwszczyną, UDARem oraz Swobodą), a w okręgu okołokijowskim – 20,5%. W obu tych okręgach wygrała Partia Julii Tymoszenko, uzyskując odpowiednio 31% i 37%. Odwrotnie niż na zachodzie wygląda sytuacja w regionach wysuniętych najbardziej na wschód. W okręgach ługańskim i donieckim Batkiwszczyna ledwie przekroczyła próg wyborczy, zdecydowanie zwyciężyła zaś partia Janukowycza.

Rola mediów

Wątpliwości wzbudzają wyniki z okręgów jednomandatowych. Przede wszystkim tym, że znacząco odbiegają od rezultatów głosowania w systemie proporcjonalnym oraz ze względu na to, co działo się w czasie rozliczania protokołów wyborczych. Wyniki, które dały ogromną przewagę Partii Regionów, są konsekwencją tego, że kandydatów partii rządzącej oraz niezależnych (w rzeczywistości często wystawianych w porozumieniu z władzą) popierały miejscowe grupy biznesowe, a media faworyzowały ich, dyskryminując kandydatów opozycyjnych.

Paradoksalnie miała miejsce sytuacja, w której najlepiej w mediach przedstawiani byli, oprócz Partii Regionów, kandydaci Swobody, których hasła były dla reprezentantów władzy stosunkowo najwygodniejsze do polemiki. Kandydaci Batkiwszczyny i UDARu zazwyczaj nie byli zapraszani do dyskusji, właściwie przemilczano ich obecność, tworząc fałszywy obraz sytuacji przedwyborczej. Nic zresztą dziwnego, skoro kontrolę nad największymi ukraińskimi telewizjami sprawują biznesmeni blisko związani z władzą, m.in. Rinat Achmetow (członek Partii Regionów) oraz Wałerij Choroszkowski (pierwszy wicepremier). Biorąc pod uwagę fakt, że aż 78% Ukraińców informacje o świecie czerpie z telewizji, daje to ogromne pole do manipulacji wyborcami i wielki atut dla środowiska Janukowycza.

Czy demokratyczne?

Na okres przedwyborczy i nierówność szans jako na zagrożenia dla demokratyczności wyborów wskazują międzynarodowi obserwatorzy. Członkowie misji OBWE w swoim raporcie zwrócili szczególną uwagę na „nadmierną rolę pieniędzy” w wyborach oraz nadużycia władzy w okresie kampanii wyborczej. We wnioskach podkreślili zaś, że ich zdaniem „nastąpił regres w procesie demokratyzacji na Ukrainie”. Zdaniem zarówno komentatorów, jak i obserwatorów, sam dzień głosowania oraz proces liczenia głosów przebiegły spokojnie i bez znaczących naruszeń. Wątpliwości dotyczą ustalenia wyników głosowania w okręgach jednomandatowych, co potwierdziła wiceszefowa ukraińskiej Centralnej Komisji Wyborczej Żanna Usenko-Czorna. Pełna przejęcia oświadczyła, że brakuje wyników głosowania z kilkunastu okręgów, w których doszło do „brutalnych fałszerstw”. Innego zdania jest premier Mykoła Azarow, który uznał ostatnie wybory za „najuczciwsze w historii Ukrainy”.

W piątek cały świat obiegły zdjęcia z 60-tysięcznego Perwomajska, w którym miała miejsce regularna bitwa wyborców z milicją. Zgromadzeni wokół punktu wyborczego ludzie przekonani byli o zwycięstwie kandydata opozycji, chociaż komisja podała zupełnie inny rezultat. Sprawę skomplikowała postawa milicji, która siłą wyniosła protokoły wyborcze z okupowanego budynku. Usenko-Czorna podała w wątpliwość sens przeliczania głosów z Perwomajska dostarczonych przez oddziały specjalne milicji.

Co dalej?

W poniedziałek, tydzień po wyborach, ukraińska CKW podjęła decyzję o nieuznaniu wyników wyborów w pięciu okręgach i zwróciła się do ustępującej Rady Najwyższej o zarządzenie w nich ponownego głosowania.  Jednocześnie ukraiński parlament podjął już decyzję o powołaniu specjalnej komisji śledczej do spraw wyjaśnienia nieprawidłowości podczas przeprowadzania wyborów. Opozycja uznała to za pozorne działanie i domaga się powtórzenia głosowania we wszystkich 13 okręgach, o których przez cały tydzień mówiło się, że doszło w nich do fałszerstw. W ich rezultacie, wbrew wstępnym wynikom dającym zwycięstwo reprezentantom opozycji, mandat otrzymali kandydaci powiązani z obecną władzą.

Jednocześnie od poniedziałku przed siedzibą CKW w Kijowie trwa protest partii opozycyjnych przeciw fałszerstwom wyborczym władzy. Nie ma dziś pewności, czy opozycja uzna ostatecznie wyniki i jak rozwinie się sytuacja powyborcza na Ukrainie. Największa partia opozycyjna podała w oświadczeniu, że „jeśli władze nie zatrzymają fałszerstw procesu wyborczego i niezgodnego z prawem przywłaszczania mandatów poselskich uzyskanych przez kandydatów opozycyjnych, Zjednoczona Opozycja Batkiwszczyna gotowa jest do uznania Rady Najwyższej Ukrainy kolejnej kadencji za nielegalną”. W sytuacji nieuwzględnienia swoich postulatów partia Julii Tymoszenko zapowiedziała, że domagać się będzie przeprowadzenia powtórnych wyborów parlamentarnych oraz przyspieszonych wyborów prezydenckich.

Michał Kędzierski

Tekst ukazał się na stronie Przeglądu Spraw Międzynarodowych NOTABENE.

Share Button

Czytaj również

Zdobyty przez siły ukraińskie czołg T-80BWM/fot. twitter.com

Wojna ukraińsko-rosyjska: 100 dni: kto wygrywa?

Zajęcie przez Rosję Siewierodoniecka, a tym samym opanowanie praktycznie całego obwodu ługańskiego może oznaczać koniec …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.